#2
Mógł jej powiedzieć. Mógł ją jakoś ostrzec, że ceremonie w minimalnym stopniu dotyczą tego, po co są zwoływane, a przez resztę czasu kilku niewyżytych atencjuszy zamęcza klan swoimi durnymi, niewciągniętymi wcześniej do porządku obrad sprawami. Nic z tego jej nie dotyczyło, na nic z tego nie miała wpływu jako młodziutka terminatorka, ale i tak wbrew swojej woli już wiedziała, że Lśniąca Sadzawka miała problem, gdyż ponieważ zaczynała przekwitać, a chciała jeszcze strzelić sobie kocięta, z kolei Chaotyczny Lot nie chciała kociąt, ale nie, że własnych, tylko tych Lawendowej Gwiazdy. Bardzo normalne. Ponieważ jednak Jaśniejący Płomień nie miał jak przewidzieć, że ktoś sknoci akurat jej uroczystość, Pigwowa Łapa nie żywiła urazy. Przynajmniej przygotował ją na życie pod Ciepłymi Skałkami, o ile na takie widoki i ścisk da się w ogóle przygotować...
Gdyby kocur zastanawiał się natomiast nad respektowaniem przez Pigwę jego zasad, warto wspomnieć, że po zapalnym zdanku rzuconym przez Chaos koteczka nie pobiegła jak wiewiórka ze wścieklizną gdziekolwiek, byle przed siebie. Nawet tak rozżalona i zła pamiętała sugestię Mistrza, żeby bez jego wiedzy i zgody nie oddalała się od obozu, jeżeli nie chce wpaść w łapy innego, niekoniecznie równie kompetentnego wojownika. Dodatkowe groźby lub prośby były zbędne. Pigwowa Łapa nie po to zabiegała u cioci Lawendy o trening u rdzawego kocura, żeby ją odesłał do jakiejś pokraki-niedorajdy. Zresztą ceniła sobie ich przejrzyste, z góry określone reguły współpracy.
Punktualnie zjawiła się w umówionym miejscu, o dziwo nie wyglądając gorzej niż zwykle. W tym była akurat duża zasługa Małej Łapy, bo to ona nakryła ją na płaczu, co paradoksalnie pomogło go zatrzymać. Kociokwik zapewne targałby nią przez całą noc i odbił się z rana na jej prezencji, a tak w obecności Huby musiała się szybciutko ogarnąć. Nie pisała się na przypadkową sesję zwierzeń; porozmawiały z terminatorką Krwawnikowego Liścia o paprochu w jej oku, a potem świat magicznie, przynajmniej na swojej powierzchni, wrócił do normy.
Wypoczęta i opanowana stanęła na równo złączonych łapach przed siedzącym Mistrzem.
- No witaj, Mistrzu, to co tam na dzisiaj zaplanowałeś? - zagadnęła go luźno, wręcz wesoło. Po wczorajszej oziębłości nie było już śladu. Roztopiła się jak ten śnieg, który trochę popadał, popadał, a teraz pod wpływem zmiany warunków atmosferycznych tylko pluskał mało groźnie pod łapami. Rzeczywiście, warunki się zmieniły. Pigwowa Łapa musiała podreperować wizerunek w oczach Jaśniejącego Płomienia i wynagrodzić mu jakoś swoje wczorajsze zachowanie.
.
[Obrazek: r1Ajy7U.png] .
.
.
nie chcę dzieckiem już być
umiem zadbać o siebie
wierzą we mnie, no cóż
muszę skryć przed nimi łzy
✧✧✧
nie mam sił by słuchać
szczerze dosyć już mam
tych dziecinnych bajek
bo nie wierzę żeby tam

gdzieś był✧✧✧✧✧
✧magiczny pył
.
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W