– Nic z tych rzeczy, to dotyczy tylko kociąt, nie terminatorów. Więc można. Gdyby to było złe, to Gwiezdni by inaczej kodeks stworzyli. – odparł zadowolony. Jaki fajny kodeks mieli, nie?

Tak, jastrzębiec nie dojrzał do bycia nagietkiem. Wybitna teoria, ale Orion nie zdążył jej skomentować, bo koteczka wyruszyła już na dalsze poszukiwania i całe szczęście, tym razem z lepszym skutkiem.
– Jak najbardziej, ten będzie idealny. – uśmiechnął się do szylkretki. A że nie wyrażała chęci oberwania pazurami w imię nauki to będą musieli poruszać się w sferze teoretycznej. – Przyjrzyj mu się dokładnie i zapamiętaj czym się różni od poprzedniego, żeby w razie potrzeby zerwać prawidłowe ziółko. Ale dobra, do faktycznych ran. Z samego kwiatka, nie płatków tylko całego kwiatka, robi się papkę, którą nakładasz potem na ranę. Najłatwiej rozdrobnić go w pysku, ze śliną będzie jeszcze lepiej się lepił, same zalety. I dlatego warto być pewnym co się bierze do pyska. Ale widzisz, zanim nałożysz papkę musisz oczyścić ranę żeby faktycznie znalazła się na ranie, a nie zasychającej krwi. Poza tym brud nie służy ranom. I tu są dwie drogi, albo szorujesz wszystko językiem, albo zdobywasz wilgotny mech i przyciskasz go do rany. Oczywiście później wypada pozbyć się resztek mchu z rany, ale to wygodne przy bardziej krwawiących ranach. Jak już rana jest czyściutka to nakładasz nagietkową papkę. I koniec. Oczywiście jednorazowo to zbyt wiele nie zdziała, trzeba przez kolejne dni smarować ranę by wspomóc jej gojenie. A w przypadku większych ran warto je na koniec porządnie owinąć pajęczyną.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W