24.05.2025 13:05
Na pysku samej Topoli mimowolnie pojawił się delikatny uśmiech, gdy sylwetka mistrza ponownie pojawiła się u jej boku, a błękitne oczy podążały za jego wzrokiem. Karaś, ciernik i piskorz, powtórzyła w myślach. Więc ciernik był tą najmniejszą z dzisiaj złowionych ryb, piskorz był tym nieufnym... a karaś był pierwszą jej zdobyczą dzisiejszego dnia, złowioną na samym początku praktycznej nauki łowienia ryb. Nie mogła narzekać, to na pewno.
- Dziękuję. - wypowiedziała, a z jej gardła mimowolnie wydobył się dźwięk zadowolonego mruczenia. Jeśli Kolczasty Kasztan był zadowolony z jej postępów, to ona tym bardziej. Skinęła głową na słowa czekoladowego kocura, samej uśmiechając się nieco bardziej pewnie na muśnięcie jej boku puszystym ogonem kocura, czując się jeszcze bardziej dumna z siebie. Pierwszy dzień, poszło jej tak dobrze! Rodzice... z pewnością będą dumni, kiedy się dowiedzą. -Tak zrobię! I dziękuję. Tak, możemy wracać. - powiedziała krótko, przystając na propozycję syna Warczącego Gardła. Tak, podarowanie karasia komuś z "najbardziej" potrzebujących w Klanie... to dobrze wpłynie na jej wizerunek, a przy okazji zrobi dobry uczynek i zadowoli innych klanowiczów. Lepiej być nie mogło.
Pochwyciła w zęby karasia, dumnie trzymając go w pysku z wysoko uniesioną głową (a przynajmniej na tyle, na ile pozwolił jej ciężar ryby) i ruszyła zadowolonym krokiem u boku mistrza, powracając do obozu.
Przy następnym spotkaniu, tak jak się umówili - Topola pojawiła się u wyjścia z obozu, upewniając się, że nawet przypadkiem jedną łapą nie wykroczy poza jego teren bez obecności mistrza. Skoro ją o to poprosił, nie będzie sprzeciwiać się radom kogoś starszego, kogoś, kto teraz sprawował nad nią pieczę, zadanie powierzone przez samego Łabędzią Gwiazdę.
- Dzień dobry! - przywitała się od razu, uprzejmie, a uszy miała postawione na sztorc, gdy puszysty ogon delikatnie falował za jej ciałem. Była gotowa podjęcia kolejnych prób w kierunku objęcia rangi wojowniczki, wyzwań, które pod łapy rzuci jej trening i wymagania Kolczastego Kasztanu, które będzie chciał, by wypełniła dzisiaj.
- Dziękuję. - wypowiedziała, a z jej gardła mimowolnie wydobył się dźwięk zadowolonego mruczenia. Jeśli Kolczasty Kasztan był zadowolony z jej postępów, to ona tym bardziej. Skinęła głową na słowa czekoladowego kocura, samej uśmiechając się nieco bardziej pewnie na muśnięcie jej boku puszystym ogonem kocura, czując się jeszcze bardziej dumna z siebie. Pierwszy dzień, poszło jej tak dobrze! Rodzice... z pewnością będą dumni, kiedy się dowiedzą. -Tak zrobię! I dziękuję. Tak, możemy wracać. - powiedziała krótko, przystając na propozycję syna Warczącego Gardła. Tak, podarowanie karasia komuś z "najbardziej" potrzebujących w Klanie... to dobrze wpłynie na jej wizerunek, a przy okazji zrobi dobry uczynek i zadowoli innych klanowiczów. Lepiej być nie mogło.
Pochwyciła w zęby karasia, dumnie trzymając go w pysku z wysoko uniesioną głową (a przynajmniej na tyle, na ile pozwolił jej ciężar ryby) i ruszyła zadowolonym krokiem u boku mistrza, powracając do obozu.
***
Przy następnym spotkaniu, tak jak się umówili - Topola pojawiła się u wyjścia z obozu, upewniając się, że nawet przypadkiem jedną łapą nie wykroczy poza jego teren bez obecności mistrza. Skoro ją o to poprosił, nie będzie sprzeciwiać się radom kogoś starszego, kogoś, kto teraz sprawował nad nią pieczę, zadanie powierzone przez samego Łabędzią Gwiazdę.
- Dzień dobry! - przywitała się od razu, uprzejmie, a uszy miała postawione na sztorc, gdy puszysty ogon delikatnie falował za jej ciałem. Była gotowa podjęcia kolejnych prób w kierunku objęcia rangi wojowniczki, wyzwań, które pod łapy rzuci jej trening i wymagania Kolczastego Kasztanu, które będzie chciał, by wypełniła dzisiaj.

ej, nie mogę, nie mogę tego powiedzieć
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...
a nie, zapomniałam, że mogę k###a wszystko mówić (hahaha)
a pamiętasz jak kiedyś powiedziałam, że...
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W