31.03.2023 18:13
Entuzjazm Cisowej Gałązki był na pewno zaraźliwy, ale Strumyk bardzo szybko poczuł się nieco napadnięty ilością słów jaka spadła na niego ze strony Medyka. Zmusił się by uśmiech, choć słaby i blady, został na jego pysku, nie chcąc martwić mistrza bardziej niż to zrobił wczoraj. Z całych sił próbował zamaskować podkrążone oczy i nerwowe drgania ucha czy ogona. Musiał przeć dalej, musiał. Śliwka wybrała, podjęła decyzje, poszła swoją drogą, on nie mógł porzucać swojej bo cierpiał z jej wyborów.
- Twardo - odparł, zgodnie z prawdą. Męczony dziwnymi snami, w których biegał samemu po lesie, próbując znaleźć coś, kogoś, co wiedział, że musi zlokalizować, ale nie miał pojęcia o faktycznej istocie rzeczy, której tak bardzo pragnął. Także o wyspaniu nie było raczej mowy, ale przynajmniej obudził się gdy słońce było już na niebie. - Ja... nie wiem... podenerwowany głównie - odparł, spuszczając wzrok. W takich momentach zawsze chciał być mniejszy, węższy. Nie lubił jak musiał powiedzieć coś co nie było pozytywnie nastawione. Zawsze czuł, że to na jego barkach leżała odpowiedzialność za podtrzymanie humoru i dobrego samopoczucia, chociaż w przypadku Cisa te role definitywnie się odwracały. Trzepną ogonem, zdając sobie sprawę, że w sumie to po raz pierwszy zostawał z Medykiem sam na sam. Przy Rybołów czuł się dobrze, swobodnie i spokojnie, a Cis... Strumyk nie za bardzo wiedział jak i co miał robić.
- Może... możemy dzisiaj posiedzieć i porozmawiać o ... treningu - wydukał cicho, depcząc w miejscu. Nagle zorientował się, że właściwie nie wie co zrobić z łapami.
- Twardo - odparł, zgodnie z prawdą. Męczony dziwnymi snami, w których biegał samemu po lesie, próbując znaleźć coś, kogoś, co wiedział, że musi zlokalizować, ale nie miał pojęcia o faktycznej istocie rzeczy, której tak bardzo pragnął. Także o wyspaniu nie było raczej mowy, ale przynajmniej obudził się gdy słońce było już na niebie. - Ja... nie wiem... podenerwowany głównie - odparł, spuszczając wzrok. W takich momentach zawsze chciał być mniejszy, węższy. Nie lubił jak musiał powiedzieć coś co nie było pozytywnie nastawione. Zawsze czuł, że to na jego barkach leżała odpowiedzialność za podtrzymanie humoru i dobrego samopoczucia, chociaż w przypadku Cisa te role definitywnie się odwracały. Trzepną ogonem, zdając sobie sprawę, że w sumie to po raz pierwszy zostawał z Medykiem sam na sam. Przy Rybołów czuł się dobrze, swobodnie i spokojnie, a Cis... Strumyk nie za bardzo wiedział jak i co miał robić.
- Może... możemy dzisiaj posiedzieć i porozmawiać o ... treningu - wydukał cicho, depcząc w miejscu. Nagle zorientował się, że właściwie nie wie co zrobić z łapami.
![[Obrazek: 0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif]](https://i.pinimg.com/originals/00/57/d9/0057d92e1a5fbee22727db9997fd09d1.gif)
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W