21.12.2023 01:57
Gładko prześlizgnął się pod atakiem wojownika i wylądował w tej samej pozycji, co on, gotowy na kolejny ruch. Jak widać niepotrzebnie, ponieważ kocur chwilę później zawiesił broń. Sen jeszcze chwilę stał w gotowości, niepewien, co planuje przeciwnik, ale ostatecznie podążył jego przykładem. Usiadł ciężko na ziemi, łapiąc oddech. Nie poszło mu tak źle - czy to przez zmęczenie Skalistego Zbocza, czy to przez wrodzony talent, czy to przez podejrzewane u niego bezgwiezdne moce, kto wie? - ale był to najcięższy wysiłek, jaki był od niego dotąd wymagany. Kiedykolwiek.
Po odzyskaniu oddechu zabrał się za ubrudzoną sierść, co jakiś czas nadal zerkając czujnie w kierunku mistrza, na wypadek gdyby była to jedynie kolejna z jego sztuczek. Tak jak przychodząc tutaj dzisiaj rano nie miał o nim jeszcze jednolitej opinii, tak teraz przynajmniej wiedział, że kocur potrafi być dość sprytny. Być może wystarczająco sprytny, by obezwładnić nawet własnego współklanowicza.
Jego myśli mimowolnie wróciły do historii o Szafirkowym Pyłku. Jeśli doszedł w ten sposób do jakichś wniosków, na pewno się nimi nie podzielił.
Chwilę zastanowił się nad jego pytaniem.
- Starałeś się być nieprzewidywalny - stwierdził powoli. Potwierdzenie, że kocur zdołał go czymś zaskoczyć nie przyszło mu łatwo, ale wolał mu to przyznać zamiast udawać, że nie wyciągnął żadnej lekcji. Sen podniósł się, z kontemplacją przechadzając się po fragmencie ziemi, na której stoczyli swoją walkę. - Skoczyłeś na mnie z zaskoczenia, od tyłu. Nie atakowałeś dwa razy w to samo miejsce. Próbowałeś mnie przewrócić albo przygnieść do ziemi, i odwracać moją uwagę... - znów uniósł jedną z łap, delikatnie dotykając nią swojego gardła. Nadal czuł świst powietrza, wspominając, jak cios Skalistego Zbocza minął się z celem o długość mniejszą niż pazur. - Albo uderzać w czułe miejsca. Jak gardło i pysk.
Gdyby chciał być złośliwy, mógłby dodać, wszystkie te taktyki przyniosły Skalistemu Zboczu znikome skutki, skoro Sen stał teraz przed nim wyjątkowo niedraśnięty. Ból ze strony obitych pleców szybko sprowadził go na ziemię i wybił mu podobne refleksje z głowy. Ostatnim razem, kiedy zaczął się chełpić, mistrz bez trudu go obezwładnił. Cała ta bójka mogła być tylko przedsmakiem jego umiejętności; Sen wolał nie sprawdzać, czy w prawdziwej walce wojownik radzi sobie równie dobrze, czy lepiej. Czy to była jedna z jego docelowych nauk? Doceń swojego przeciwnika? Terminator postanowił zachować ją dla siebie, na razie jedynie szukając na pysku kocura reakcji na wcześniejsze słowa.
Po odzyskaniu oddechu zabrał się za ubrudzoną sierść, co jakiś czas nadal zerkając czujnie w kierunku mistrza, na wypadek gdyby była to jedynie kolejna z jego sztuczek. Tak jak przychodząc tutaj dzisiaj rano nie miał o nim jeszcze jednolitej opinii, tak teraz przynajmniej wiedział, że kocur potrafi być dość sprytny. Być może wystarczająco sprytny, by obezwładnić nawet własnego współklanowicza.
Jego myśli mimowolnie wróciły do historii o Szafirkowym Pyłku. Jeśli doszedł w ten sposób do jakichś wniosków, na pewno się nimi nie podzielił.
Chwilę zastanowił się nad jego pytaniem.
- Starałeś się być nieprzewidywalny - stwierdził powoli. Potwierdzenie, że kocur zdołał go czymś zaskoczyć nie przyszło mu łatwo, ale wolał mu to przyznać zamiast udawać, że nie wyciągnął żadnej lekcji. Sen podniósł się, z kontemplacją przechadzając się po fragmencie ziemi, na której stoczyli swoją walkę. - Skoczyłeś na mnie z zaskoczenia, od tyłu. Nie atakowałeś dwa razy w to samo miejsce. Próbowałeś mnie przewrócić albo przygnieść do ziemi, i odwracać moją uwagę... - znów uniósł jedną z łap, delikatnie dotykając nią swojego gardła. Nadal czuł świst powietrza, wspominając, jak cios Skalistego Zbocza minął się z celem o długość mniejszą niż pazur. - Albo uderzać w czułe miejsca. Jak gardło i pysk.
Gdyby chciał być złośliwy, mógłby dodać, wszystkie te taktyki przyniosły Skalistemu Zboczu znikome skutki, skoro Sen stał teraz przed nim wyjątkowo niedraśnięty. Ból ze strony obitych pleców szybko sprowadził go na ziemię i wybił mu podobne refleksje z głowy. Ostatnim razem, kiedy zaczął się chełpić, mistrz bez trudu go obezwładnił. Cała ta bójka mogła być tylko przedsmakiem jego umiejętności; Sen wolał nie sprawdzać, czy w prawdziwej walce wojownik radzi sobie równie dobrze, czy lepiej. Czy to była jedna z jego docelowych nauk? Doceń swojego przeciwnika? Terminator postanowił zachować ją dla siebie, na razie jedynie szukając na pysku kocura reakcji na wcześniejsze słowa.
xxx
![[Obrazek: cL0Q0X2.png]](https://i.imgur.com/cL0Q0X2.png)
![[Obrazek: cL0Q0X2.png]](https://i.imgur.com/cL0Q0X2.png)
5
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W