#4
Nie siedział całkiem sam nie wiadomo jak długo, ale wystarczająco, by osłabić czujność. Jego łapy pozostawały zmarznięte bez względu na jego starania, więc postanowił zostawić je w spokoju; zamiast tego przylizał sierść na kryzie i odwrócił głowę, by zrobić to samo na grzbiecie.

Zamiast tego dostrzegł, jak coś skacze w jego kierunku. Sen zachłysnął się powietrzem.

Nie miał wiele czasu na reakcję, więc wykorzystał go, jak mógł. Zerwał się z oszronionej trawy i na sztywnych łapach spróbował odskoczyć wstecz, by uchronić się przed pazurami drapieżnika. Pazurami? Teraz, kiedy na niego patrzył, nie wyglądał na uzbrojonego. W zasadzie wcale nie wyglądał jak drapieżnik. I chociaż sedno wypowiedzianych słów nie zostało jeszcze przez niego zarejestrowane, był też niemal pewien, że wie, do kogo należał ten głos.

- Co jest? - syknął, przestraszony. Przez uderzenie serca jedynie wpatrywał się w napastnika okrągłymi oczami, ale kiedy wreszcie rozpoznał w nim mistrza, cały zjeżył się w gniewie. - Co ty wyrabiasz?!


[roll=1d10+2]
xxx
[Obrazek: cL0Q0X2.png]
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W