#67
Decyzja zastąpienia konkretnych poleceń niejednoznacznymi wskazówkami wydawała się dość zabawna – Łabędzia Gwiazda miał jednak rację, a Nagietek przyznał mu ją krótkim skinięciem pyska. Rola Gwiezdnego Klanu była bez wątpienia niebagatelna, ale pewnie to i lepiej, gdy ostateczna decyzja należała do żywych, skoro to oni musieli się później mierzyć z taką a nie inną rzeczywistością.
– Tylko też... No, na pewno nie mogli przewidzieć odejścia poprzedniej Gwiazdy, ale jednak wrzucili cię na taką głęboką wodę. Byłeś wojownikiem, nie wiem jak długo, ale i tak nie pełniłeś obowiązków zastępcy, które są przecież pewnego rodzaju przygotowaniem. To musiało być... strasznie trudne – powiedział tonem, który wskazywał równocześnie na zmartwienie i... narastający w nim podziw. Zaraz jednak lekko się uśmiechnął. – Przynajmniej dary od Gwiezdnych trochę ci pomogły.
Kiedy przekroczyli wejście do Obozu, jego uwaga wciąż była skupiona na Łabędziej Gwieździe. Wbrew pozorom nie chodziło jednak o dobre maniery i kwestię autorytetu; Nagietek był po prostu szczerze zaangażowany w to, co starszy kocur mówił, a już tym bardziej, że ten starał się wyjaśnić niejednoznaczne kwestie, których nie udało mu się rozwiązać z Szafirkowym Pyłkiem. Przysiadł, lustrując wzrokiem stos zwierzyny i nie odmówił wróbla, który jako pierwszy przykuł jego uwagę.
– Ciekawe czy takie odebranie żyć sprawia, że koty czują się... niepewne? A przynajmniej mniej silne, niż przed spotkaniem z przodkami – powiedział, zabierając się za jedzenie. Dopiero teraz odczuł efekty niewyspania, sparingu. Był dojmująco zmęczony. Zamierzał jednak wpierw skończyć posiłek, nim pożegna się z mistrzem.
*:・゚✧*:・゚
your voice it carries over
the hubbub and
the hum
and it paints the sky and circles high
like the beating of a drum



you will scream "i won’t forget you"
but i’ll cover my cold ears
[ it cannot be a lie if no-one hears ]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W