#71
Orlik dochodził do wniosku, że dziś jest jakiś kiepski dzień, bo nawet jeśli miał zamiar uderzać lekko, nie podobał mu się, że nie udaje mu się kontrolować do końca własnych ciosów, a łapy lecą mu własnym torem, jakby nie należały do całego ciała, a były samodzielnym bytem. Ocenił w myślach, że na tym prawdopodobnie skończą i okaże się to ostatnią turą, a potem wrócą do obozu, by kolejne dni szkolenia poświęcić na szlifowanie umiejętności kocura. Gdyby jednak tym razem coś się udało, bury pewnie nie miałby serca zatrzymywać czarnego i dałby mu dokończyć natarcie, chociażby po to, by go trochę podbudować.
Spróbował wykorzystać moment na delikatne uderzenie złotookiego w brzuch, porzucając wreszcie raz na zawsze myśl o podejmowaniu prób uników, która siedziała mu ciągle na tyle głowy. Gdyby cios wyszedł mocniejszy, niż by się wojownik spodziewał, Migocz mógł co najwyżej stracić na chwilę dech. Poważniejsze szkody nie były zamierzone, do tego Orlikowe Pióro przewidywał, że i teraz pójdzie mu niezadowalająco.

markowanie ciosu – udane
atak Migocza – nieudany (0%) oh boy
atak Orlika – słaby (50%) → [(19+8)-(13+5)]*0.5=4

Zdawało się, że wszystko poszło po myśli terminatora. Doskoczył do wojownika tak, jak chciał, obrócił się też w odpowiednim momencie… ale nie trafił i kopnął tylko powietrze, nie czyniąc mistrzowi żadnej, najmniejszej nawet szkody. Frustrujące? Zapewne tak. Pesymistyczna prognoza burego się sprawdziła i owszem, udało mu się dotknąć miękkiego brzucha Migoczącego, jednak kocur minimalnie się przesunął i łapa Orlika poleciała minimalnie w bok, ledwo trafiając młodego. Siła na pewno była niewystarczająca, żeby wyrwać terminatorowi oddech z płuc. Niby powinien poczuć odrobinę bólu, ale odrobina była w pełni adekwatnym słowem.


— Myślę, że na dzisiaj wystarczy — oznajmił Orlikowe Pióro, zaczerpując pyskiem haustu ciepłego powietrza. — Wracajmy już do obozu, jutro znowu poćwiczymy, dobrze? — dodał po chwili. Mowa jego ciała mówiła, że nie muszą wyruszać natychmiast i że czarny może wykorzystać chwilę na spowolnienie rytmu swojego serca czy oddechu. Bądź co bądź, z Wyjących Wzgórz do obozu był ledwie rzut beretem, a czas ich nie gnał. Jeżeli Migoczący nie protestował ani nie miał żadnych pytań, wrócili do obozu.

możesz zacząć nowy dzień, niech migocz czeka na orlika przy wyjściu z obozu o świcie
LVL 4 185 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W