Królewicz zareagował od razu. Branie spraw we własne łapy chyba jeszcze w jego wykonaniu nigdy nie było tak dosłowne. Może poza Słodkim Językiem, tym przeklętym pieszczochem, ojcem bękarta jego siostry, która zdradziła rodzinę. Zdawało mu się, że Lamparci Płomień nie chciał nigdy na ten temat rozmawiać i król Olch szanował decyzję rudego kocura, bo, co jak co, ale nigdy nie okazał żadnemu z rodziców braku szacunku, choć do dzisiaj pamiętał wady zarówno ojca, jak i matki, mimo iż Drobnego Ptaka nie było z nimi od dawien dawna. Drobny Ptak... Podobnie jak wróbel, którego schwytał w silne łapy i zabił przy lądowaniu. Chciał tego szaro-burego ptaszka i go dostał. Królewicz zmarszczył nos, szukając dobrego miejsca na ukrycie zwierzyny. Po paru uderzeniach serca w oczy rzucil mu się dziwnie wygięty korzeń drzewa rosnącego nieopodal i właśnie tam zakopał truchło wróbla. Różowy język smagnął pierw lewą część pyska, włączając dlugoie wibrysy, a później prawą, żeby oczyścić się z krwi. Po tym jakże krótkim akcie higieny wrócił do dalszych łowów, ruszając na lekko ugiętych łapach prosto pod wiatr.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W