Okala ją krótkie, sztywne futerko o jasnej szarej barwie. Budowa smukła, niewielka; jest raczej kimś szybkim i kamuflującym się niżeli silnym, umięśnionym czołgiem. Trójkątna głowa, na niej turkusowe, zimne oczy; nos o zaokrąglonych krawędziach, przypominający rozpłaszczone serduszko, nieco ciemniejszy niż sierść. Broda mała, okrągła. Uszy trójkątne, tylko troszkę zaokrąglone.
Jest spokojna, introwertyczna i raczej małomówna. Lubi obserwować inne koty i ich zachowania. Nie jest kompletnym odludkiem i nie brak jej pewności siebie - po prostu nie czuje potrzeby wyróżniania się w tłumie. Ma słabą inteligencję emocjonalną; brak jej empatii i wyrozumiałości, chociaż próbuje to wszystko zrozumieć. Nie jest robotem bez emocji, jednak rozszyfrowanie ich znaczenia jest dla niej bardzo trudnym zadaniem. Lubi się szlajać i poznawać nowe koty czy rzeczy. Lubi się z wiedzą. Nie straszne jej martwe ciała, a na widok przerażających ran jej oczy lśnią zaciekawieniem. Przestrzega tylko zasad, których znaczenie i potrzebę rozumie. Ma dystans do siebie i świata, nie biorąc za wiele do siebie.
Biegła, biegła, aż nagle zdała sobie sprawę, że badylarki już nigdzie nie było. Rozejrzała się na wszystkie cztery strony, bo może tak biegła, że nie zauważyła, jak ją złapała...ale nigdzie nie było już śladu gryzonia, oprócz powoli ulatniającego się zapachu. No cóż. Powróciła do skradającej się pozycji, a po jakimś czasie, niedługiej chwili, od strony Szarych Brzóz ujrzała jakiegoś brązowego pierzaka. Co to było...ach, ptak zobaczy. Znalazła sobie jakieś wyższe trawy, cokolwiek, za czym mogła się ukryć. Łapy ugięte, brzuszek, głowa i ogon nisko, ostrożność - wszystko tak, jak powinno być, raczej. Nieszybkimi, ale dużymi krokami skradała się do dziobatego, aż w końcu wystrzeliła, chcąc złapać go w swoje pazury i udusić.