#52
W momencie w którym Łabędź oznajmił, że znaleźli się na granicy, którą, zresztą, Cykucie wydawało się, że kojarzyła, przeszła na "wewnętrzną" stronę swojego mistrza, idąc po boku jak najdalej od tejże granicy. Obiecał, że pójdą wzdłuż, ale po ostatnich wydarzeniach kocię Tojad wolało nie podchodzić do umownej granicy, ziem niczyich czy Gwiezdny Klan wie czego jeszcze poza Klanem Rzeki, ani trochę. Jakby miało ją to ugryźć, zaatakować, pożreć i pochłonąć.

Wyjątkowo wyczuliła zmysły gdy znaleźli się w Ptasich Krzewach. Nie podobało jej się to miejsce. Przypadła jeszcze niżej do ziemi, niemal na płasko, jakby bała się, że jakakolwiek gałązka zahaczy o jej futro. Z jednej strony, owszem, ilość krzewów i gałęzi zapewniała coś na rodzaj obrazu jaki z reguły Cykuta znajdywała w Chruśniaku, ale wciąż... Chruśniak to nie był. To było obce miejsce, gdzie mogły czaić się drapieżniki. Wolała nie siedzieć tu zbyt długo.

Przy pierwszym pęknięciu gałązki Cykuta przyspieszyła, chcąc wyjść z powrotem na otwarty teren, gdzie nie było tak gęsto.

LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W