#6
Ciotka powiedziała, że ma słuchać, więc Czereśniowa Łapa zamieniła się w słuch, wbijając spojrzenie w jej ciemną sierść; jej oczy szeroko otwarte i nieco zaszklone, przez co mogły zdawać się być większe. Rzeczy, które mówiła jej Niedźwiedzica, zdawały się być nie tylko dosyć ważne, ale też nieco rewolucyjne dla młodego umysłu Świetlikowej cór. Na przykład — ona? Zastępcą? Och, to zdecydowanie brzmiało przyjemnie, ciekawie i ekscytująco, aż dziw, że sama wcześniej na to nie wpadła. Z zaskoczenia, aż wszystkie łzy, które przez ostatnią chwilę cisnęły jej się od oczu, kompletnie wyschły. Uśmiechnęła się lekko — bardzo lekko, ot, uniosła kąciki ust, co wciąż bardziej przypominało grymas, niż prawdziwy, szczery uśmiech — kiedy ciotka oznajmiła, że postara się, by zrobić z niej najlepszą wojowniczkę. Mama z pewnością by się z tego ucieszyła, chociaż... z tego co mówiła Niedźwiedzica, wynikało, że wcale nie powinna aż tak przejmować się opinią matki, co było dla niej zupełnie nową myślą. Jasne, spora część jej marzeń koncentrowała się na tym, by znajdować się w świetle reflektorów, być cudowną i podziwianą, jednak wszystko to zawsze było podszyte chęcią sprawienia, by Świetlikowy Zagajnik była z niej dumna, by uznała ją za swoje najlepsze, najbardziej wartościowe dziecko. Pomysł, że jej wartość wcale nie zależała od walidacji matki — czy też kogokolwiek innego, tak właściwie — był dla niej nieco dziwny, ale zdecydowanie intrygujący. Nie była jeszcze pewna, co o tym myśleć, nie wiedziała, co o tym myśleć, więc zwyczajnie postanowiła, że zastanowi się nad tym po treningu, kiedy będzie już sama i będzie miała na to więcej czasu. Na razie doszła do tego, że skoro jej ciotka tak mówi, to pewnie musiało coś w tym być. Czereśnia szczerze wierzyła, że ktoś taki jak Niedźwiedzi Kieł zna się na życiu i wie, co mówi.
— Wiesz, myślałam, że nawet jak zostanę medyczką, to wciąż będę mogła nauczyć się polowania i walki, i chodzić na polowania, tak poza szukaniem ziółek — przyznała, odzywając się po raz pierwszy od dłuższej chwili. Faktycznie, brak ciekawych przygód brzmiał nieco smutno. Czy życie medyka naprawdę takie było? Czereśnia miała w swojej głowie ekscytującą (i może nieco naiwną) wizję tego, co będzie się dziać z nią gdy dorośnie i zdecydowanie było w niej miejsce na przygody i zabawę, wciśnięte pomiędzy wypełnianie medycznych obowiązków. — Może... może faktycznie spróbuję mu jakoś pomóc — mruknęła. W końcu to nie tak, że nagle brata znienawidziła — wciąż był częścią jej rodziny, a rodzina była dla niej ważniejsza niż wszystko. Nie mówiąc już o tym, że z całej trójki jej rodzeństwa, to właśnie z nim dogadywała się najlepiej. No i skoro mamę miało to ucieszyć... Chociaż, czy jeszcze przed chwilą Niedźwiedzica nie sugerowała jej, by robiła rzeczy dla siebie, a nie dla mamy?

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W