Chodź jest całkiem urocza, może nawet ładna, nie wyróżnia się jakoś szczególnie z tłumu. Ciałko ma drobne, szczuplutkie, a wzrostem może dorównywać co najwyżej dziewięcioksiężycowemu terminatorowi. Jej krótka sierść jest miękka i zadbana, w dwóch kolorach - rudym i białym. Ruda jest praktycznie na całym ciele, dodatkowo poznaczona pręgami w ciemniejszym odcieniu rudego. Biel wdarła się na łapki, brzuch i końcówkę ogona. Na jej pyszczku prawie zawsze widnieje uśmiech powyżej którego ulokowany jest różowy nos okalony białymi wąsikami oraz to, co w jej postaci najładniejsze - brązowo-bursztynowe oczy, najprawdopodobniej spadek po matce. Roztacza woku siebie zapach medykamentów, a chodzi energicznym, sprężystym krokiem.
Z wiekiem uspokoiła się, może nawet trochę wydoroślała. Nadal jest pełna energii i zapału, roztacza woku siebie pozytywne wibracje. Teraz jednak wie, że świat nie jest tak kolorowy jak z początku myślała, jednak pewna doza dziecinności i naiwności pozostanie w niej już chyba na zawsze. I mówi też mniej, chyba, że bardzo się czymś podekscytuje, ale nawet wtedy nie ma już w jej wypowiedziach wcześniejszego chaosu. Nadal jest niepoprawną optymistką , która zawsze dostrzeże promyczek nadziei i stara się pocieszać innych, choć siebie pocieszyć nie potrafi. Czają się w niej bowiem obawy, że nie da rady być dobrą medyczka, chodź na co dzień stara się o tym nie myśleć. Troskliwa, wrażliwa i dobra, nie chce nikogo krzywdzić. Często płacze czy smuci się, jednak nie daje się wciągać smutkom, a jej emocje troszkę się ustabilizowały. Często zachowuje się dosyć beztrosko i niefrasobliwie.