10.07.2025 10:30
Pokazała łapą znak "bla bla bla", gdy ten odniósł się do przekomarzanki o ważce i ruszyła dalej.
- No to może czas rzucić komuś pomysłem, żeby się zainteresowano? - Rzuciła w eter, nie myśląc nad tym pomysłem jakoś specjalnie. Kto to zrobi? No nie ona, bo po co. Ktoś inny, na przykład przywódcy, powinni o tym pomyśleć i to już dawno temu.
- No przecież powiedziałam, że trzeba chronić kosztem życia. - Spojrzała na niego jak na debila. Powiedział dokładnie to samo, co ona przed chwilą. Może jednak był głuchy... w końcu z zapachu było ewidentnie czuć, że jest stary. Sierść już też nie ta. Prawdopodobnie Klacz miała możliwość rozmawiać właśnie z reliktem przeszłości. Oby tylko zdążył dokończyć trening. - Przecież rangi to jest dosłownie temat dla kociąt. Ile ty myślisz, że ja mam księżyców? Ty w ogóle zauważyłeś, że czas leci i trening pod twoim okiem zamiast trwać jakieś 3-4 księżyce, to trwa już 18 księżyców? Nie za bardzo jest się czym pochwalić. A przez ciebie ja też nie mam czym. - Prychnęła. Jakby przyłożyła więcej chęci, to może jej prychnięcie brzmiałoby jak prychnięcie konia, kto wie. - Skoro musisz zanudzać mnie takimi rzeczami to proszę bardzo: kociaki nie robią nic, mają się uczyć, poznawać świat, mianuje się je jak mają przynajmniej 6 księżyców, chyba, że ma się pecha, to jest się mianowanym później bo choroba albo Gwiazda sobie zaśpi. Siedzą se w obozie, śpią, bawią się. No nudy. Termy mają się uczyć, o ironio, ale tak dokładniej na treningach, polować i patrolować z wojami, no bo po coś się tego uczymy. Mają chronić klan jak wiedzą jak i nie pozabijają się przypadkiem wykręcając sobie kark podczas walecznego ataku, słuchać kotów, którym się wydaje, że zjadły wszystkie rozumy. Wymieniać mech, przynosić żarcie. Też nudy. Woje mają trenować termów, też polować i patrolować, bronić klanu, srety tety. Zastępca... a skąd ja mam wiedzieć co robi zastępca? Krzyk nie robi nic poza pierdzeniem w konar drzewa. Wiem, że rozsyła patrole, sprawdza treningi, ogólnie niby ma sprawdzać jak działa klan i czy organizacja nie leży, ale u nas to wszystko leży. Cud, że żyjemy. No i ten, zastępca to może być jakikolwiek woj, co wytrenował chociaż jednego terma, żeby nie było, że nawet nie potrafi wyszkolić jednego kota, a nagle miałby zacząć rządzić klanem. Przywódca... no spójrz na Iskrę i się nie załam... z tego co widzę po naszym klanie, to przywódcy są naiwnymi ciołkami, którzy przyjmują byle kogo, a potem te koty sobie, puff, znikają. Ale poza tym obowiązkiem, to mamy jeszcze wyznacza swojego zastępcę, robi ceremonie, mianuje wojów i kociaki na termów, ee... ona nic więcej nie robi... nie wiem, gada na zgromadzeniach, których nie ma? Pewnie ta. No ma te swoje 9 żyć PODOBNO. Nudy. Przywódcowanie to strata czasu. Mamy medyka, co ma... leczyć koty, kisnę. - Dała sobie pauzę, bo tak się rozgadała, że dochodzi już do Dzięciolego Drzewa. - Zobacz jak nam ładnie tereny idą. Tylko powinieneś chyba mówić gdzie jesteśmy, czy coś. - Rzuciła mu przelotne spojrzenie i wróciła do monologu. - Medyk ma pomocników medyka i termów medyka, czyli no, e, ci pierwsi to już mają całą wiedze, a ci drudzy się dopiero uczą. Wszyscy mają leczyć chorych i rannych... szok. - Strzepnęła uchem. - Aha i najgłupsza ranga, matka. Koty, co chcą się opiekować młodymi, tak jak Promyk robił, tylko jemu to średnio wychodziło, bo kociaki wracały ranne do kociarni, hehe. On to ten, chyba czyścił tą kociarnię, znosił jedzenie, patrzył czy kociaki się nie zabijają. Te matki co faktycznie mają kociaki to też są matkami, nie uwierzysz. Jakieś takie śmieszne rzeczy. Kazdy może nią być, co też jest zabawne, bo Promyk był Matką. Słodziakowo. - Powiedziała rozczulając swój głos, a potem jakby grom z jasnego nieba...! - AHA, JA, TY, JESZCZE STARE PCHŁY. Są stare. - Na tym skończyła. Ale tylko na chwilę, bo tamten pewnie by się czepiał, że przegrałaby z kociakiem. - Jak im minie 100 księżyców, to idą na zasłużony odpoczynek, chociaż domyślam się, że nie każdy zasłużył. Śpią se w legowisku starców, opowiadają bajki, dostają żarcie jako pierwsi. Ogólnie szkoda sił na starszych, bo klan przetrwa tylko dzięki młodym. - Ale jej mama to by miała uglę, z pewnością. - O, w sumie ty chyba coś o tym wiesz, bo już dawno powinieneś iść do starszych. Tak wyglądasz.
- No to może czas rzucić komuś pomysłem, żeby się zainteresowano? - Rzuciła w eter, nie myśląc nad tym pomysłem jakoś specjalnie. Kto to zrobi? No nie ona, bo po co. Ktoś inny, na przykład przywódcy, powinni o tym pomyśleć i to już dawno temu.
- No przecież powiedziałam, że trzeba chronić kosztem życia. - Spojrzała na niego jak na debila. Powiedział dokładnie to samo, co ona przed chwilą. Może jednak był głuchy... w końcu z zapachu było ewidentnie czuć, że jest stary. Sierść już też nie ta. Prawdopodobnie Klacz miała możliwość rozmawiać właśnie z reliktem przeszłości. Oby tylko zdążył dokończyć trening. - Przecież rangi to jest dosłownie temat dla kociąt. Ile ty myślisz, że ja mam księżyców? Ty w ogóle zauważyłeś, że czas leci i trening pod twoim okiem zamiast trwać jakieś 3-4 księżyce, to trwa już 18 księżyców? Nie za bardzo jest się czym pochwalić. A przez ciebie ja też nie mam czym. - Prychnęła. Jakby przyłożyła więcej chęci, to może jej prychnięcie brzmiałoby jak prychnięcie konia, kto wie. - Skoro musisz zanudzać mnie takimi rzeczami to proszę bardzo: kociaki nie robią nic, mają się uczyć, poznawać świat, mianuje się je jak mają przynajmniej 6 księżyców, chyba, że ma się pecha, to jest się mianowanym później bo choroba albo Gwiazda sobie zaśpi. Siedzą se w obozie, śpią, bawią się. No nudy. Termy mają się uczyć, o ironio, ale tak dokładniej na treningach, polować i patrolować z wojami, no bo po coś się tego uczymy. Mają chronić klan jak wiedzą jak i nie pozabijają się przypadkiem wykręcając sobie kark podczas walecznego ataku, słuchać kotów, którym się wydaje, że zjadły wszystkie rozumy. Wymieniać mech, przynosić żarcie. Też nudy. Woje mają trenować termów, też polować i patrolować, bronić klanu, srety tety. Zastępca... a skąd ja mam wiedzieć co robi zastępca? Krzyk nie robi nic poza pierdzeniem w konar drzewa. Wiem, że rozsyła patrole, sprawdza treningi, ogólnie niby ma sprawdzać jak działa klan i czy organizacja nie leży, ale u nas to wszystko leży. Cud, że żyjemy. No i ten, zastępca to może być jakikolwiek woj, co wytrenował chociaż jednego terma, żeby nie było, że nawet nie potrafi wyszkolić jednego kota, a nagle miałby zacząć rządzić klanem. Przywódca... no spójrz na Iskrę i się nie załam... z tego co widzę po naszym klanie, to przywódcy są naiwnymi ciołkami, którzy przyjmują byle kogo, a potem te koty sobie, puff, znikają. Ale poza tym obowiązkiem, to mamy jeszcze wyznacza swojego zastępcę, robi ceremonie, mianuje wojów i kociaki na termów, ee... ona nic więcej nie robi... nie wiem, gada na zgromadzeniach, których nie ma? Pewnie ta. No ma te swoje 9 żyć PODOBNO. Nudy. Przywódcowanie to strata czasu. Mamy medyka, co ma... leczyć koty, kisnę. - Dała sobie pauzę, bo tak się rozgadała, że dochodzi już do Dzięciolego Drzewa. - Zobacz jak nam ładnie tereny idą. Tylko powinieneś chyba mówić gdzie jesteśmy, czy coś. - Rzuciła mu przelotne spojrzenie i wróciła do monologu. - Medyk ma pomocników medyka i termów medyka, czyli no, e, ci pierwsi to już mają całą wiedze, a ci drudzy się dopiero uczą. Wszyscy mają leczyć chorych i rannych... szok. - Strzepnęła uchem. - Aha i najgłupsza ranga, matka. Koty, co chcą się opiekować młodymi, tak jak Promyk robił, tylko jemu to średnio wychodziło, bo kociaki wracały ranne do kociarni, hehe. On to ten, chyba czyścił tą kociarnię, znosił jedzenie, patrzył czy kociaki się nie zabijają. Te matki co faktycznie mają kociaki to też są matkami, nie uwierzysz. Jakieś takie śmieszne rzeczy. Kazdy może nią być, co też jest zabawne, bo Promyk był Matką. Słodziakowo. - Powiedziała rozczulając swój głos, a potem jakby grom z jasnego nieba...! - AHA, JA, TY, JESZCZE STARE PCHŁY. Są stare. - Na tym skończyła. Ale tylko na chwilę, bo tamten pewnie by się czepiał, że przegrałaby z kociakiem. - Jak im minie 100 księżyców, to idą na zasłużony odpoczynek, chociaż domyślam się, że nie każdy zasłużył. Śpią se w legowisku starców, opowiadają bajki, dostają żarcie jako pierwsi. Ogólnie szkoda sił na starszych, bo klan przetrwa tylko dzięki młodym. - Ale jej mama to by miała uglę, z pewnością. - O, w sumie ty chyba coś o tym wiesz, bo już dawno powinieneś iść do starszych. Tak wyglądasz.
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W