30.05.2021 20:51
Rzeczywiście, Kornik powiedział, co wiedział, a Goryczka stwierdziła, że jest to dostatecznie interesujące, żeby przejść się obejrzeć samotnika. Miała w głowie jeden typ, co mogło dolegać kocurowi, typ idealnie pokrywający się z ostatnim treningiem u Księżycowego Pyłu, tak też o ile nie paliła się do żadnych humanitarnych zadań, tak do poznawania naocznie nowych chorób jak najbardziej.
Docierając na granicę z korzeniem żywokostu w mordce, zobaczyła biało-rudego osobnika; bladożółte oczy natychmiast oplotły się wokół łap, nie docierając nawet raz na pysk nowego kolegi Kornika, co mogłoby być jakimkolwiek zarzewiem komunikacji, nawet tej niewerbalnej. Nie była tu od zacieśniania więzów z samotnikiem, chociaż nie dlatego, że jak na kota z klanu przystało dostawała drgawek od razu na myśl o obcych. Nie, nic z tych rzeczy. Była zajęta.
Z marszu podeszła do tylnej lewej łapy, a następnie przekrzywiła nieco główkę, przypatrując się natarczywie różowo-czerwonym wykwitom na odsłoniętej skórze kocura. Mutant przekazał jej, że na samej wizualizacji się nie kończy - łapa podobno piekła i swędziała. Odstające żebra Goryczy uniosły się wraz z głębokim wdechem... Bez pardonu rzuciła korzeniem pod bezczynne łapy Kornika, sama zaś usiadła zgarbiona jak gargulec na dachu. Teraz na cienkim rdzawym futerku widać było też wyraźne wypustki kręgosłupa i ostre, niemal przebijające na zewnątrz barki koteczki.
- Ugnieć pazurami - poinstruowała Mutanta, oblizując pyszczek i nadzorując jego pracę. Ona męczyłaby się z żywokostem dobre dziesiątki uderzeń serca, za to wielki wojownik pewnie rozbije twardy medykament na miazgę równie sprawnie co ślimaka.
- Nie. Oblizuj łap. - dodała kąśliwie, gdy Konar był bliżej sprasowania korzenia niż dalej. Znaczy, mógł oblizać i umrzeć, jednak wypowiedź Chochliczki nie obejmowała takich cennych detali - kończyła się troszkę wcześniej, w punkcie absolutnego minimum.
Docierając na granicę z korzeniem żywokostu w mordce, zobaczyła biało-rudego osobnika; bladożółte oczy natychmiast oplotły się wokół łap, nie docierając nawet raz na pysk nowego kolegi Kornika, co mogłoby być jakimkolwiek zarzewiem komunikacji, nawet tej niewerbalnej. Nie była tu od zacieśniania więzów z samotnikiem, chociaż nie dlatego, że jak na kota z klanu przystało dostawała drgawek od razu na myśl o obcych. Nie, nic z tych rzeczy. Była zajęta.
Z marszu podeszła do tylnej lewej łapy, a następnie przekrzywiła nieco główkę, przypatrując się natarczywie różowo-czerwonym wykwitom na odsłoniętej skórze kocura. Mutant przekazał jej, że na samej wizualizacji się nie kończy - łapa podobno piekła i swędziała. Odstające żebra Goryczy uniosły się wraz z głębokim wdechem... Bez pardonu rzuciła korzeniem pod bezczynne łapy Kornika, sama zaś usiadła zgarbiona jak gargulec na dachu. Teraz na cienkim rdzawym futerku widać było też wyraźne wypustki kręgosłupa i ostre, niemal przebijające na zewnątrz barki koteczki.
- Ugnieć pazurami - poinstruowała Mutanta, oblizując pyszczek i nadzorując jego pracę. Ona męczyłaby się z żywokostem dobre dziesiątki uderzeń serca, za to wielki wojownik pewnie rozbije twardy medykament na miazgę równie sprawnie co ślimaka.
- Nie. Oblizuj łap. - dodała kąśliwie, gdy Konar był bliżej sprasowania korzenia niż dalej. Znaczy, mógł oblizać i umrzeć, jednak wypowiedź Chochliczki nie obejmowała takich cennych detali - kończyła się troszkę wcześniej, w punkcie absolutnego minimum.
✺ ✺ ✺ ✺
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
![[Obrazek: 7BjK8CK.png]](https://i.imgur.com/7BjK8CK.png)
a ty
zaraz się poplujesz
myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze
![[Obrazek: 7BjK8CK.png]](https://i.imgur.com/7BjK8CK.png)
a ty
zaraz się poplujesz
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W