#64
– Mhm, ale tak jak wspomniałem. Oficjalna wersja jest odrobinę bardziej dramatyczna i można się przyjaźnić poza klanem, ale trzeba być lojalnym w czasie wojny, pomija ten smutny aspekt zdradzania przyjaciela. Myślę, że podczas egzaminowania ciebie, Donośny Krzyk chciałaby i o tym usłyszeć. Och, właśnie, bo masz świadomość, że to jedna zasada? – może w świecie Klaczy punkt o obronie klanu to było jedno, a o przyjaźniach to już zupełnie inny segment. Kto ją tam wie. I tak jak Orionowi koło ogona latało czy kotka będzie godnie reprezentować Wicher, tak oczekiwał od niej ignorancji z wyboru. Nie z niewiedzy.
– Och, nie moja wina, że Roziskrzona podarowała mi niskiej jakości kawałek gliny, takie potrzebują odrobinę więcej czasu by ulepić z nich coś akceptowalnego. – i to zakładając, że bura faktycznie wręczyła mu glinę, a nie kawałek czegoś nieco bardziej śmierdzącego. Ale był ponad odwoływanie się do kup w rozmowie. I ponad zbędne ciągnięcie tematu, skoro kotka postanowiła przejść do faktycznego opisywania rang.
– Krzyk jeszcze liczy mrówki przechodzące przez obóz. – uzupełnił, bowiem to jej nic było odrobinę bardziej rozbudowane. Równie bezcelowe, ale przynajmniej miała jakieś zainteresowania niezwiązane z przeżyciem w lesie? To się ceniło? Jedna z jej nielicznych zalet? Wyłączając te, z których oriental mógł czerpać korzyści. – I ważna różnica, trenował, a nie wytrenował terminatora. Nie pusz się tylko, to istotna różnica, przekonasz się o tym, gdy przyjdą czasy Krzyczącej Gwiazdy i okaże się, że w obozie brakuje kotów, którym udało się doprowadzić terminatora do mianowania. Szczególnie jeśli obecny przywódca utrzyma trend wciskania każdego na trening do Krzyk lub do mnie. Co do przywódców, sporo Wichrzaków pamięta jeszcze Lawendową Gwiazdę. Poprzeczka była tak nisko, że Roziskrzona spędzająca więcej czasu na łowieniu ryb niż na interesowaniu się swoim klanem, nie jest jeszcze dla nich powodem by się zbuntować. – osobiście darzył Lawendową Gwiazdę sympatią. Jak kociaka, który uwierzył w skleconą na kolanie historyjkę. – Ale skoro przywódcowanie jest dla ciebie stratą czasu to co nie jest? Wojownikowanie? – wąsy drgnęły mu w rozbawieniu. Jeśli pointka przypadkiem pominie to pytanie, nie ma obaw, oriental bardzo chętnie jej o tym przypomni. Ponieważ miał w tym zakresie nieco więcej do powiedzenia, ale najpierw chciał dowiedzieć się co takiego było godnym zajęciem zdaniem kotki. Żeby i je krytykować, dwie piszczki za jednym susem. – Ale strasznie mało wiesz o medykach, specjalnie się podkładasz żeby przegrać z kocięciem czy faktycznie funkcjonowanie Ziołowego Wzgórza jest dla ciebie tajemnicą? I czemu miałbym mówić? To nie twój pierwszy spacer wzdłuż granic. Ba, nawet nie nasz wspólny pierwszy. Chyba że źle zakładałem, że na tym etapie już znasz wszystkie punkty graniczne? Obawiam się, że nasz trening może się wydłużyć o kolejne dziesięć księżyców, jeśli każdą nazwę trzeba będzie powtarzać po kilkanaście razy w terenie. A, właśnie. Matki nie czyszczą kociarni, od tego są terminatorzy. – Orion miał właśnie przed sobą (no ok, bardziej obok siebie) idealny przykład tego jak niskie zdanie o matkach potrafiły mieć klanowe koty. I jak bardzo koty, które opiekowały się tak zwaną przyszłością klanu były na łasce kotów takich jak Klacz. I niech mu jeszcze raz ktoś powie, że klany to nie jest wadliwy koncept. Szkoda, że jego najlepszy kompan do wartościowych dyskusji nie miał przeciwnych od orientala poglądów i wszelki opór wynikałby jedynie z niechęci do otwartego zgadzania z byłym samotnikiem. Z drugiej strony, dobrze że nie był ślepy. Orion by musiał wtedy zastanowić się jeszcze raz nad swoim gustem.
– Do starszyzny trafiają również koty młodsze, które ze względu na swoje urazy nie nadają się już do sprawowania żadnej innej funkcji. Możesz tego doświadczyć na własnej skórze, gdy odgryzę ci łapę, albo dwie. – uśmiechnął się promiennie do koteczki. Nie starzał się równie szybko i równie brzydko co reszta kotów w klanie. Wciąż jednak przepychanie w tym temacie to jak próby przekonania mikroba, że to on jest za krótki w łapach, a nie reszta świata za wysoka.
Zresztą, Orion za długo już dusił się w klanie. Wina tego, że Jaśniejący był taki uparty. Częściowo też wina tego, że Orion mu w byciu upartym nie ustępował. Szkoda, że mieli przeciwne interesy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W