15.01.2023 13:20
W przeciwieństwie do swojego terminatora, Łabędź fanatykiem kwiatów nie był. Pewnie, potrafił docenić piękno natury, a stokrotki zawsze budziły w nim specjalne uczucia, ale przy jednoczesnym cechowaniu się ujemną spostrzegawczością, nie potrafił z marszu odpowiedzieć na pytanie o kwiaty kwitnące jako pierwsze. Wydał więc z siebie pomruk zastanowienia, kołysząc delikatnie ogonem.
— Może zawilce? — zaryzykował odpowiedź, zaznaczając ją jednak wyraźnym znakiem zapytania, żeby Jaśmin miał świadomość, że nie ma do czynienia z ekspertem dziedziny, tylko prędzej zawodowym gdybaczem. — Potrafią wyściubić nos z ziemi, kiedy nawet śnieg porządnie się nie roztopił. Albo może te drobne, żółte kwiatki... Knieć? Oba kwitną w podobnym czasie. Ale nie jestem pewien, czy nie istnieje jakiś, który by je wyprzedził.
Z Trawiastej Dolinki przeszli na Kretowisko, gdzie przywódca, wyjawiwszy, że to właśnie taką prostą nazwę nosiło to przepełnione kopcami kreta miejsce, uczulił łaciatego na błoto, które często tworzyło istnie bagno w tych rejonach. Wystarczyła odrobina deszczu.
— Da się w nim dosłownie utopić — dodał ze zmarszczeniem brwi. Nie lubił tego skrawka ich ziem, nie było co ukrywać. — Nie tylko Kretowisko takie jest, zaraz dojdziemy do Torfowego Rojstu, to tuż przy samej rzece... A im bliżej rzeki, tym wilgotniej, rzecz jasna. W deszczową porę należy zachować tu szczególną ostrożność, a najlepiej przejść bokiem. Wiem po sobie, że z błotem nie ma żartów.
Pora roku niespecjalnie im sprzyjała, ale pogoda była przychylniejsza — nie musieli obawiać się pochłonięcia przez grząski grunt, było relatywnie sucho. W ten sposób na spokojnie przeszli wzdłuż rzeki, aż do starych drzew, których pokaźne korzenie sięgały wody.
— Proszę bardzo, Zatopione Korzenie. Doskonałe do łowienia ryb, bo te lubią przesiadywać między korzeniami, a nam wygodnie na nich zasiadać — tu urwał z pyskiem wciąż otwartym. Znowu to robił; tłumaczył oczywistości, mimo że nie miał do czynienia z niedoświadczonym kotem. Westchnął cicho, nim rzucił z ciekawością: — Potrafisz łowić?
Stamtąd była już tylko kwestia kilku lisich długości, aby dotrzeć do kolejnego ważnego punktu wycieczki. Łabędź zatrzymał się i popatrzył na niego.
— No i doszliśmy do Wilgotnych Skałek. Wiem, że lodowata woda niezbyt zachęca, ale musimy tędy przejść na drugą stronę rzeki. Ty przodem? — zaproponował. Jak sądził, kocurek przekraczał wodę niejednokrotnie, ale i tak wolał mieć łapę na pulsie i móc w razie co zainterweniować.
— Może zawilce? — zaryzykował odpowiedź, zaznaczając ją jednak wyraźnym znakiem zapytania, żeby Jaśmin miał świadomość, że nie ma do czynienia z ekspertem dziedziny, tylko prędzej zawodowym gdybaczem. — Potrafią wyściubić nos z ziemi, kiedy nawet śnieg porządnie się nie roztopił. Albo może te drobne, żółte kwiatki... Knieć? Oba kwitną w podobnym czasie. Ale nie jestem pewien, czy nie istnieje jakiś, który by je wyprzedził.
Z Trawiastej Dolinki przeszli na Kretowisko, gdzie przywódca, wyjawiwszy, że to właśnie taką prostą nazwę nosiło to przepełnione kopcami kreta miejsce, uczulił łaciatego na błoto, które często tworzyło istnie bagno w tych rejonach. Wystarczyła odrobina deszczu.
— Da się w nim dosłownie utopić — dodał ze zmarszczeniem brwi. Nie lubił tego skrawka ich ziem, nie było co ukrywać. — Nie tylko Kretowisko takie jest, zaraz dojdziemy do Torfowego Rojstu, to tuż przy samej rzece... A im bliżej rzeki, tym wilgotniej, rzecz jasna. W deszczową porę należy zachować tu szczególną ostrożność, a najlepiej przejść bokiem. Wiem po sobie, że z błotem nie ma żartów.
Pora roku niespecjalnie im sprzyjała, ale pogoda była przychylniejsza — nie musieli obawiać się pochłonięcia przez grząski grunt, było relatywnie sucho. W ten sposób na spokojnie przeszli wzdłuż rzeki, aż do starych drzew, których pokaźne korzenie sięgały wody.
— Proszę bardzo, Zatopione Korzenie. Doskonałe do łowienia ryb, bo te lubią przesiadywać między korzeniami, a nam wygodnie na nich zasiadać — tu urwał z pyskiem wciąż otwartym. Znowu to robił; tłumaczył oczywistości, mimo że nie miał do czynienia z niedoświadczonym kotem. Westchnął cicho, nim rzucił z ciekawością: — Potrafisz łowić?
Stamtąd była już tylko kwestia kilku lisich długości, aby dotrzeć do kolejnego ważnego punktu wycieczki. Łabędź zatrzymał się i popatrzył na niego.
— No i doszliśmy do Wilgotnych Skałek. Wiem, że lodowata woda niezbyt zachęca, ale musimy tędy przejść na drugą stronę rzeki. Ty przodem? — zaproponował. Jak sądził, kocurek przekraczał wodę niejednokrotnie, ale i tak wolał mieć łapę na pulsie i móc w razie co zainterweniować.
| . . ![]() |
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹ uwu x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x ˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx uwu xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝ ✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚ xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖ uwu xAnd all we'll ever need is another dayx uwu xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ- -ˋˏ Tomorrow. is a mile awayxxxxxxxxx ╭───────────────────.★..─╮ ܁. And live like shooting stars ⊹˚ ╰─..★.───────────────────╯ . ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x |
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: labondz.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/labondz.gif)