Mięśnie na jej boku zadrżały delikatnie, jakby przeprowadzony właśnie przez Pożara przeszczep informacji został przez nią odrzucony jak obca tkanka. Wszystko za sprawą słów kocura, z których wynikało, że klan Rzeki i owszem miał Gwiazdę, lecz inną niż Kłos by się spodziewała, inną niż zapamiętała. Najpierw Malinowa Gwiazda zastąpiła w klanie Wichru Kruczą, a teraz w Rzece zamiast Świetlika władzę okazywała się sprawować niejaka Czerwona Gwiazda… Złotko nieswojo czuła się z tą rotacją wśród kotów obdarzonych darem dziewięciu żyć. Z każdą taką zmianą mimowolnie traciła punkt zawieszenia w rzeczywistości. Ta śladowa wiedza o klanach, o Przywódcach, była wszystkim, co zostało z jej dawnego życia i trzymała się tego dosyć kurczowo, wyrażając zaniepokojenie i nieuchwytny lęk wobec najdrobniejszych zmian. Jej wspomnienia jako jedyne nie traciły na aktualności, urządzała pod nie każdy aspekt swojego życia, nawet to, że nie mogła wrócić do rodzimego klanu, ponieważ Wężowa Gwiazda ich nie chciał z powrotem… Zajmując tak stateczne stanowisko, Złocisty Kłos przypominała piaskowy, nieruchomy kamień, o którego rozbijała się woda, płynący czas… Czy potrafiła jeszcze inaczej?
- Na pewno jest zgrany – zapewniła kurtuazyjnie, bez grama rzetelnego przekonania, mechanicznie, bo tak należało. – Żywię nadzieję, że Czerwona Gwiazda jest równie utalentowanym Przywódcą co Świetlikowa Gwiazda, jej poprzednik – dopowiedziała jeszcze, jakby wychodząc na przekór temu wszystkiemu, co kotłowało się w głowie Pożaru. Może rządy twardą łapą nie były jedynym dopuszczalnym sposobem utrzymywania porządku w klanie? Może tyle samo, a nawet więcej, dało się osiągnąć dyplomacją, którą uosabiał czarny kocur? Madonna nie miała nigdy bezpośrednio styczności ze Świetlikową Gwiazdą, jednak z tego, co niosło się o nim swego czasu po całym lesie, zasługiwał na najwyższe uznanie.
Wkrótce potem młody kocur obnażył przed zastygłą w wyuczonej, sztywnej galanterii kocicą swoje rozterki. W żadnym razie nie uważała go za znudzonego smarka poszukującego legendarnego sensu egzystencji, wręcz przeciwnie, Pożar zaskarbił sobie u niej dozę sympatii dobrym wychowaniem oraz przemyślanymi, zgrabnymi wypowiedziami.
- Wątpliwości są naturalne, drogi Pożarze i same jeszcze nie stanowią zbrodni przeciwko Gwiezdnemu Klanowi, ani niczemu innemu. Zastanowiłabym się jednak na Twoim miejscu, czy jesteś w klanie Rzeki tylko, czy AŻ z powodu swojego rodzeństwa i ojca. Mnie właśnie to trzymało w klanie, moje rodzeństwo. Tak długo, jak byłam tam z nimi, czułam się na swoim miejscu – zaszemrała cicho, przyoblekając wargi melancholijnym, niesięgającym oczu uśmiechem. - Życie jest jednak długie, drogi Pożarze… Gdybym miała udzielić Ci rady, powiedziałabym, abyś dał sobie czas, by dowiedzieć się, czego naprawdę pragniesz i w ten sposób później niczego nie żałował. Dziękuję, że zechciałeś dotrzymać mi towarzystwa, ale teraz lepiej będzie, jak odejdę, nim zbliży się do nas jakiś patrol… Bądź zdrów – i z tym określeniem, odrzucając Gwiezdny Klan, który oświetlałby jej samotnicze ścieżki, Kłos podniosła się ostrożnie z ziemi, po czym wróciła, skąd przyszła. Znikąd.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W