Machnął ogonem, gdy Ślimaczek wspomniała o swojej siostrze, a prędzej jej szczątkowych pozostałościach w jej pamięci. Wychodziło na to, że mimo wszystko był w tym... Bliższym kręgu, jeżeli chodziło o nazywanie kotki zdrobnieniem, jednak mimo to... Nie potrafił wykazać zrozumienia dla takiego obrotu sprawy. Dopuścić do siebie, że nawet jeśli nie był w tym gronie sam, to i tak szczycił się wyjątkowością – bo nie należał do rodziny kotki, która stanowiła jego wąską populację. Puścił mimo uszu nawet jawny fakt, że Ślimaczek posmutniała wspominając swoją siostrę, która cóż... Była, alę zmyła... Ładniej - zaginęła. Skupił się na tym, że jej postać w ogóle się tu pojawiła. Napięta szczęka i długa cisza wskazywała na to, że zacisnął zęby – wręcz boleśnie, jakby chąc uniemożliwić jakimkolwiek słowom wyjście z jego ust. Najpewniej dlatego, że na wspominkę o zaginionej siostrze mimowolnie sam przypomniał sobie swoje rodzeństwo z miotu, niegdyś będące jego największym wsparciem, które go zostawiło. Które jego rodzice chcieli marnie zapchać... Bandą wypłoszy, zgniłych, gorzkich owoców. Patrzył się tak na nią, z trudem tłumiąc w sobie złość, przeradzając je w rozczarowanie, epatujące nieprzyjemnie ze wszystkich stron, by w końcu...
Przerwać napiętą nić konfliktu, – która powoli tkała wyjątkowo brzydki koc, rzucający na nich cień wszelkich potencjalnych, nieprzyjemnych scenariuszy, które zaraz mogły się rozegrać– ciężkim "Wybacz".
— Wolałbym mieć cię dla siebie, mimo wszystko — wypadło z nutką szorstkości, kontrastującą z delikatnym – wręcz nazbyt – brzmieniem tych słów, zbliżającym się do niezbyt pewnego półszeptu — Nie zostawiłbym cię nigdy tak jak twoja siostra. Tak jak... Inni zostawili mnie. Nie zrobiłbym ci tego. Zasługuje na... Więcej, bo dałbym ci... Wszystko, zrobił wszystko
Mówił nieskładnie, jego wypowiedzi nawet nie dało się uznać za magicznie enigmatycznie. Prędzej... Bełkotliwie, niezrozumiale. Nie potrafił niczego dobrze ułożyć – jego umysł wciąż widocznie był zszargany wcześniejszym, nagłym napadem złości, skupiając się tylko na jej powodzie. Serce mu kołatało, nieprzyjemnie dzwoniąc w uszach, przez co nie mógł nawet dobrze usłyszeć słów, które padały z jego własnego pyska. Samolubnego wyznania, pochodzącego z palącej głębi. Żagwi, wciąż jarzącej się w samym środku jego serca, wrzuconej w jego przepaść. Chęci posiadania kogoś jako bezgranicznej podpory, która nie złamie się pod żadnym naciskiem – nawet tym, który nakładał będzie na nią specjalnie. Nie patrzył na Ślimaczek jak na ideał tego pojęcia, a prędzej – jak na jedyny wybór, jaki miał. Ten, którego musi pilnować, aby go nie stracić. Nie, kiedy kotka pokazała, że i jej choć odrobinę zależy.
Westchnął, wypuszczając nadmiar nagromadzonego powietrza z płuc. Posyłając jej delikatny uśmiech, gdy ta po raz kolejny wyraziła swoją troskę.
— To nieistotne, Ślimaczku. Zawsze liczy się efekt, nie praca. Nikt nie będzie patrzył na to, czy się przemęczam, tylko na to ile zdołam zrobić, na efekty. — patrzą tak okropnie ilościowo. Kochana Ślimaczek nawet słowami nie mogła go odciągnąć od pracy, bo... Ciężko było wyplenić brutalną ideologię wpajaną od najmniejszych lat; chwasty. A Grad mimo swojej nieskazitelnej bieli, tak perfekcyjnej prezentacji... Był w pełni nimi porośnięty.
— To dobrze, nie powinnaś się tym zadręczać, bo - oh — przerwał, gdy Ślimaczek głośno przypomniała zarówno sobie, jak i jemu o... Kluczowym elemencie, który im umknął. Nocne czuwanie, coś, co było zapisane nawet w kodeksie wojownika. Nie mógł się przyznać do tego że... I jemu z głowy wyleciał tak istotny fakt.
— M-Myślałem, że o tym pamiętasz... — skłamał, mimowolnie ujawniając pewną niepewność w swoim głosie, wynikającą z tego, że... Został wzięty zupełnie z zaskoczenia, a w tym przypadku nie mógł się przyznać do żadnej winy ze swojej strony. W końcu... Jak by to wyglądało?
Jego uśmiech minimalnie się skrzywił, gdy ta dalej ciągnęła durnowaty teatrzyk.
— Łżesz! — padło dramatycznie, kiedy kotka zbliżyła się do niego. Korzystając z malutkiego dystansu dzielącego go z nią, złączył ze sobą ich czoła, wbijając w nią nieco groźnie swoje ślepia, w formie hiperbolizowanego zawiadomienia o tym, że nie cofnie się od wygranej, ani nie ugnie przed spojrzeniem złotych oczu Ślimaczek.
Parsknął, słysząc jak kotka opisała jego wygląd z czasów młodości.
— Ta, większą? Chyba przerośniętą... Przynajmniej zbyt dużą na spanie w kociarni — rzucił, uśmiechając się pod nosem, wspominając, gdy w wieku dwunastu księżyców... Wciąż sypiał w kociarni. Cóż, nie miał zamiaru się nikomu tym chwalić, a Ślimaczek zapewne jako jedyna zapamiętała tak nieprzychylny mu szczegół.
Zamruczał cicho, czując muśnięcie jej ogona na swoim boku. Mocniej wtulił pysk w sam czubek jej głowy i wręcz z pewnym niepokojem musiał przyznać, że pierwszy raz czuł się w czyimś towarzystwie tak... Przyjemnie. Ślimaczek w swojej prostocie, braku... Zbytniego zaawansowania sprawiała, że on sam paradoksalnie gubił się we własnych myślach, przybierających tok nazbyt prędki i irracjonalny, wręcz sprzeczny. Kotka potrafiła wyciągnąć z niego zarówno to, co najlepsze, jak i... Najgorsze, a on mimo wszystko ciągle chciał przy niej być, nawet podświadomie. Nie potrafił traktować jej jak przyjaciółki, Ślimaczek – bez żadnego trudu – wznosiła się ponad stan tej rzeczy, tym samym zajmując miejsce jako... Ktoś więcej. Wciąż jednak nie potrafił zrozumieć, kim dokładnie dla niego była. I... Wolał trwać w tej niewiedzy, jeżeli znaczyło to trwanie przy kotce.
W tym błogim, beztroskim stanie.
W tym cieple, opiece, których nigdy nie doświadczył.

taking all you can give me trying to live in excess.
you know you'll make my life much easier
squirm away stupid leech boyxxx☁︎xxxI’ll make your life a mess.
go and die now in the drain,
xxxxxxxyou speak only of your sadness
xxxxxxxxxxx but are yet to feel true pain .₊✩
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W