#78
Przejście przez Bobrową Tamę też było sporym mentalnym wyzwaniem dla Jaśminka, ale na szczęście zdecydowanie mniejszym niż skakanie po śliskich kamieniach. Oh Gwiezdni oby przy następnym treningu nie omawiali już terenów... Ostatni kawałek podróży może był bardzo krótki, ale z bolącymi łapami i głodnym brzuchem wydawało się że idą w nieskończoność. No ale dotarli, nareszcie. Młody chyba jeszcze nigdy nie czuł takiej radości widząc ściany obozu. Przyspieszył nawet kroku, by zrównać się z Łabędziem, bo dotychczas szedł głównie za nim.
Łaciaty odruchowo odwzajemnił uśmiech długowłosego. Naprawdę nie było tak źle, huh… Co dziwne mimo zmęczenia czuł się na prawdę żywo. Może brakowało mu wyjścia na świeże powietrze? A może chodziło o coś głębszego? Nie ważne, ważne, że nareszcie po tylu wschodach słońca jego smutki gdzieś odeszły na bok i mógł od nich odpocząć. - Nie, nie, nie. Nie martw się! Było… dobrze. Po prostu mam krótkie łapki, ale tak to mi nic nie jest. Wypocznę i będę zwarty i gotowy na następny trening. I tak, przyda mi się chyba coś na ząb - rzucił, miał się już pożegnać i ruszyć w swoją stronę, ale do głowy Łaciatego wpadło coś jeszcze. Gdyby nie mistrz nigdy by się nie przełamał i wylazł z nory w której się znalazł. Kto wie jakby się skończyło, gdyby dostał taką drugą Bawełnę. Może by siedział dalej w swoim legowisku i kisił po wieki albo zostałby wyciągnięty siłą i mentalnie jeszcze bardziej załamał… No ale nikogo takiego nie dostał, tylko trafił mu się chyba najmilszy kot w całym klanie. Łaciaty spojrzał na Łabędzia. Chyba nie powinien się obrazić, nie…? Dwa kroki i terminator znalazł się przy jego futrze, tylko po to, by czule otrzeć się o kryzę i bok długowłosego w czułym geście. - Dziękuję mistrzu, naprawdę bardzo dziękuję. Pewnie to dla ciebie nic, ale dzisiejsze słowa dla mnie wiele znaczyły i przez trening mogłem nareszcie na chwilę zapomnieć o… tym wszystkim. Oraz to, że mnie nie poganiałeś i po prostu cierpliwie czekałeś aż będę na siłach - wymruczał, aż łzy zaczęły mu się powoli cisnąć na pyszczek. Uspokój się Jaśminku, musisz być twardy!! Odkleił się od futra mistrza, by stanąć przed nim i wyprostowany spojrzeć mu w pysk. W oczach łaciatego błyszczała determinacja… Albo powoli zbierające się łzy. - O-obiecuje, że będę się starał z całych sił i jak najszybciej skończę trening, by zostać wojownikiem godnym Klanu Rzeki!! - oznajmił, czując jak pali się pod futrem po tych słowach. Odwrócił wzrok na moment gdzieś na bok i o gwiezdni jak dobrze! Akurat dostrzegł swojego brata przechadzającego gdzieś pod mroźną skałą. Uratowany!! Nim Łabędzia Gwiazda zdążył jakkolwiek odpowiedzieć młody jeszcze rzucił - O! Mój brat! Powinienem mu powiedzieć, że już lepiej się czuje, uhh… Jeszcze raz dziękuję za dziś, papapa!! - Dodał pośpiesznie i równie szybko się ulotnił, kilkoma susami pojawiając się u boku Warczącego Gardła.

//zt
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W