– A bez problemu, chętnie jej wytknę brak profesjonalizmu, narażanie zdrowia klanowicza i inne takie. – błysnął kiełkami w uśmiechu. Ciągnęło go do takich niewygodnych rozmów jak myszy do sera, ćmy do ognia i inne podobne porównania. Więc nawet jeśli sprawa białego była mu raczej na ten moment całkowicie obojętna to wciąż mógł iść walczyć o jego prawa do opieki medycznej. Dla zabawy.
Również pokiwał głową, jak prawdziwy znawca numer dwa. Tylko że w trakcie przygotowania.
– Na obronę ryb, przy ptakach starczy się nie ruszać by ciebie nie zauważyły, czyż nie? Ale w porządku, spróbujmy. –przechylił lekko łeb, ale zamiast czekać na odpowiedź, wskoczył na jeden z wystających z wody kamieni, a następnie przeskoczył na taki odleglejszy od brzegu, by więcej rybek miało okazję do niego podpłynąć. Pokręcił się przez moment by ustalić, z której strony nie będzie rzucać cienia, gdy usiądzie (na pewno pomoże jeśli nie będzie nachylać się nad wodą) i zanurzył koniec cynamonowej kity w zimnej toni. – Jak mi ogon na marne zamarznie to będzie na ciebie. – rzucił śpiewnie pod nosem, nie odwracając się już w stronę białego. A potem już się nie odzywał, skoro miał zachować i bezruch, i ciszę.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W