28.05.2023 15:04
Wesoło wyszczerzyła kiełki, nim jej mina teatralnie zrzedła.
– Nie no, co ty... – zaczęła, nim w jej głowie zrodził się genialny pomysł. – Ale powinnaś się przyjrzeć Jodłowej Gałązce. No bo skąd niby umie łowić ryby?
Wyderka może i znała odpowiedź na zadane przez nią pytanie, ale Krzyk wręcz przeciwnie; warto więc było skorzystać z tej dysproporcji, zwłaszcza gdy chodziło o bezpieczeństwo misji. A jak już o tym... to powinna chyba więcej się dowiedzieć o Rzeczniakach. Krzyk miałaby więcej powodów do obaw (czy raczej śmiechu). Nie myślała o tym zbyt długo, bo wnet wojowniczka zaproponowała jej przezabawny układ.
– No, musisz się bardziej postarać, bo polować to ja już umiem – wymruczała, zadziornie wystawiając język. W rzeczywistości jednak nie oczekiwała niczego w zamian; chętnie wybrałaby się z kotką na łowienie ryb, łącząc przyjemne ze smacznie pożytecznym.
Więc minęły Borsuczą Norę. Skinęła głową, żałując, że nie wpadły na żadne ślady po drapieżniku. Po jakimś czasie Krzyk zarządziła postój, który szylkretka spożytkowała na obwąchiwaniu dużego, rozłożystego drzewa, upodobanego sobie przez dzięcioły. Idąc dalej, dotarły do Czarnego Ogona. Spacer wzdłuż rzeki należał do szczególnie ciekawych, ale zgodnie ze słowem danym wojowniczce, ostrożnie podchodziła do brzegu. Uwielbiała ryby, ale nie na tyle, by stać się jedną z nich. Cały czas jednak uważnie wypatrywała miejsc, które nadałyby się na bezpieczny połów.
– Aha, aha. Jasne – przytaknęła, nim zdecydowała się bliżej zbadać teren. Opierając łapy o korę jednego z drzew, uniosła wzrok, by lepiej przyjrzeć się masywnemu gniazdu jakiejś czapli. Później wsadziła nos w kupkę liści, powąchała jakiegoś ślimaka i wreszcie zawróciła do Krzyk. Uśmiechnęła się lekko. – Fajnie tu. Ale możemy iść dalej!
– Nie no, co ty... – zaczęła, nim w jej głowie zrodził się genialny pomysł. – Ale powinnaś się przyjrzeć Jodłowej Gałązce. No bo skąd niby umie łowić ryby?
Wyderka może i znała odpowiedź na zadane przez nią pytanie, ale Krzyk wręcz przeciwnie; warto więc było skorzystać z tej dysproporcji, zwłaszcza gdy chodziło o bezpieczeństwo misji. A jak już o tym... to powinna chyba więcej się dowiedzieć o Rzeczniakach. Krzyk miałaby więcej powodów do obaw (czy raczej śmiechu). Nie myślała o tym zbyt długo, bo wnet wojowniczka zaproponowała jej przezabawny układ.
– No, musisz się bardziej postarać, bo polować to ja już umiem – wymruczała, zadziornie wystawiając język. W rzeczywistości jednak nie oczekiwała niczego w zamian; chętnie wybrałaby się z kotką na łowienie ryb, łącząc przyjemne ze smacznie pożytecznym.
Więc minęły Borsuczą Norę. Skinęła głową, żałując, że nie wpadły na żadne ślady po drapieżniku. Po jakimś czasie Krzyk zarządziła postój, który szylkretka spożytkowała na obwąchiwaniu dużego, rozłożystego drzewa, upodobanego sobie przez dzięcioły. Idąc dalej, dotarły do Czarnego Ogona. Spacer wzdłuż rzeki należał do szczególnie ciekawych, ale zgodnie ze słowem danym wojowniczce, ostrożnie podchodziła do brzegu. Uwielbiała ryby, ale nie na tyle, by stać się jedną z nich. Cały czas jednak uważnie wypatrywała miejsc, które nadałyby się na bezpieczny połów.
– Aha, aha. Jasne – przytaknęła, nim zdecydowała się bliżej zbadać teren. Opierając łapy o korę jednego z drzew, uniosła wzrok, by lepiej przyjrzeć się masywnemu gniazdu jakiejś czapli. Później wsadziła nos w kupkę liści, powąchała jakiegoś ślimaka i wreszcie zawróciła do Krzyk. Uśmiechnęła się lekko. – Fajnie tu. Ale możemy iść dalej!
| ⋆・゚𓂃✧・゚* well she got her mommy's car seems she forgot all about the library like she told her old woman now |
![]() |
and with the radio blasting goes cruising just as fast as she can now and she'll have fun fun fun *𓂃❇・゚‧₊✧ |
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
