13.11.2022 11:51
Cykuta gapiła się dłuższą chwilę na miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stał Łabędzia Gwiazda. Czyli... nie musiała nic robić teraz. Nic nie musiała robić od razu, mogła sobie odpocząć, dać samej sobie czas. Nie umiała tego przyznać na głos, ale była wdzięczna mistrzowi za to, jak wyrozumiały był w tym wszystkim. Faktycznie, w tej chwili, poczuła się zaakceptowana i bezpieczna. Ulżyło jej.
Zaraz wbiła wzrok w pozostawioną przez kocura badylarkę i dopiero gdy ten odszedł, przysunęła ją bliżej siebie i zaczęła jeść. Nieco wolniej, niż zazwyczaj. Pierwszy raz od dawna jadła normalnie, a nie tak, jakby zależało od tego jej życie.
Przyszła do Słonej Groty w nocy.
W nocy, albo było już rano, ale wciąż było ciemno, tego Cykuta już nie mogła być pewna. Nie miała wbudowanego zegara biologicznego, jej rutyna snu była zrujnowana od księżyców, pory się zmieniały... nie wiedziała, czy jest noc, czy wieczór, czy rano. Ale było ciemno. I większość obozu jeszcze spała. A Łabędzia Gwiazda mówił, że mogła przyjść, gdy czuła się gotowa.
Chyba była gotowa. Tej nocy nie było widać tylu gwiazd, co ostatnim razem, ale wciąż - były, i to przynosiło kotce jakieś poczucie bezpieczeństwa.
Wdrapała się do legowiska śpiącego kocura nieśmiało, powoli, bardzo niepewna, czy naprawdę powinna to robić. Czy powinna go budzić. Nie chciała tam wchodzić przez dłuższą chwilę, ale wreszcie zdołała się przemóc; weszła do jego groty, szturchając delikatnie jego bark łapą.
- ... Łabędź - miauknęła cichutko, żeby go obudzić.
Zaraz wbiła wzrok w pozostawioną przez kocura badylarkę i dopiero gdy ten odszedł, przysunęła ją bliżej siebie i zaczęła jeść. Nieco wolniej, niż zazwyczaj. Pierwszy raz od dawna jadła normalnie, a nie tak, jakby zależało od tego jej życie.
***
Przyszła do Słonej Groty w nocy.
W nocy, albo było już rano, ale wciąż było ciemno, tego Cykuta już nie mogła być pewna. Nie miała wbudowanego zegara biologicznego, jej rutyna snu była zrujnowana od księżyców, pory się zmieniały... nie wiedziała, czy jest noc, czy wieczór, czy rano. Ale było ciemno. I większość obozu jeszcze spała. A Łabędzia Gwiazda mówił, że mogła przyjść, gdy czuła się gotowa.
Chyba była gotowa. Tej nocy nie było widać tylu gwiazd, co ostatnim razem, ale wciąż - były, i to przynosiło kotce jakieś poczucie bezpieczeństwa.
Wdrapała się do legowiska śpiącego kocura nieśmiało, powoli, bardzo niepewna, czy naprawdę powinna to robić. Czy powinna go budzić. Nie chciała tam wchodzić przez dłuższą chwilę, ale wreszcie zdołała się przemóc; weszła do jego groty, szturchając delikatnie jego bark łapą.
- ... Łabędź - miauknęła cichutko, żeby go obudzić.

4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W