14.04.2020 11:06
Z pewnością nie będą skakać jak dwa barany po żadnych skałkach. Wietrzny musiałby być niespełna rozumu, żeby coś takiego w ogóle przyszło mu do głowy, dlatego miał nadzieję, że Wrzosowa Łapa nie zacznie nagle odstawiać żadnych cyrków i nie będzie musiał marnować czasu na przywracanie ją do porządku. Była od niego starsza, więc nie mogła być głupsza.
- Dzień dobry. Nie marnujmy czasu i ruszajmy na Koci Grzbiet, po drodze sobie porozmawiamy. - nie bez powodu chciał się z nią spotkać przy wyjściu z obozu. Musieli odbębnić podstawowe procedury i przemarsz na obszar treningowy był do tego najlepszym czasem.
- Oficjalnie będziemy widywali się dwa razy w ciągu dnia. O świcie i o zmierzchu. Na patrole w porze górowania słońca udajesz się ze mną, żebyś mogła poznać wszystkie granice po kolei. Jeśli będziesz miała ochotę, zajmiemy się wtedy mało porywającą teorią oraz kodeksem. - żadnych ulg. Wietrzny Wąs natychmiastowo rozplanował wszystkie dni w życiu Wrzosowej Łapy, dopóki ta nie zostanie wojowniczką.
- Od czasu do czasu będziesz miała dni wolne, żebyś sobie odpoczęła od mojej obecności. Rób wtedy wszystko to na co masz ochotę, ale nie zapominaj o swoich obowiązkach. Wymieniaj mech w legowiskach oraz doglądaj matek i starszych. Obóz opuszczasz tylko pod okiem wojownika i chcę, abyś kogoś o tym informowała, jeśli mnie akurat nie będzie w pobliżu. - nie miał zamiaru pozwalać swojej terminatorce na samowolkę. Obowiązek informowania członków klanu o tym, gdzie się podziewała, pomoże nie tylko rzece, ale też jej samej. Nie zapadnie się pod ziemię i nie zniknie jak kamień wrzucony w wodę. W razie czego będą mogli jej pomóc, gdyby długo nie wracała.
- Czy się rozumiemy? - zatrzymał się i spojrzał na nią z góry, oczekując oczywiście przytaknięcia, albo co najwyżej pytań. Sprzeciwu nie brał nawet pod uwagę, bo jeśli taki się między nich wkradnie nie mógł ręczyć za swoje czyny i konsekwencje, jakie wyciągnie.
- Dzień dobry. Nie marnujmy czasu i ruszajmy na Koci Grzbiet, po drodze sobie porozmawiamy. - nie bez powodu chciał się z nią spotkać przy wyjściu z obozu. Musieli odbębnić podstawowe procedury i przemarsz na obszar treningowy był do tego najlepszym czasem.
- Oficjalnie będziemy widywali się dwa razy w ciągu dnia. O świcie i o zmierzchu. Na patrole w porze górowania słońca udajesz się ze mną, żebyś mogła poznać wszystkie granice po kolei. Jeśli będziesz miała ochotę, zajmiemy się wtedy mało porywającą teorią oraz kodeksem. - żadnych ulg. Wietrzny Wąs natychmiastowo rozplanował wszystkie dni w życiu Wrzosowej Łapy, dopóki ta nie zostanie wojowniczką.
- Od czasu do czasu będziesz miała dni wolne, żebyś sobie odpoczęła od mojej obecności. Rób wtedy wszystko to na co masz ochotę, ale nie zapominaj o swoich obowiązkach. Wymieniaj mech w legowiskach oraz doglądaj matek i starszych. Obóz opuszczasz tylko pod okiem wojownika i chcę, abyś kogoś o tym informowała, jeśli mnie akurat nie będzie w pobliżu. - nie miał zamiaru pozwalać swojej terminatorce na samowolkę. Obowiązek informowania członków klanu o tym, gdzie się podziewała, pomoże nie tylko rzece, ale też jej samej. Nie zapadnie się pod ziemię i nie zniknie jak kamień wrzucony w wodę. W razie czego będą mogli jej pomóc, gdyby długo nie wracała.
- Czy się rozumiemy? - zatrzymał się i spojrzał na nią z góry, oczekując oczywiście przytaknięcia, albo co najwyżej pytań. Sprzeciwu nie brał nawet pod uwagę, bo jeśli taki się między nich wkradnie nie mógł ręczyć za swoje czyny i konsekwencje, jakie wyciągnie.
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W