15.01.2023 15:39
Z pyszczka Jaśmina wydobyło się ciche, ale przeciągłe hmmmmm… Chyba wiedział, o które kwiatki chodzi, z dużym naciskiem na chyba. Mimo bycia fanatykiem kwiatów też posiadał dość ubogą wiedzę i w sumie dlatego spytał!! Ale się nie dopytał jak wyglądają, gdzie je znaleźć i takie tam. Dlaczego? Po prostu się wstydził ponownie zejsć z tematu treningu.
Nieświadomie zmarszczył brwi niemalże w tym samym momencie co mistrz, ale nie ze względu na błoto tylko na fakt, że nieubłaganie zbliżali się do momentu, w którym trzeba było przejść przez rzekę. Przekraczał ją niejednokrotnie podczas patroli i jak na razie nigdy się nie poślizgnął i nigdy nie zamoczył łap, ale wciąż za każdym razem czuł ten okropny uścisk w żołądku, że jeden niewłaściwy ruch i będzie po nim.
Jaśmin nie miał nic przeciwko w słuchaniu tych niby oczywistości. Na przykład o fakcie, że ryby tu zasiadają nie wiedział! Plus głos Łabędzia był bardzo miły dla uszu, zdecydowanie fajniejszy niż wiecznie twardy i chłodny Bawełny, do którego księżyce temu musiał się przyzwyczaić. No ale ta przyjemna chwila spokoju została dość szybko rozerwana, gdy Łabędź spytał o łowienie. - E. Um… Nie… - Przez chwilę do jego głowy wpadła myśl, by skłamać, jednak ostatecznie postanowił przyznać się do swojej nieudolności. Bo co gdyby mistrz kazał mu zademonstrować, albo - co gorsza - coś złowić?! Nie ważne co by odpowiedział i tak by się skończyło na tym czego chciał uniknąć, czyli włażeniem do tej piekielnej rzeki.
Kocurek przez całą drogę nie patrzył w stronę rzeki i dopiero teraz, gdy dotarli do wilgotnych skałek spojrzał na nią. Była o wiele spokojniejsza niż wtedy gdy próbował z Kostkiem złapać szczupaka, jednak wciąż nie wyglądała na najprzyjaźniejszą. - Oh, okej - odpowiedział tylko tyle, zanim stanął nad brzegiem. Głęboki wdech, wydech i rozpoczął swoją przeprawę.
Przechodził z kamienia na kamień wyjątkowo wolno i ostrożnie, zastanawiając się dwa razy przed każdym najmniejszym ruchem. Nawet jeśli kamienie nie były wyjątkowo śliskie, to wciąż nie miał zamiaru tracić czujności, chociażby na ułamek uderzenia serca. Dopiero pod koniec odważył się na większy skok i o Gwiezdni, jaka była jego ulga, gdy jego łapy zetknęły się z trawą! Nie była to długa przeprawa, jednak wciąż trochę go wyczerpała, na tyle nawet by zaczął sapać. Najważniejsze, że się udało tu dostać bez moczenia łap. Teraz już z górki...
Nieświadomie zmarszczył brwi niemalże w tym samym momencie co mistrz, ale nie ze względu na błoto tylko na fakt, że nieubłaganie zbliżali się do momentu, w którym trzeba było przejść przez rzekę. Przekraczał ją niejednokrotnie podczas patroli i jak na razie nigdy się nie poślizgnął i nigdy nie zamoczył łap, ale wciąż za każdym razem czuł ten okropny uścisk w żołądku, że jeden niewłaściwy ruch i będzie po nim.
Jaśmin nie miał nic przeciwko w słuchaniu tych niby oczywistości. Na przykład o fakcie, że ryby tu zasiadają nie wiedział! Plus głos Łabędzia był bardzo miły dla uszu, zdecydowanie fajniejszy niż wiecznie twardy i chłodny Bawełny, do którego księżyce temu musiał się przyzwyczaić. No ale ta przyjemna chwila spokoju została dość szybko rozerwana, gdy Łabędź spytał o łowienie. - E. Um… Nie… - Przez chwilę do jego głowy wpadła myśl, by skłamać, jednak ostatecznie postanowił przyznać się do swojej nieudolności. Bo co gdyby mistrz kazał mu zademonstrować, albo - co gorsza - coś złowić?! Nie ważne co by odpowiedział i tak by się skończyło na tym czego chciał uniknąć, czyli włażeniem do tej piekielnej rzeki.
Kocurek przez całą drogę nie patrzył w stronę rzeki i dopiero teraz, gdy dotarli do wilgotnych skałek spojrzał na nią. Była o wiele spokojniejsza niż wtedy gdy próbował z Kostkiem złapać szczupaka, jednak wciąż nie wyglądała na najprzyjaźniejszą. - Oh, okej - odpowiedział tylko tyle, zanim stanął nad brzegiem. Głęboki wdech, wydech i rozpoczął swoją przeprawę.
Przechodził z kamienia na kamień wyjątkowo wolno i ostrożnie, zastanawiając się dwa razy przed każdym najmniejszym ruchem. Nawet jeśli kamienie nie były wyjątkowo śliskie, to wciąż nie miał zamiaru tracić czujności, chociażby na ułamek uderzenia serca. Dopiero pod koniec odważył się na większy skok i o Gwiezdni, jaka była jego ulga, gdy jego łapy zetknęły się z trawą! Nie była to długa przeprawa, jednak wciąż trochę go wyczerpała, na tyle nawet by zaczął sapać. Najważniejsze, że się udało tu dostać bez moczenia łap. Teraz już z górki...
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt
xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself
xxx
I should've just asked for help
xxx
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt
xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself
xxx
I should've just asked for help
xxx
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W