#11
Mijało uderzenie serca za uderzeniem serca, a na białej mordce przewijało się strasznie dużo emocji, większość wyglądała na zestresowane lub niepewne; zastanawiałam się czy powinnam odezwać się, że niezależnie od odpowiedzi nic się nie stanie, ale nie zrobiłam tego; wolałam by Szałwia zdobywała powoli rozwijała swoją pewność do mówienia, a to był już jakiś kroczek do przodu.
– Och! Jak cudownie! – wykrzyknęłam roześmiana. – Mam dla ciebie bajkę – powiedziałam wesoło i stanęłam wyprostowana, a następnie rozejrzałam się i już wiedziałam jak zacząć. – Gdzieś daleko, wśród łąk obsypanych śniegiem, jezior skutych lodem, mróz nigdy nie dawał za wygraną – zaczęłam z głębokim wdechem. – Dzielne, dzikie koty żyły w zgodzie z naturą, jako Plemię Kryształowych Śnieżyc. Ich burze jednak nie były zwyczajne, śnieg ostry jak pazury, a wszystko cięższe i trudniejsze, one jednak były przystosowane! Och, te futra! Grube, ciepłe! Łapy mocne i tęgie! Uszka zawsze odchylone do tyłu, nauczone by nie sprzeciwiać się wiatrom, a kochać je za to jakie są, dostosować się do przyrody, a nie kazać jej być pod ich łapą. Życie wiedli spokojne, polując pośród łąk obsypanych śniegiem, wśród lasów, gdzie szadź sięgała najwyższych gałęzi, wszystko było w harmonii… dopóki na tereny nie przyleciały wielkie, wręcz ogromne… ptaki. Och, ale nie były to zwykłe ptaki, nazywali je Wietrzydłami, jako że ich skrzydła potrafiły zmienić pęd wiatru, a nawet zmienić jego kierunek! – opowiadałam z zaangażowaniem, przy okazji gestykulując łapkami, bo w pewnym momencie usiadłam. – Widzisz, te dzielne plemię musiało nauczyć się jakoś je pokonać, nie były one typowymi piszczkami, były przerażającymi Wietrzydłami, które słyszały chrupiący śnieg, czuły wzrok potężnych kotów i rozumiały, że były nieproszone. – Wprowadzenie do bajki zrobione, a teraz… – Nauczyli się, że jeśli obniżą lekko łapy, ale tak by nie dotykać podłoża brzuchem… zrównają głowę i ogon z linią grzbietu, sprawdzą wiatr i upewnią się jak delikatnie poruszać się wśród śniegu, uważając przy okazji na podłoże… – mówiłam, przy okazji obrazując wszystko i ustawiając się w opisywanej pozycji. – to będą w stanie podejść do Wietrzydeł bliżej. Jedna ważna zasada! Zawsze trzeba było uważać, by nie zwracać na siebie uwagi, czyli krycie się za drzewami, czy krzewami, a z braku opcji stanięcie w miejscu było wyjściem! Dzięki temu Plemię Kryształowych Śnieżyc nauczyło się żyć wraz z nowym nieznanym ptakiem… – skończyłam opowiadać i spojrzałam z zaciekawieniem na Terminatorkę. – Chciałabyś spróbować? Zostać na chwilę członkiem plemienia? – Historia może była dość mroczna, ale opowiadała również o czymś nieznanym, a łatwym do pokonania, jeśli chciało się znaleźć wyjście z danej sytuacji. Chciałam by Szałwia znalazła w tej bajce oprócz naukę podchodzenia do ptaków, również naukę radzenia sobie z nieznanymi przeszkodami losu, ale… nie oczekiwałam, że tak się też wydarzy. Czasami bajki nie trafiały i było to w porządku, zamierzałam dostosować całość pod kotkę, ale jeśli trafiłam i jeśli miałam szansę dzięki temu przekazać jej więcej to zamierzałam to zrobić. Zastanawiałam się przy okazji, czy ogólny zamysł historii jej się podobał, och!
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W