Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Co właściwie się tutaj zadziało... Czy Gwiezdni chcieli ją sprawdzić? Czy wynagrodzić jej dotychczasowe starania? Pomarańczowa Łapa miała ochotę zaśmiać się cicho... Tak po prostu... Jednak w tej sytuacji nie mogła... Wcale, w ogóle... Mało tego! Musiała od teraz uważać na każdy, najmniejszy krok czy dźwięk. Terminatorka pamiętała doskonale co mówiła Świerkowa Igła: Króliki, podobnie zające mają bardzo dobry słuch... Tutaj tkwił cały szkopuł związany z polowaniem. Pomarańcza wyciszyła swój oddech oraz bicie serca. Starała się zachować względny spokój oraz ciszę. Kocica ponownie przyjęła postawę łowiecką. Odruchowo zgięła nieco zmęczone łapy. Trzymała brzuch blisko ziemi, ale nie szorowała nim. Głowę oraz ogon ustawiamy równo z linią grzbietu. Czy czuła każdy mięsień? Oczywiście! Jednak ignorowała chwilowe rozpraszacze... Oczy, uszy, wibrysy ułożyła do przodu. Od teraz uważała na kilka rzeczy równocześnie. Pamiętała o ustawieniu siebie naprzeciw wiatru. Maskowanie zapachu! Rozłożyła ciężar ciała na wszystkie łapy, żeby uniknąć robienia hałasu. Zresztą chciała być gotowa do ewentualnego biegu bądź skoku. Uważała na suche patyki, kamyki, a nawet kruchy śnieg. Jeden drobny szelest, jedno chrupnięcie mogło przepłoszyć zdobycz. Im bliżej królika była, tym bardziej wstrzymywała oddech. Wreszcie ruszyła biegiem przed siebie. Nadal uważała na swoje otoczenie. Chciała złapać zająca i pokazać go Świerk... To byłoby zwieńczenie ich szkolenia!