#1
Był... no, jaki Huba był, taki każdy widział. Bycie świadkiem porwania przez dwunogów swojej partnerki i matki swoich dzieci, w dniu swojej - jak i rzeczonych dzieci - ceremonii nie było niczym przyjemnym. Każdy na jego miejscu czułby się i wyglądałby jak siedem nieszczęść. Nie wyspał się, mimo ominięcia nocnego czuwania. Budził się w nocy, przekręcał z boku na bok i, po prostu, najnormalniej w świecie, niesamowicie tęsknił za Topik. Gdyby się dało, rwałby sobie kłaki z głowy z nerwów. Tak się o Topik bał.

Ale miał tu jeszcze swoje dzieci. W tym Pieczarkę, za której trening był odpowiedzialny. I choć teraz bał się po nią przychodzić, bo będzie musiał jej opowiedzieć o tym, co się stało z Topik, tak nie mógł tego zignorować. Nie mógł ot tak nie przyjść na trening własnego, rodzonego dziecka, bo bał się jej reakcji na złe wieści. Co z niego byłby za ojciec i mistrz, gdyby nie przyszedł.

- Pieczarko? - zawołał wgłąb legowiska, w którym Pieczareczka powinna być. Brzmiał słabo. Na zmęczonego. Brzmiał tak, jakby coś się stało. - Chodź, Pieczareczko. Musimy... musimy porozmawiać.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W