Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Po treningu z Kwitnącą Łapą udał się prosto do wyjścia z obozu. Był wręcz idealnie, jeśli chodzi o punktualność. Jeszcze chwila, a by się spóźnił, tyle zajęło mu wyjście z czarną terminatorką. Musi następnym razem lepiej oceniać czas, by nie spieszyć się tak bardzo. Mimo wszystko był jednak zadowolony, że teraz ma kolejny trening. Od rana szło mu wyjątkowo dobrze i nawet się wyspał. Bardzo był ciekaw, jaka właściwie jest Chrabąszczowa Łapa. Po cichu liczył na to, że obie kotki jakoś się znają i lubią, bo wpadł na pomysł o wspólnym treningu walki. Byłoby to dużym ułatwieniem, a same miałyby dość równe szanse wobec siebie. Pytanie tylko, czy by chciały, bo jeśli nie, to przecież Węglowy Pył nie będzie nikogo zmuszał. Na dzisiaj zaplanował nieco teorii, choć plany oczywiście mogą ulec zmianie - zależy, co zrobi Chrabąszczowa Łapa i co nauczyła się na naukach. Teraz jednak wojownik po prostu usiadł na miejscu i czekał cierpliwie.