07.10.2025 21:56
Zamrugała. Matki... Mrówczy Szlak by jej nie wyrzuciła. Tak pomyślała, ale zaraz przypomniała sobie o wczoraj – i wszystko stało się dużo mniej oczywiste, a postać przyjaciółki oddaliła na dwie długości drzewa. Skrzywiła się lekko, ale zaraz potrząsnęła głową z wymamrotanym "no dobra".
To chyba ona powinna go tu poganiać, jeśli ktoś już musiał, nie on ją, chociaż musiała w gruncie rzeczy przyznać mu rację. Nie poprawiało jej to nastroju, ale zasłużyła sobie. I tak nie było to w żadnym razie najgorsze, co mogłoby ją spotkać ze strony terminatora. Właściwie jak na razie, aż zaskakująco, był całkiem w porządku. Trochę dużo ruszał głową, ale to w niczym szczególnie nie przeszkadzało. W wyjściu z obozu na pewno nie.
I stało się. Ich łapy opuściły wyklepaną ziemię, trafiając zamiast tego na ścieżkę w gęstej trawie, trochę tylko pożółkłej ze względu na panującą porę. Rozejrzała się szybko i zamierzała zaciągnąć się porządnie ciepłym powietrzem – zamiast tego jednak położyła po sobie uszy, słysząc pierwsze zadane jej pytanie. Na które, jakżeby inaczej, nie znała odpowiedzi.
Spojrzała na niego, wahając się przez moment między kłamstwem a szczerością. Kompromitującą.
– Słyszałeś, co powiedziała Roziskrzona Gwiazda – wypośrodkowała w końcu, uciekając wzrokiem na łąkę. – To od ryb. A ty co, coś zrobiłeś specjalnego, że ci tak zmieniła, hm? – Znalazła sobie drogę ucieczki. Chociaż to nie tak, że wcale jej to nie interesowało, w końcu lepiej wiedzieć, jeśli miała mieć do czynienia z jakimś młodocianym geniuszem. Będzie wiedziała, żeby szybciej prosić przywódczynię o zmianę.
To chyba ona powinna go tu poganiać, jeśli ktoś już musiał, nie on ją, chociaż musiała w gruncie rzeczy przyznać mu rację. Nie poprawiało jej to nastroju, ale zasłużyła sobie. I tak nie było to w żadnym razie najgorsze, co mogłoby ją spotkać ze strony terminatora. Właściwie jak na razie, aż zaskakująco, był całkiem w porządku. Trochę dużo ruszał głową, ale to w niczym szczególnie nie przeszkadzało. W wyjściu z obozu na pewno nie.
I stało się. Ich łapy opuściły wyklepaną ziemię, trafiając zamiast tego na ścieżkę w gęstej trawie, trochę tylko pożółkłej ze względu na panującą porę. Rozejrzała się szybko i zamierzała zaciągnąć się porządnie ciepłym powietrzem – zamiast tego jednak położyła po sobie uszy, słysząc pierwsze zadane jej pytanie. Na które, jakżeby inaczej, nie znała odpowiedzi.
Spojrzała na niego, wahając się przez moment między kłamstwem a szczerością. Kompromitującą.
– Słyszałeś, co powiedziała Roziskrzona Gwiazda – wypośrodkowała w końcu, uciekając wzrokiem na łąkę. – To od ryb. A ty co, coś zrobiłeś specjalnego, że ci tak zmieniła, hm? – Znalazła sobie drogę ucieczki. Chociaż to nie tak, że wcale jej to nie interesowało, w końcu lepiej wiedzieć, jeśli miała mieć do czynienia z jakimś młodocianym geniuszem. Będzie wiedziała, żeby szybciej prosić przywódczynię o zmianę.
╭ Co my tu mamy?
Nasz majestatyczny, zapyziały grajdoł.
〰 〰 〰 ๑ï 〰 〰 〰Jesteśmy tak nisko w łańcuchu pokarmowym, że to już podziemie ╮ ![]() Kopcie, robiąc największy gest Nasze życie tunelem jest O kopaniu śpiewamy dziś Ma kopanie do przodu iść ─╮ ╰─ Glina tu, mokry piasek tam Wcale to nie przeszkadza nam A kiedy koniec zaskoczy nas To kopiemy kolejny raz Kop! |
14
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
