22.04.2022 22:05
Emocje go przytłoczyły. Nie był pewien, jakie konkretnie - najpierw była ekscytacja i radość z możliwości poznania swoich dzieci, swoich własnych, rodzonych kociąt... a potem Barwną Wodę zaczęły dusić wyrzuty sumienia. Gdy widział, jak część pociech jest smutna z rozłąki z dwójką rodzeństwa. Och, nie, nie powinien im tego robić. Nie powinien ich rozdzielać. Powinny być z matką i rodzeństwem. Serce mu pękło gdy widział, jak Maczek płacze, serce mu się ściskało od każdego ruchu, gestu i każdego słowa któregokolwiek z kociaków.
Nie wiedział, co czuć. Oczy mu się zaszkliły gdy zerknął ku Kapustce, potem Lśniącej Sadzawce a potem znowu zlustrował wzrokiem wszystkie osiem osesków. I westchnął głęboko, przełykając ślinę. Nagietka i Gwiazdnicę polizał czule po głowie, każde kolejne kocię bardzo delikatnie, niepewnie próbując chociaż trącić nosem - o ile te na to przyzwoliły. Nie zmuszałby ich do kontaktu. Był dla nich, jednak, na ten moment, wciąż obcy.
- Spokojnie, skarby. Nasze Klany graniczą ze sobą. Gdy podrośniecie i zaczniecie trening... będziecie mogli się widywać. Z rodzeństwem i z mamą, obiecuję. Nie zapomną o was - zapewnił Nagietka i Gwiazdnicę, uśmiechając się czule, chociaż było w tym uśmiechu nieco melancholii. Jakby smutku. - A Klan Rzeki, kochani, na pewno Wam się spodoba. Będziecie spać ze mną w Królikarni, dobrze? To miejsce podobne do tego, gdzie spędzaliście czas z mamą, pachnie tam podobnie... i macie już gotowe legowisko. Poznacie moich uczniów... na pewno znajdziecie też kolegów - nie był tego pewien, ale pewien był, że zadba o to, aby jego dzieci czuły się w Klanie Rzeki komfortowo.
Zwrócił się do pozostałych z kociąt. Och, były... idealne, wszystkie. Będzie chciał je poznać, gdy podrosną, tak. - Opiekujcie się mamą, i sobą nawzajem. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości znowu się zobaczymy, kochani.
Barwinek otarł się bokiem o bok Sroczego Ogona i wdzięcznym, szklistym wzrokiem zerknął ku Lśniącej Sadzawce; i kiwnął jej głową. A potem pochylił się nad córką, nad Gwiazdnicą, chwytając ją po chwili ostrożnie, delikatnie za luźny płat skóry na karku. Ruchem ogona wskazał ku Nagietkowi, jakby chciał zasugerować swojemu partnerowi, aby on zajął się nim.
Stał tam jeszcze chwilę, wpatrzony w medyczkę Klanu Wichru i pozostałe sześć pociech, które z nią zostały. A potem, uśmiechając się delikatnie, ruszył w kierunku obozu. Nerwowy. Ale szczęśliwy. Chyba. Tak czuł.
zt <3
Nie wiedział, co czuć. Oczy mu się zaszkliły gdy zerknął ku Kapustce, potem Lśniącej Sadzawce a potem znowu zlustrował wzrokiem wszystkie osiem osesków. I westchnął głęboko, przełykając ślinę. Nagietka i Gwiazdnicę polizał czule po głowie, każde kolejne kocię bardzo delikatnie, niepewnie próbując chociaż trącić nosem - o ile te na to przyzwoliły. Nie zmuszałby ich do kontaktu. Był dla nich, jednak, na ten moment, wciąż obcy.
- Spokojnie, skarby. Nasze Klany graniczą ze sobą. Gdy podrośniecie i zaczniecie trening... będziecie mogli się widywać. Z rodzeństwem i z mamą, obiecuję. Nie zapomną o was - zapewnił Nagietka i Gwiazdnicę, uśmiechając się czule, chociaż było w tym uśmiechu nieco melancholii. Jakby smutku. - A Klan Rzeki, kochani, na pewno Wam się spodoba. Będziecie spać ze mną w Królikarni, dobrze? To miejsce podobne do tego, gdzie spędzaliście czas z mamą, pachnie tam podobnie... i macie już gotowe legowisko. Poznacie moich uczniów... na pewno znajdziecie też kolegów - nie był tego pewien, ale pewien był, że zadba o to, aby jego dzieci czuły się w Klanie Rzeki komfortowo.
Zwrócił się do pozostałych z kociąt. Och, były... idealne, wszystkie. Będzie chciał je poznać, gdy podrosną, tak. - Opiekujcie się mamą, i sobą nawzajem. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości znowu się zobaczymy, kochani.
Barwinek otarł się bokiem o bok Sroczego Ogona i wdzięcznym, szklistym wzrokiem zerknął ku Lśniącej Sadzawce; i kiwnął jej głową. A potem pochylił się nad córką, nad Gwiazdnicą, chwytając ją po chwili ostrożnie, delikatnie za luźny płat skóry na karku. Ruchem ogona wskazał ku Nagietkowi, jakby chciał zasugerować swojemu partnerowi, aby on zajął się nim.
Stał tam jeszcze chwilę, wpatrzony w medyczkę Klanu Wichru i pozostałe sześć pociech, które z nią zostały. A potem, uśmiechając się delikatnie, ruszył w kierunku obozu. Nerwowy. Ale szczęśliwy. Chyba. Tak czuł.
zt <3
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
zostawię drzwi otwarte
![[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]](https://cdn.discordapp.com/attachments/755045997003931729/1054492748700459090/barwna_woda_ale_gwiazdki.png)
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
zostawię drzwi otwarte
![[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]](https://cdn.discordapp.com/attachments/755045997003931729/1054492748700459090/barwna_woda_ale_gwiazdki.png)
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W