02.12.2025 21:04
- Mniej więcej, można tak powiedzieć. Bardziej wydaje mi się, że jest to zabezpieczenie przez odchodzeniem z klanu, gdy jest ciężko i powrotem gdy wszystko już jest dobrze. Ciężkie okresy się zdarzają, na przykład w Porze Nagich Drzew, gdy zwierzyny jest mniej. Gdyby każdy na ten czas odchodził mieszkać do dwunogów, a potem wracał na Połów Rozkwitu, klan po prostu by nie przetrwał. - wyjaśnił. Nie mógł mieć pewności co do pierwotnej intencji Przodków, którzy zdecydowali się umieścić ten punkt w Kodeksie, ale on to interpretował w ten sposób. Nikt nie zabroni z Pieszczochami się przyjaźnić, to też nic złego, jeśli ktoś został porwany. Sęk jednak w tym, by nie uciekać do tej wygody celowo. Klan potrzebował Wojowników, wiernych kotów, a nie kogoś, kto znika gdy tylko robi się gorąco. Nie na tym polegało życie w klanie.
Kolejne pytanie było... ciężkie. Cięższe, niż mogłoby się wydawać.
- To nie jest... najrozsądniejsze. To znaczy, sytuacje są różne, ale co do zasady, raczej nie powinno się tego robić. Nie jestem najlepszym kotem do zadania tego pytania, poniekąd przyczyniłem się do przyjścia do nas aż dwóch Gromowych wojowników, ale nie jestem fanem takiego rozwiązania. Opowiem ci coś. Nie było cię jeszcze na świecie, ale moja córka zakochała się w terminatorze z klanu Gromu. Oboje zdążyli zostać wojownikami, zaraz po ceremonii albo jeszcze chwilę przed wydarzyła im się wpadka. Grzybowy Grzbiet postąpił honorowo, przychodząc tutaj, żeby być ze swoją ukochaną i kociętami. Przysięgał wierność wobec klanu Gromu, więc taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale był młody więc zostało mu to wybaczone. Poza tym, chodziło o moją córkę, o moje wnuki. To chyba oczywiste, że nie byłem do końca obiektywny. Z Wyjącą Wilczycą było podobnie. Chciałem, żeby dołączyła do klanu, bo była częścią mojej rodziny, ale tutaj sytuacja była cięższa, bo zarówno ona jak i mój syn byli już dorośli, od dawna. Jako ojciec rzecz jasna chciałem, żeby dołączyła do nas, żeby Mknący Strumyk mógł być szczęśliwy, ale jako Zastępca wiedziałem, że to niewłaściwe i nie powinniśmy na to przyzwalać. Na szczęście w tamtym momencie nie byłem aż a jedynie tylko Zastępcą, więc poprosiłem Łabędzia, by podjął tę decyzję samodzielnie, bo nie potrafię być obiektywny i to co chcę zrobić, a to co uważam za słuszne to dwie różne rzeczy. Sytuacja sama się rozwiązała, bo Wilczyca ostatecznie z klanu Gromu została wygnana, gdy ich ówczesna Gwiazda tylko usłyszała o jej chęci przejścia do nas z miłości, ale w dalszym ciągu... cóż. Co chcę ci przez to powiedzieć: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Są sytuacje, w których nie można widzieć jedynie czerni i bieli, tylko trzeba na nie popatrzeć z szerszej perspektywy, ale jednak trzeba pamiętać, że złożenie przysięgi powinno być traktowane poważnie, to nie są puste słowa rzucone na wiatr. Nie wiem, czy pozwoliłbym któremukolwiek z naszych wojowników uciec za miłością do innego klanu. Nie, gdy był już w pełni dorosły i związał się z pełną świadomością tego, jak będzie to wyglądać. Gdyby kolejna fala młodzików zrobiła coś głupiego i ceremonia na Wojownika akurat zbiegłaby się w czasie... można by się w jakiś sposób zastanowić. - wytłumaczył, przytaczając przy tym pewne elementy swojego życia. Nie była to tajemnica, jego dzieci z jakiegoś powodu upatrzył sobie klan Gromu i ten jeden konkretny miot, a potem narobiło się z tego problemów, ale to były pojedyncze sytuacje, na które trzeba by spojrzeć szerzej. Nie powinno się łamać kodeksu, bo zasady te powstały z jakiegoś powodu, nie zamierzał jednak być jak swój ojciec i dostawać piany z pyska, gdy ktoś chociażby pomyśli o naginaniu zasad. Nie o to w tym chodziło, zasady były dla nich, a nie oni dla zasad, ale należało zachować pewien umiar.
- Jesteśmy właśnie przy Wschodniej części Ptasich Krzewów. W dalszym ciągu są to nasze granice z Ziemiami Niczyimi, ale za nimi jest bardzo ładne miejsce; Łan Rzepaku. Polecam się przejść w Porze Nowych Liści. Pachnie pięknie, szczególnie w porównaniu do Grzmiącej Ścieżki. - uśmiechnął się. To tam zawsze randkowali z Siniak. To było takie miejsce, gdzie po prostu lubił ją zabierać. Miało swój klimat.
Kolejne pytanie było... ciężkie. Cięższe, niż mogłoby się wydawać.
- To nie jest... najrozsądniejsze. To znaczy, sytuacje są różne, ale co do zasady, raczej nie powinno się tego robić. Nie jestem najlepszym kotem do zadania tego pytania, poniekąd przyczyniłem się do przyjścia do nas aż dwóch Gromowych wojowników, ale nie jestem fanem takiego rozwiązania. Opowiem ci coś. Nie było cię jeszcze na świecie, ale moja córka zakochała się w terminatorze z klanu Gromu. Oboje zdążyli zostać wojownikami, zaraz po ceremonii albo jeszcze chwilę przed wydarzyła im się wpadka. Grzybowy Grzbiet postąpił honorowo, przychodząc tutaj, żeby być ze swoją ukochaną i kociętami. Przysięgał wierność wobec klanu Gromu, więc taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale był młody więc zostało mu to wybaczone. Poza tym, chodziło o moją córkę, o moje wnuki. To chyba oczywiste, że nie byłem do końca obiektywny. Z Wyjącą Wilczycą było podobnie. Chciałem, żeby dołączyła do klanu, bo była częścią mojej rodziny, ale tutaj sytuacja była cięższa, bo zarówno ona jak i mój syn byli już dorośli, od dawna. Jako ojciec rzecz jasna chciałem, żeby dołączyła do nas, żeby Mknący Strumyk mógł być szczęśliwy, ale jako Zastępca wiedziałem, że to niewłaściwe i nie powinniśmy na to przyzwalać. Na szczęście w tamtym momencie nie byłem aż a jedynie tylko Zastępcą, więc poprosiłem Łabędzia, by podjął tę decyzję samodzielnie, bo nie potrafię być obiektywny i to co chcę zrobić, a to co uważam za słuszne to dwie różne rzeczy. Sytuacja sama się rozwiązała, bo Wilczyca ostatecznie z klanu Gromu została wygnana, gdy ich ówczesna Gwiazda tylko usłyszała o jej chęci przejścia do nas z miłości, ale w dalszym ciągu... cóż. Co chcę ci przez to powiedzieć: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Są sytuacje, w których nie można widzieć jedynie czerni i bieli, tylko trzeba na nie popatrzeć z szerszej perspektywy, ale jednak trzeba pamiętać, że złożenie przysięgi powinno być traktowane poważnie, to nie są puste słowa rzucone na wiatr. Nie wiem, czy pozwoliłbym któremukolwiek z naszych wojowników uciec za miłością do innego klanu. Nie, gdy był już w pełni dorosły i związał się z pełną świadomością tego, jak będzie to wyglądać. Gdyby kolejna fala młodzików zrobiła coś głupiego i ceremonia na Wojownika akurat zbiegłaby się w czasie... można by się w jakiś sposób zastanowić. - wytłumaczył, przytaczając przy tym pewne elementy swojego życia. Nie była to tajemnica, jego dzieci z jakiegoś powodu upatrzył sobie klan Gromu i ten jeden konkretny miot, a potem narobiło się z tego problemów, ale to były pojedyncze sytuacje, na które trzeba by spojrzeć szerzej. Nie powinno się łamać kodeksu, bo zasady te powstały z jakiegoś powodu, nie zamierzał jednak być jak swój ojciec i dostawać piany z pyska, gdy ktoś chociażby pomyśli o naginaniu zasad. Nie o to w tym chodziło, zasady były dla nich, a nie oni dla zasad, ale należało zachować pewien umiar.
- Jesteśmy właśnie przy Wschodniej części Ptasich Krzewów. W dalszym ciągu są to nasze granice z Ziemiami Niczyimi, ale za nimi jest bardzo ładne miejsce; Łan Rzepaku. Polecam się przejść w Porze Nowych Liści. Pachnie pięknie, szczególnie w porównaniu do Grzmiącej Ścieżki. - uśmiechnął się. To tam zawsze randkowali z Siniak. To było takie miejsce, gdzie po prostu lubił ją zabierać. Miało swój klimat.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić

niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić

niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W