||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
No gdyby się nie odsunął!!! Pięknie by trafił prosto w jego pysk i spełniłby obie zasady. Zero kłów, sto procent wykorzystania otoczenia. Szafirek nie wydawał się być zadowolony, ale mało to obeszło młodego. Też byłby zły, gdyby ktoś wykonał na nim tak piękny atak! I taki kreatywny, a jak! - Łeeeee - zajęczał głośno. - Ty to nudny jesteś i w ogóle sztywny jak badyl w gnoju - westchnął. A następnie roześmiał się, patrząc na leżący nieopodal patyk, który został jeszcze przed chwilą wykorzystany w walce. Podreptał wesoło do brata i ustawił się obok. - To co teraz?