#16
Łapy znów uderzyły o grunt – mocno i boleśnie, wybijając rytm porażki, która rozniosła się echem po wnętrzu jego czaszki. Potrafił oszukiwać własny umysł, ale nie własne ciało i to, spośród wszystkiego, drażniło go chyba najbardziej – zawsze udawał lepszego niż swoje rodzeństwo, wciąż naiwne w swoich dziecięcych troskach, silniejszego niż inne kocięta, oddające się bezmyślnym zabawom, podczas gdy on przesiadywał na granicach obozu i wpatrywał się w oczy dzikich zwierząt, błyszczące pomiędzy drzewami, mądrzejszego niż swoja matka, widząca w nim syna, o którego nie umiała zadbać i którego nigdy nie udało jej się zrozumieć. Teraz, w towarzystwie Wędrujących Świateł, wydawał się sobie jednak żałosny – oddychał głęboko i szybko, a futro miał brudne od pyłu, podczas gdy wojownik wciąż stał w miejscu, z tym samym, triumfalnym uśmiechem i sierścią ułożoną wzdłuż grzbietu czystą, białą kaskadą.
Prychnął – jego złość zdawała się nieupilnowana, jak dziecięcy szloch, który przemienił się w impulsywną porywczość, teraz oczy znów zaszkliły mu się jednak frustracją i zawstydzony odwrócił wzrok, spoglądając na bok, a potem na swoje łapy, wciąż pulsujące lekko pod wpływem siły, z jaką uderzył nimi o ziemię.
– Po to mnie tu zabrałeś? – burknął, poruszając z niezadowoleniem ogonem. – Żeby mnie upokorzyć?! – sierść na grzbiecie uniosła się, kiedy zadarł brodę – oczy mu błyszczały, pełne gniewu i niezrozumienia. – Czarna Łapa kazała ci to zrobić? – nie miał ochoty dłużej walczyć. Miał ochotę wrócić z powrotem do legowiska lub położyć się na ziemi i pozwolić, aby potwory, które czyhały za linią lasu, pożarły go w całości – chciał, aby nie pozostał po nim nawet jeden włos, nawet jedna, drobna kość nadgarstka, nawet jedno wspomnienie.
LVL 2 90 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W