24.09.2022 12:05
Okej. Jedno krótkie słowo — i tyle wystarczyło, by Łabędź się rozpromienił, a ogromny głaz spadł z jego serca... Tym bardziej, że odpowiedź została poprzedzona dłuższą chwilą ciszy, w której on już mentalnie zbierał swoje manatki, nastawiając się na odejście. Ale Cykuta zgodziła się na taki układ i teraz w jego gestii leżało, by upewnić się, że tego nie pożałuje. Nie miał pewności, czy mu się to uda, niemniej należało spróbować, prawda? Wykorzystać należycie szansę, którą mu dała.
— To może zaczniemy od odrobinki historii, co ty na to? — zaproponował, domyślając się, że kotka dotychczas niewiele nasłuchała się na temat tego, jak żyli. Kim byli. Że poza Klanami istniał zgoła odmienny świat, a ich zasady i tradycje wywodziły się z głębokiej przeszłości, która dla wielu kotów — samotników, pieszczochów — do dziś nie jest oczywistością. — Od legendy powstania Czterech Klanów. Bo widzisz, nie zawsze byliśmy Klanami; długie, długie księżyce temu, ba, niezliczone obiegi pór temu, na dalekich ziemiach żyły koty wiodące samotniczy tryb życia. Nie każdy był sam, oczywiście. Niektórzy zbijali się w grupki, inni żyli w rodzinach, ale daleko im było do Klanów czy nawet stad dorównujących im liczebnością. Mniejsze grupki były przepędzane przez te większe, wielu kotom brakowało pomocy medycznej, jakiejś stabilizacji. Kocięta nie dorastały w ciepłych legowiskach, starszyzna nie miała zagwarantowanej opieki. Nikt nie mógł wiedzieć, co przyniesie kolejny wschód słońca. Było to wynikiem w głównej mierze ciężkich warunków, bowiem kotów jedynie przybywało, a żywności zaczynało brakować; nie wspominając o podziale ziem, zmieniającym się niemal codziennie. Coraz częściej dochodziło do potyczek między grupami, aż wreszcie lawiny nie dało się powstrzymać i wśród kotów wybuchła otwarta wojna. Spirala nienawiści pochłonęła wiele kocich istnień i kto wie, jak to wszystko by się skończyło, gdyby wyczerpane ciągłą walką koty nie pogrążyły się we śnie, gdzie czekali na nich polegli towarzysze — dzisiaj nazwalibyśmy ich Gwiezdnymi. W przeciwieństwie do swoich żyjących krewnych, nie nosili na sobie oznak stoczonych bitw, natomiast ich futerka lśniły gwiezdnym pyłem. Powiedzieli, że żywi muszą się zjednoczyć, inaczej czeka ich śmierć, i w obecnej sytuacji chyba już każdy rozumiał powagę tej mrocznej wizji przyszłości. Czwórka kotów wystąpiła przed szereg, oferując swoje przywództwo. Najpierw była to Cień, po niej zgłosił się Rzeka, później dołączyli Grom i Wicher. Niestety i tutaj doszło do sprzeczki, przerwanej dopiero przez ciemne chmury, które przysłoniły księżyc. Gwiezdni przykazali tej czwórce zebranie podobnych sobie kotów i utworzeniu czterech grup, od teraz zwanych Klanami. Klany miały następnie sprawiedliwie rozdzielić między sobą terytorium, którego miały strzec, oznaczając i patrolując granice, a także nie naruszać granic sąsiadów. I tak powstał Klan Rzeki, czyli wprawnych pływaków, potrafiących wyżywić się rybami; Klan Wichru, do którego należeli miłośnicy otwartej przestrzeni, gdzie wiatr rozwiewał im futro podczas pogoni za zającami, stanowiącymi ich główne pożywienie; Klan Gromu, odtąd znany ze swojej siły, doskonałych umiejętności bojowych, ale też wybuchowego temperamentu; no i rzecz jasna Klan Cienia, zgodnie ze swoją nazwą zamieszkujący cieniste fragmenty terytorium, doskonale odnajdujący się na podmokłej ziemi i nie gorzej radzący sobie na wysokościach, polując na piszczki z wysokich drzew. Nowi przywódcy zostali pobłogosławieni darem dziwięciu żywotów, ale nie na tym kończyła się rola Gwiezdnego Klanu — ofiarowali Klanom Kodeks Wojownika, czyli zbiór zasad, którymi mieli kierować się wojownicy, by Klany mogły trwać w harmonii przez kolejne księżyce. To właśnie dzięki niemu Klany są tym, czym są. Jesteśmy zorganizowani, postępujemy wedle określonych schematów, cenimy konkretne wartości, a obecnie żyjemy w czasach pokoju. Nasz Klan jest równocześnie naszą rodzinę, i choć Klany między sobą są rywalami, to dbamy o to, by żaden nie upadł.
Na tym skończył ten... przydługi wstęp do Kodeksu, bo to właśnie ten temat wydawał mu się adekwatny do rozmowy w kociarnianym zaciszu. Nie musieli nigdzie wychodzić, sam Kodeks nie należał do nadto skomplikowanych, a kto wie, może omawianie poszczególnych punktów mogło zachęcić Cykutę do udzielania się? Póki co jednak dał jej odetchnąć, przy okazji przekonując się, czy terminatorka w międzyczasie nie usnęła.
— To może zaczniemy od odrobinki historii, co ty na to? — zaproponował, domyślając się, że kotka dotychczas niewiele nasłuchała się na temat tego, jak żyli. Kim byli. Że poza Klanami istniał zgoła odmienny świat, a ich zasady i tradycje wywodziły się z głębokiej przeszłości, która dla wielu kotów — samotników, pieszczochów — do dziś nie jest oczywistością. — Od legendy powstania Czterech Klanów. Bo widzisz, nie zawsze byliśmy Klanami; długie, długie księżyce temu, ba, niezliczone obiegi pór temu, na dalekich ziemiach żyły koty wiodące samotniczy tryb życia. Nie każdy był sam, oczywiście. Niektórzy zbijali się w grupki, inni żyli w rodzinach, ale daleko im było do Klanów czy nawet stad dorównujących im liczebnością. Mniejsze grupki były przepędzane przez te większe, wielu kotom brakowało pomocy medycznej, jakiejś stabilizacji. Kocięta nie dorastały w ciepłych legowiskach, starszyzna nie miała zagwarantowanej opieki. Nikt nie mógł wiedzieć, co przyniesie kolejny wschód słońca. Było to wynikiem w głównej mierze ciężkich warunków, bowiem kotów jedynie przybywało, a żywności zaczynało brakować; nie wspominając o podziale ziem, zmieniającym się niemal codziennie. Coraz częściej dochodziło do potyczek między grupami, aż wreszcie lawiny nie dało się powstrzymać i wśród kotów wybuchła otwarta wojna. Spirala nienawiści pochłonęła wiele kocich istnień i kto wie, jak to wszystko by się skończyło, gdyby wyczerpane ciągłą walką koty nie pogrążyły się we śnie, gdzie czekali na nich polegli towarzysze — dzisiaj nazwalibyśmy ich Gwiezdnymi. W przeciwieństwie do swoich żyjących krewnych, nie nosili na sobie oznak stoczonych bitw, natomiast ich futerka lśniły gwiezdnym pyłem. Powiedzieli, że żywi muszą się zjednoczyć, inaczej czeka ich śmierć, i w obecnej sytuacji chyba już każdy rozumiał powagę tej mrocznej wizji przyszłości. Czwórka kotów wystąpiła przed szereg, oferując swoje przywództwo. Najpierw była to Cień, po niej zgłosił się Rzeka, później dołączyli Grom i Wicher. Niestety i tutaj doszło do sprzeczki, przerwanej dopiero przez ciemne chmury, które przysłoniły księżyc. Gwiezdni przykazali tej czwórce zebranie podobnych sobie kotów i utworzeniu czterech grup, od teraz zwanych Klanami. Klany miały następnie sprawiedliwie rozdzielić między sobą terytorium, którego miały strzec, oznaczając i patrolując granice, a także nie naruszać granic sąsiadów. I tak powstał Klan Rzeki, czyli wprawnych pływaków, potrafiących wyżywić się rybami; Klan Wichru, do którego należeli miłośnicy otwartej przestrzeni, gdzie wiatr rozwiewał im futro podczas pogoni za zającami, stanowiącymi ich główne pożywienie; Klan Gromu, odtąd znany ze swojej siły, doskonałych umiejętności bojowych, ale też wybuchowego temperamentu; no i rzecz jasna Klan Cienia, zgodnie ze swoją nazwą zamieszkujący cieniste fragmenty terytorium, doskonale odnajdujący się na podmokłej ziemi i nie gorzej radzący sobie na wysokościach, polując na piszczki z wysokich drzew. Nowi przywódcy zostali pobłogosławieni darem dziwięciu żywotów, ale nie na tym kończyła się rola Gwiezdnego Klanu — ofiarowali Klanom Kodeks Wojownika, czyli zbiór zasad, którymi mieli kierować się wojownicy, by Klany mogły trwać w harmonii przez kolejne księżyce. To właśnie dzięki niemu Klany są tym, czym są. Jesteśmy zorganizowani, postępujemy wedle określonych schematów, cenimy konkretne wartości, a obecnie żyjemy w czasach pokoju. Nasz Klan jest równocześnie naszą rodzinę, i choć Klany między sobą są rywalami, to dbamy o to, by żaden nie upadł.
Na tym skończył ten... przydługi wstęp do Kodeksu, bo to właśnie ten temat wydawał mu się adekwatny do rozmowy w kociarnianym zaciszu. Nie musieli nigdzie wychodzić, sam Kodeks nie należał do nadto skomplikowanych, a kto wie, może omawianie poszczególnych punktów mogło zachęcić Cykutę do udzielania się? Póki co jednak dał jej odetchnąć, przy okazji przekonując się, czy terminatorka w międzyczasie nie usnęła.
| . . ![]() |
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹ uwu x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x ˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx uwu xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝ ✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚ xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖ uwu xAnd all we'll ever need is another dayx uwu xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ- -ˋˏ Tomorrow. is a mile awayxxxxxxxxx ╭───────────────────.★..─╮ ܁. And live like shooting stars ⊹˚ ╰─..★.───────────────────╯ . ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x |
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: labondz.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/labondz.gif)