#50
Barwna Woda.
Czuł, że to imię powinno mu coś mówić - nie mówiło mu jednak nic. Były medyk Klanu Rzeki musiał mieć naprawdę ogromne zasługi w życiu nie tylko Cisa, ale i w życiu całego Klanu i wielu innych kotów, skoro jego grób wyglądał na taki zadbany i tak dobrze o nim mówiono. Poetę zastanowiło, czy on kiedyś zostanie złożony w ten sam sposób go ziemistego grobu i czy w ten sam sposób będzie o nim mówił jego przyszły uczeń.
Przeniósł zielone oczy na Cisa i ocenił go w duchu. Czy mógłby być dla Poety wsparciem? Już był. Kiedy ten się stresował, Cis zawsze dawał mu czas i miejsce, by się uspokoił. Nie robił roboty za niego, a jedynie lekko pomagał mu w niej, instruował go, by Poeta się wszystkiego nauczył. Uczył go jak być medykiem i kotem jednocześnie, nie zamykają furki na żadną z opcji.
- Myślisz, że też mógłbyś mi kiedyś pomóc z moją pierwszą miłością? - spytał cicho. Zabrzmiało to dziecinnie. Nie oczekiwał z resztą, że sam trening zejdzie na taki tor i że wejdą na prywatną sferę własnego życia. Cisa i Poetę różniło tak wiele: prawie pięćdziesiąt księżyców, podejście do życia, charakter, rodziny, pochodzenie, a jednak wciąż potrafili się dogadywać. Kocur nie twierdził, że już teraz znalazł sobie kota, w którym mógłby się zakochać i że właśnie teraz pałał do ów przystojności, jednak... Komfortowe było myśleć, że zawsze znajdzie dodatkowe ramię i bark do wsparcia. - Albo że ja mógłbym jakoś pomóc tobie? Nie, przepraszam, zbyt prywatne, nie powinienem o to pytać. - wymamrotał pośpiesznie.
Wszystko to takie odległe. Miłość. Związek. Bycie medykiem. Śmierć Cisa.
Wrócił patrzeć na maki i grób Barwinka. Wysłuchał słów mistrza i zastanowił się. - Cisowa Gałązko? Wiem, że byliście blisko... Ale to nie twoja wina, sam to mówisz. Nie trudź się tym - odbił wzrokiem w przestrzeń nigdzie przed nimi. - Też tak kiedyś myślałem. Kiedy mój dom płonął i miałem mało księżyców byłem na siebie zły, że nie uratowałem wszystkich. Mojej rodziny i bliskich. Ale później zrozumiałem, że... Nie byłem w stanie. Choćbym chciał - wrócił do Barwinka. - Nie mogłem. Rozumiem Cisie, kiedy ugryzie cię pszczoła, pobiegnę na drugi koniec lasu po lek. Ale czy ty rozumiesz mnie? Dałeś z siebie wszystko. Wiem to.
Nie wiedział. Ufał swojej intuicji.
- Czy... Myślisz, że są zioła, które działają na stres? Na strach? - spytał się powoli mistrza. Jego słowa miały sens i czuł, że ukuły go gdzieś w sercu. Patyk potrzebował takiej pomocy a Poeta nie miał pojęcia, jak mogłaby ona wyglądać.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W