23.03.2025 14:51
Podążyła za wojownikiem tuż po ceremonii, a wyraz jej pyska mógłby sugerować, że nawet rozpoczęcie treningu od zaraz jest jej obojętne - w środku jednak skakała z podekscytowania, a błękitne oczy wchłaniały nowe widoki, gdy tylko z Kolczastym Kasztanem wyszli poza obóz. Świat na zewnątrz był zdecydowanie... inny, rozległy, a dźwięki też były przeróżne; ćwierkające ptaki przelatywały nad ich głowami, wyczekując nadejścia Pory Nowych Liści. Topola zastrzygnęła uchem, nosem wciągając harmonię nowych zapachów, którymi napełniły się jej nozdrza.
- Tak, oczywiście. - odpowiedziała spokojnym głosem w stronę mistrza, wzrokiem wracając do jego sylwetki. Skinęła głową; przy wyjściu z obozu, jeszcze ustalą, o jakiej porze... Tak, to było proste do zrozumienia, a córka zastępcy nie miała żadnych dodatkowych pytań dotyczących tego tematu. - Mhm, tak. Obiecuję przestrzegać tej zasady. - dodała. Nie zamierzała sprawiać Kasztanowi żadnych problemów; zarówno dlatego, że była dobrze wychowana, jak i... cóż, po prostu nie chciała problemów i ewentualnej opóźnionej ceremonii.
Przystanęła obok mistrza, gdy ten zatrzymał się przed pagórkiem i uniosła głowę, spoglądając na syna Śnieżnego Płatka, gdy ten ponownie zaczął mówić.
- ...Dobrze. Dziękuję. - Topola przez moment milczała, mieląc w głowie słowa czekoladowego kocura. To było... miłe, wiedzieć, że nie musiała bać się pytać, czy też popełniać ewentualnych błędów. Może i nie była tak niepewna i strachliwa jak Jabłonka, ale wciąż było miło słyszeć takie zapewnienie. To dobrze... będzie dobrze, na pewno. - Miałam mieć, z Mroźną Mżawką... Ale zachorowałam w tym czasie i spędziłam te księżyce w Królikarni, więc... mogę nie wiedzieć za dużo. - przyznała się od razu. Była podekscytowana na wizję nauk z Mżawką, ale wtedy znikąd nadeszła choroba, kaszel i smarkanie w mech, które uniemożliwiło jej przeżycie nauk tak, jak powinna. Miała tylko nadzieję, że Mżawka nie miała o to do niej pretensji... będzie musiała porozmawiać ze starszą siostrą, kiedy będzie miała na to szansę.
- Tak, oczywiście. - odpowiedziała spokojnym głosem w stronę mistrza, wzrokiem wracając do jego sylwetki. Skinęła głową; przy wyjściu z obozu, jeszcze ustalą, o jakiej porze... Tak, to było proste do zrozumienia, a córka zastępcy nie miała żadnych dodatkowych pytań dotyczących tego tematu. - Mhm, tak. Obiecuję przestrzegać tej zasady. - dodała. Nie zamierzała sprawiać Kasztanowi żadnych problemów; zarówno dlatego, że była dobrze wychowana, jak i... cóż, po prostu nie chciała problemów i ewentualnej opóźnionej ceremonii.
Przystanęła obok mistrza, gdy ten zatrzymał się przed pagórkiem i uniosła głowę, spoglądając na syna Śnieżnego Płatka, gdy ten ponownie zaczął mówić.
- ...Dobrze. Dziękuję. - Topola przez moment milczała, mieląc w głowie słowa czekoladowego kocura. To było... miłe, wiedzieć, że nie musiała bać się pytać, czy też popełniać ewentualnych błędów. Może i nie była tak niepewna i strachliwa jak Jabłonka, ale wciąż było miło słyszeć takie zapewnienie. To dobrze... będzie dobrze, na pewno. - Miałam mieć, z Mroźną Mżawką... Ale zachorowałam w tym czasie i spędziłam te księżyce w Królikarni, więc... mogę nie wiedzieć za dużo. - przyznała się od razu. Była podekscytowana na wizję nauk z Mżawką, ale wtedy znikąd nadeszła choroba, kaszel i smarkanie w mech, które uniemożliwiło jej przeżycie nauk tak, jak powinna. Miała tylko nadzieję, że Mżawka nie miała o to do niej pretensji... będzie musiała porozmawiać ze starszą siostrą, kiedy będzie miała na to szansę.

ej, nie mogę, nie mogę tego powiedzieć
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W