#4
I to już? Pigwowej Łapie ciężko było uwierzyć, że Jaśniejący Płomień to aby na pewno Jaśniejący Płomień (a nie na przykład Roziskrzona Noc), bo kocur nawet nie zapytał o pierwszą noc w nowym legowisku, chociaż sam ją wcześniej ostrzegał przed warunkami panującymi w Ciepłych Skałkach. Tak jak stał, od razu wślizgnął się w swoją rolę. Z jednej strony pełne profesjonalizmu podejście Mistrza ją zachwyciło, ale z drugiej poczuła leciutkie ukłucie zawodu, że wojownik nie interesował się jej czasem wolnym, przemyśleniami na temat beznadziejnej ceremonii, ani w zasadzie niczym co nie dotyczyło treningu. Kiedy spotkała go poprzednim razem, wydawał się autentycznie ciekaw tego, co ma do powiedzenia i kim jest, natomiast teraz wszystko regulaminowo sprowadzało się do Wyjących Wzgórz i tego, czy odbyła kocięce nauki.
"Jaśniejący Płomień będzie miał wobec mnie raczej rozsądne wymagania, jest inteligentnym kocurem, i jako ktoś spoza mojej rodziny będzie na pewno obiektywny."
Czy nie tak to ujęła przy Lawendowej Gwieździe? Teraz, spoglądając na uśmiech kocura, myślała o tych słowach i stosownie modyfikowała je w głowie: obiektywny aż za bardzo. Powolutku znowu uniosła wargi, ale z całą pewnością był to jeden z tych grzecznościowych uśmiechów, a nie taki prawdziwy. Odsunęła się kroczek, żeby zrobić Jaśniejącemu Płomieniowi miejsce na czele, a następnie ruszyła za nim, decydując jak na razie w imieniu ich dwójki (dopóki kocur nie zachce inaczej), że pójdą gęsiego.
- Kojarzę nazwę, ale nigdy nie byłam poza ścisłym obozem - westchnęła na tyle głośno, żeby wojownik ją usłyszał. Nie była zadowolona, że pierwsze pytanie, a więc też pierwsza szansa, żeby się wykazać, dotyczyło akurat Wyjących Wzgórz. Siłą rzeczy jako przestrzegająca porządku koteczka nie miała nigdy możliwości postawić stopy na tych zielonych pagórkach. Aby zabłysnąć wiedzą, musiałaby najpierw dopuścić się złamania zakazu, że kocięta nie opuszczają obozu, a to tak niezbyt, chociaż raz była nawet blisko, z winy Korzenia, bo raczej, że nie ze swojej. - A co do nauk, to miałam z tatą... to znaczy z Gładkim Grzbietem - uznała mówienie o 'tacie' za dziecinną przywarę i natychmiast się poprawiła - ...ale więcej gadaliśmy o wszystkim i o niczym niż o takich... Ważnych sprawach.
Po kilku krokach przestudiowała ich dzisiejsze plany. Nie miała zastrzeżeń, więc bez owijania w pajęczynę potwierdziła:
- Gra.
Zapowiadało się pracowicie. Jak to szło?
''Jaśniejący Płomień będzie miał wobec mnie raczej rozsądne wymagania".
Mmmhm... Nic dodać, nic ująć.
.
[Obrazek: r1Ajy7U.png] .
.
.
nie chcę dzieckiem już być
umiem zadbać o siebie
wierzą we mnie, no cóż
muszę skryć przed nimi łzy
✧✧✧
nie mam sił by słuchać
szczerze dosyć już mam
tych dziecinnych bajek
bo nie wierzę żeby tam

gdzieś był✧✧✧✧✧
✧magiczny pył
.
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W