13.02.2023 17:50
Szczerze mówiąc, brakowało w nim pewności, czy chce, aby Nocna Łapa stanowił jedyną obstawę dla Siniaka, bo choć owszem, syn Księżycowego Jeziora na treningu radził sobie rewelacyjnie i istniały spore szanse, że czeka go krótsza niż dłuższa droga do oficjalnego stania się wojownikiem, to i w jego przypadku Łabędź wolałby wiedzieć, że ktoś sprawuje nad nim pieczę podczas wyjść z Obozu. Że ktoś pomoże jemu w razie ataku drapieżnika. Z drugiej strony, znał sytuację z perspektywy kocurka i świetnie zdawał sobie sprawę, że ten wspólny spacer był dla niego ważny, a już z całą pewnością nie życzył sobie przyglądających się im, ciekawskich oczu. Walczyły więc w nim dwa wilki, jeden motywowany troską, a drugi nieco bardziej wyluzowany, który próbował udobruchać pierwszego zapewnieniami, że świat zewnętrzny nie jest aż tak straszny, młodzi sobie poradzą, to przecież jedno wyjście, dlaczego akurat miałoby wydarzyć się najgorsze?
— Nie widzę przeszkód. — Widział. Całkiem sporo. Na przykład niechęć do wyprawienia pogrzebu dwójce swoich uczniów, w tym brata Zmierzchającej Nadziei i, do wszystkich Gwiezdnych, własnej siostrzenicy. Ot, taki miał kaprys, że nie przepadał za tego typu przyjemnościami. I nie wiedział, czy faktycznie wyświadcza młodym przysługę, czy prędzej była ona niedźwiedzią, jednak zdecydował się dać im trochę wolności. Bądź co bądź, Noc wcześniej już deklarował, że wychodzić z Obozu będzie, nie zawsze prosząc któregoś z wojowników o towarzystwo. Słowo przywódcy jest prawem, ale nie oszukujmy się, do rozwagi nikogo nie zmusi. Zakazami nic nie wskóra. — Ale pilnujcie się nawzajem, dobrze? I nie kręćcie się zbyt blisko granic.
Im bliżej Obozu, tym lepiej. Większe szanse na uzyskanie pomocy. Większe szanse, że ktoś ich usłyszy.
Szli dalej. Wyszli z Kwiecistej Łąki i wkroczyli między Ptasie Krzewy, gdzie wyjaśnił terminatorce, że właśnie dotarli na jeden z głównych terenów łowieckich Rzeki i, zgodnie z nazwą, najwięcej można spotkać tu ptaków. Przeszli obok Jeżynowych Krzewów i generalnie dłuższy czas musieli przeciskać się między gałęziami małymi i dużymi, nim z powrotem wyszli na otwartą przestrzeń i znaleźli się nieopodal Nory pod Drzewem.
— Widzisz tamten pagórek? To ten sam, który widoczny jest z wyjścia z Obozu. Być może wiesz, że nazywa się Koci Grzbiet, ze względu na jego kształt przypominający śpiącego kota — powiedział ze spojrzeniem skierowanym w przeciwnym do granicy kierunku. — Dzisiaj odpuścimy sobie oglądanie go z bliska, ale Koci Grzbiet to teren treningowy. Spędzimy na nim dużo czasu, ćwicząc walkę, polowanie, omawiając teorię... Póki co nadal będziemy spotykać się przy wyjściu z Obozu, ale za jakiś czas sama będziesz tam przychodzić.
— Nie widzę przeszkód. — Widział. Całkiem sporo. Na przykład niechęć do wyprawienia pogrzebu dwójce swoich uczniów, w tym brata Zmierzchającej Nadziei i, do wszystkich Gwiezdnych, własnej siostrzenicy. Ot, taki miał kaprys, że nie przepadał za tego typu przyjemnościami. I nie wiedział, czy faktycznie wyświadcza młodym przysługę, czy prędzej była ona niedźwiedzią, jednak zdecydował się dać im trochę wolności. Bądź co bądź, Noc wcześniej już deklarował, że wychodzić z Obozu będzie, nie zawsze prosząc któregoś z wojowników o towarzystwo. Słowo przywódcy jest prawem, ale nie oszukujmy się, do rozwagi nikogo nie zmusi. Zakazami nic nie wskóra. — Ale pilnujcie się nawzajem, dobrze? I nie kręćcie się zbyt blisko granic.
Im bliżej Obozu, tym lepiej. Większe szanse na uzyskanie pomocy. Większe szanse, że ktoś ich usłyszy.
Szli dalej. Wyszli z Kwiecistej Łąki i wkroczyli między Ptasie Krzewy, gdzie wyjaśnił terminatorce, że właśnie dotarli na jeden z głównych terenów łowieckich Rzeki i, zgodnie z nazwą, najwięcej można spotkać tu ptaków. Przeszli obok Jeżynowych Krzewów i generalnie dłuższy czas musieli przeciskać się między gałęziami małymi i dużymi, nim z powrotem wyszli na otwartą przestrzeń i znaleźli się nieopodal Nory pod Drzewem.
— Widzisz tamten pagórek? To ten sam, który widoczny jest z wyjścia z Obozu. Być może wiesz, że nazywa się Koci Grzbiet, ze względu na jego kształt przypominający śpiącego kota — powiedział ze spojrzeniem skierowanym w przeciwnym do granicy kierunku. — Dzisiaj odpuścimy sobie oglądanie go z bliska, ale Koci Grzbiet to teren treningowy. Spędzimy na nim dużo czasu, ćwicząc walkę, polowanie, omawiając teorię... Póki co nadal będziemy spotykać się przy wyjściu z Obozu, ale za jakiś czas sama będziesz tam przychodzić.
| . . ![]() |
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹ uwu x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x ˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx uwu xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝ ✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚ xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖ uwu xAnd all we'll ever need is another dayx uwu xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ- -ˋˏ Tomorrow. is a mile awayxxxxxxxxx ╭───────────────────.★..─╮ ܁. And live like shooting stars ⊹˚ ╰─..★.───────────────────╯ . ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x |
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: labondz.gif]](https://sig.grumpybumpers.com/host/labondz.gif)