28.01.2020 21:08
Cieszyła się, że matka nie kazała jej dłużej czekać. Większość mistrzów standardowo puszczało bajkę pod tytułem "nazajutrz o świcie", kiedy adrenalina związana z mianowaniem, nowym, dumnie brzmiącym imieniem oraz otrzymaniem swojego nauczyciela mogła posłużyć jako dodatkowa motywacja dla lepszego zdobywania wiedzy. Nie warto marnować jej podczas nerwowego przewracania się w obco pachnącym legowisku przez całą kolejną noc.
Przelotnie bawiła ją mina Czereśni, chciała również zaczepić Trującego Liścia, ale szybko wybiła sobie te nieistotne drobnostki z głowy, przybierając poważną, skupioną minę. Zastanawiało ją, dlaczego Świetlikowy Zagajnik stroni od czułości i miłych słów na temat sukcesu swoich dzieci, ale nie zamierzała dawać po sobie tego poznać - każdy, nawet skończony półgłówek, mógł wszak zostać mianowany Terminatorem. To od niej zależało, jak wykorzysta ten czas. Zrozumiała też, że pomiędzy rolą matki a mistrzyni istnieje granica, której nie powinna często przekraczać, by ofiarować ich spotkaniom maksimum profesjonalizmu.
- Słyszę. - odparła, a jedyną reakcją organizmu, której nie zdołała poskromić, były oświetlone blaskiem, okrągłe źrenice bursztynowych oczu, chłonące łapczywie każdy element otoczenia.
Zimny, nieprzychylny dla podróżnych las rozpływający się w barwach szarości zdobył jej serce, a nieznacznie parujący na zimnie oddech ukrywał symptomy najprawdziwszego zauroczenia tutejszym światem. Tyle czekania... na ten właśnie moment. Tyle tęsknych spojrzeń, pokus i księżyców, by wreszcie postawić stopę na terytorium Klanu Rzeki.
- Wielka woda, która nie ma początku ani końca. I zawsze płynie. - kontynuowała cichym głosem, zmrużywszy powieki, by przypomnieć sobie czasy wczesnego dzieciństwa oraz opowiadanych przez Wojowników historii, by już wkrótce skolidować swe najśmielsze wyobrażenia z rzeczywistością. To był wielki moment.
Przelotnie bawiła ją mina Czereśni, chciała również zaczepić Trującego Liścia, ale szybko wybiła sobie te nieistotne drobnostki z głowy, przybierając poważną, skupioną minę. Zastanawiało ją, dlaczego Świetlikowy Zagajnik stroni od czułości i miłych słów na temat sukcesu swoich dzieci, ale nie zamierzała dawać po sobie tego poznać - każdy, nawet skończony półgłówek, mógł wszak zostać mianowany Terminatorem. To od niej zależało, jak wykorzysta ten czas. Zrozumiała też, że pomiędzy rolą matki a mistrzyni istnieje granica, której nie powinna często przekraczać, by ofiarować ich spotkaniom maksimum profesjonalizmu.
- Słyszę. - odparła, a jedyną reakcją organizmu, której nie zdołała poskromić, były oświetlone blaskiem, okrągłe źrenice bursztynowych oczu, chłonące łapczywie każdy element otoczenia.
Zimny, nieprzychylny dla podróżnych las rozpływający się w barwach szarości zdobył jej serce, a nieznacznie parujący na zimnie oddech ukrywał symptomy najprawdziwszego zauroczenia tutejszym światem. Tyle czekania... na ten właśnie moment. Tyle tęsknych spojrzeń, pokus i księżyców, by wreszcie postawić stopę na terytorium Klanu Rzeki.
- Wielka woda, która nie ma początku ani końca. I zawsze płynie. - kontynuowała cichym głosem, zmrużywszy powieki, by przypomnieć sobie czasy wczesnego dzieciństwa oraz opowiadanych przez Wojowników historii, by już wkrótce skolidować swe najśmielsze wyobrażenia z rzeczywistością. To był wielki moment.
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
✧ be thou as chaste as ice, as pure as snow, thou shalt not escape calumny ✧
✧✧✧
8
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W