07.08.2024 15:42
- ... to była nasza wspólna ceremonia, tak - na pysku Czosnkowej Łapy zamajaczył uśmiech, delikatny, blady, taki zarezerwowany tylko dla najbliższych mu kotów, jak Wiklina. W oczekiwaniu na Okruszka oparł się bokiem o bok Wikliny, chcąc być z nią teraz jak najbliżej. To prawda, że bycie tak daleko od obozu wprawiało jego ciało w stan paniki, ale przy Wiklinowym Życzeniu, jakoś tak, było łatwiej. Ten strach nie był aż tak wszechobecny i aż tak paraliżujący, jak zazwyczaj.
Czekali. Okruszek nie pojawił się zbyt szybko, ale przyszedł, a to było najważniejsze. Aż rozpromieniał na widok swojego przyjaciela na horyzoncie, i gdy ten się zbliżył, młody medyk również podszedł bliżej świeżo mianowanego wojownika. - Już- Okruszek, spokojnie, oddychaj, nie wszystko na raz. Rozumiem. Nie musisz się tłumaczyć, w porządku, usiądź - Czosnek dotknął łaciatym nosem czoła Skruszonego Serca. - Skruszone Serce. Piękne - jeżeli w czymś kundel był dobry, to w imionach.
Czosnek z powrotem usiadł obok Wikliny, zerkając raz na nią, raz na Okruszka. - Nie, jeszcze nie. Czekaliśmy na ciebie. Możemy zaufać Wiklinie, ja jej ufam... bardziej niż sobie - zaczął przebierać nerwowo łapami w miejscu. - Zanim... przejdziemy do tego tematu, to, um. Muszę wam obojgu coś ważnego powiedzieć. Ufam wam obojgu, chcę, żebyście wiedzieli, ja... - gula utknęła mu w gardle. Bał się. Sam nie wiedział, czego - ich reakcji? Zrozumieją. Na pewno. Wiklina go kochała, on kochał ją, a Okruszek był kotem tak dobrym i otwartym, że na pewno zrozumie.
- Zrozumiał...em. Zrozumiałem coś na swój temat. Wiklinko, nie jestem twoją siostrą, tylko... bratem. Jestem kocurem, chcę, abyście... mówili do mnie jak do kocura. Nie mogę tego powiedzieć wielu kotom, to nie może wyjść na jaw publicznie, dotrzeć do uszu Psa, ale- wam mogę ufać. I chcę przy was być autentyczną wersją siebie.
Czekali. Okruszek nie pojawił się zbyt szybko, ale przyszedł, a to było najważniejsze. Aż rozpromieniał na widok swojego przyjaciela na horyzoncie, i gdy ten się zbliżył, młody medyk również podszedł bliżej świeżo mianowanego wojownika. - Już- Okruszek, spokojnie, oddychaj, nie wszystko na raz. Rozumiem. Nie musisz się tłumaczyć, w porządku, usiądź - Czosnek dotknął łaciatym nosem czoła Skruszonego Serca. - Skruszone Serce. Piękne - jeżeli w czymś kundel był dobry, to w imionach.
Czosnek z powrotem usiadł obok Wikliny, zerkając raz na nią, raz na Okruszka. - Nie, jeszcze nie. Czekaliśmy na ciebie. Możemy zaufać Wiklinie, ja jej ufam... bardziej niż sobie - zaczął przebierać nerwowo łapami w miejscu. - Zanim... przejdziemy do tego tematu, to, um. Muszę wam obojgu coś ważnego powiedzieć. Ufam wam obojgu, chcę, żebyście wiedzieli, ja... - gula utknęła mu w gardle. Bał się. Sam nie wiedział, czego - ich reakcji? Zrozumieją. Na pewno. Wiklina go kochała, on kochał ją, a Okruszek był kotem tak dobrym i otwartym, że na pewno zrozumie.
- Zrozumiał...em. Zrozumiałem coś na swój temat. Wiklinko, nie jestem twoją siostrą, tylko... bratem. Jestem kocurem, chcę, abyście... mówili do mnie jak do kocura. Nie mogę tego powiedzieć wielu kotom, to nie może wyjść na jaw publicznie, dotrzeć do uszu Psa, ale- wam mogę ufać. I chcę przy was być autentyczną wersją siebie.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk
let me rest
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk
let me rest
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W