Słuchała, również udając super poważną, kiwając jej poważnie ™ głową, aż w końcu również zaczęła się śmiać. Moczenie łap dla jakiejś śmierdzącej, obślizgłej ryby? Fe. Sucha zwierzyna w zupełności jej wystarczała i na pewno łapanie jej dawało większą satysfakcję i rozrywkę niż stanie nad wodą. To nawet kondycji nie polepszało, bo tylko tą łapą machasz. Może i był to jakiś test cierpliwości i spokoju, ale nawet jeżeli Pąk umiała takowy utrzymać, nie znaczyło to, że lubiła siedzieć tak o w miejscu i czekać aż jej jakiś głupi pstrąg podpłynie. Brzmiało to głupio, bo przecież zawsze leżała czy siedziała gdzieś i nie chciała z Chaber nigdzie wychodzić ani się bawić. Czerpała jednak jakąś przyjemność z powolnych spacerków jak te, no i wolała spędzać swój czas jakoś lepiej niż patrząc w taflę wody dla jakiejś durnej ryby.
— Ło. Co za debil. — stwierdziła na początku. Zrobić komuś awanturę, bo rozmawia z kimś z innego klanu? Może by jeszcze zrozumiała, jakby ta Śliwka z nim romansowała czy Gwiezdny Klan wie co, ale jeżeli po prostu sobie gadała, to Sokoli rzeczywiście był jakimś mysim móżdżkiem o ego ponad egometrem. Bratek aż przypomniała sobie tego pręgowanego gbura z Cienia, brr. Na początku myślała że jest spoko, potem okazał się być strasznie dumny i denerwujący, toteż Bratek sobie od niego poszła. Słuchała dalej, a gdy ta przeszła do części o Skrzącej Łapie, przez chwilę milczała, by przetworzyć sobie tą informację. Po chwili zaś parsknęła, a na jej twarzy malowała się ekspresja "XD" bo userka nie wie jak inaczej to nazwać.
— Ech...a jak tam ci idzie trening twoich terminatorów? Masz chyba tą córkę Świetlik, Czereśnię?
[Obrazek: 20051648_VWRqemYa7hggJ7L.png]
LVL 3 180 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W