08.02.2026 04:40
Mijało uderzenie serca za uderzeniem serca, a na białej mordce przewijało się strasznie dużo emocji, większość wyglądała na zestresowane lub niepewne; zastanawiałam się czy powinnam odezwać się, że niezależnie od odpowiedzi nic się nie stanie, ale nie zrobiłam tego; wolałam by Szałwia zdobywała powoli rozwijała swoją pewność do mówienia, a to był już jakiś kroczek do przodu.
– Och! Jak cudownie! – wykrzyknęłam roześmiana. – Mam dla ciebie bajkę – powiedziałam wesoło i stanęłam wyprostowana, a następnie rozejrzałam się i już wiedziałam jak zacząć. – Gdzieś daleko, wśród łąk obsypanych śniegiem, jezior skutych lodem, mróz nigdy nie dawał za wygraną – zaczęłam z głębokim wdechem. – Dzielne, dzikie koty żyły w zgodzie z naturą, jako Plemię Kryształowych Śnieżyc. Ich burze jednak nie były zwyczajne, śnieg ostry jak pazury, a wszystko cięższe i trudniejsze, one jednak były przystosowane! Och, te futra! Grube, ciepłe! Łapy mocne i tęgie! Uszka zawsze odchylone do tyłu, nauczone by nie sprzeciwiać się wiatrom, a kochać je za to jakie są, dostosować się do przyrody, a nie kazać jej być pod ich łapą. Życie wiedli spokojne, polując pośród łąk obsypanych śniegiem, wśród lasów, gdzie szadź sięgała najwyższych gałęzi, wszystko było w harmonii… dopóki na tereny nie przyleciały wielkie, wręcz ogromne… ptaki. Och, ale nie były to zwykłe ptaki, nazywali je Wietrzydłami, jako że ich skrzydła potrafiły zmienić pęd wiatru, a nawet zmienić jego kierunek! – opowiadałam z zaangażowaniem, przy okazji gestykulując łapkami, bo w pewnym momencie usiadłam. – Widzisz, te dzielne plemię musiało nauczyć się jakoś je pokonać, nie były one typowymi piszczkami, były przerażającymi Wietrzydłami, które słyszały chrupiący śnieg, czuły wzrok potężnych kotów i rozumiały, że były nieproszone. – Wprowadzenie do bajki zrobione, a teraz… – Nauczyli się, że jeśli obniżą lekko łapy, ale tak by nie dotykać podłoża brzuchem… zrównają głowę i ogon z linią grzbietu, sprawdzą wiatr i upewnią się jak delikatnie poruszać się wśród śniegu, uważając przy okazji na podłoże… – mówiłam, przy okazji obrazując wszystko i ustawiając się w opisywanej pozycji. – to będą w stanie podejść do Wietrzydeł bliżej. Jedna ważna zasada! Zawsze trzeba było uważać, by nie zwracać na siebie uwagi, czyli krycie się za drzewami, czy krzewami, a z braku opcji stanięcie w miejscu było wyjściem! Dzięki temu Plemię Kryształowych Śnieżyc nauczyło się żyć wraz z nowym nieznanym ptakiem… – skończyłam opowiadać i spojrzałam z zaciekawieniem na Terminatorkę. – Chciałabyś spróbować? Zostać na chwilę członkiem plemienia? – Historia może była dość mroczna, ale opowiadała również o czymś nieznanym, a łatwym do pokonania, jeśli chciało się znaleźć wyjście z danej sytuacji. Chciałam by Szałwia znalazła w tej bajce oprócz naukę podchodzenia do ptaków, również naukę radzenia sobie z nieznanymi przeszkodami losu, ale… nie oczekiwałam, że tak się też wydarzy. Czasami bajki nie trafiały i było to w porządku, zamierzałam dostosować całość pod kotkę, ale jeśli trafiłam i jeśli miałam szansę dzięki temu przekazać jej więcej to zamierzałam to zrobić. Zastanawiałam się przy okazji, czy ogólny zamysł historii jej się podobał, och!
– Och! Jak cudownie! – wykrzyknęłam roześmiana. – Mam dla ciebie bajkę – powiedziałam wesoło i stanęłam wyprostowana, a następnie rozejrzałam się i już wiedziałam jak zacząć. – Gdzieś daleko, wśród łąk obsypanych śniegiem, jezior skutych lodem, mróz nigdy nie dawał za wygraną – zaczęłam z głębokim wdechem. – Dzielne, dzikie koty żyły w zgodzie z naturą, jako Plemię Kryształowych Śnieżyc. Ich burze jednak nie były zwyczajne, śnieg ostry jak pazury, a wszystko cięższe i trudniejsze, one jednak były przystosowane! Och, te futra! Grube, ciepłe! Łapy mocne i tęgie! Uszka zawsze odchylone do tyłu, nauczone by nie sprzeciwiać się wiatrom, a kochać je za to jakie są, dostosować się do przyrody, a nie kazać jej być pod ich łapą. Życie wiedli spokojne, polując pośród łąk obsypanych śniegiem, wśród lasów, gdzie szadź sięgała najwyższych gałęzi, wszystko było w harmonii… dopóki na tereny nie przyleciały wielkie, wręcz ogromne… ptaki. Och, ale nie były to zwykłe ptaki, nazywali je Wietrzydłami, jako że ich skrzydła potrafiły zmienić pęd wiatru, a nawet zmienić jego kierunek! – opowiadałam z zaangażowaniem, przy okazji gestykulując łapkami, bo w pewnym momencie usiadłam. – Widzisz, te dzielne plemię musiało nauczyć się jakoś je pokonać, nie były one typowymi piszczkami, były przerażającymi Wietrzydłami, które słyszały chrupiący śnieg, czuły wzrok potężnych kotów i rozumiały, że były nieproszone. – Wprowadzenie do bajki zrobione, a teraz… – Nauczyli się, że jeśli obniżą lekko łapy, ale tak by nie dotykać podłoża brzuchem… zrównają głowę i ogon z linią grzbietu, sprawdzą wiatr i upewnią się jak delikatnie poruszać się wśród śniegu, uważając przy okazji na podłoże… – mówiłam, przy okazji obrazując wszystko i ustawiając się w opisywanej pozycji. – to będą w stanie podejść do Wietrzydeł bliżej. Jedna ważna zasada! Zawsze trzeba było uważać, by nie zwracać na siebie uwagi, czyli krycie się za drzewami, czy krzewami, a z braku opcji stanięcie w miejscu było wyjściem! Dzięki temu Plemię Kryształowych Śnieżyc nauczyło się żyć wraz z nowym nieznanym ptakiem… – skończyłam opowiadać i spojrzałam z zaciekawieniem na Terminatorkę. – Chciałabyś spróbować? Zostać na chwilę członkiem plemienia? – Historia może była dość mroczna, ale opowiadała również o czymś nieznanym, a łatwym do pokonania, jeśli chciało się znaleźć wyjście z danej sytuacji. Chciałam by Szałwia znalazła w tej bajce oprócz naukę podchodzenia do ptaków, również naukę radzenia sobie z nieznanymi przeszkodami losu, ale… nie oczekiwałam, że tak się też wydarzy. Czasami bajki nie trafiały i było to w porządku, zamierzałam dostosować całość pod kotkę, ale jeśli trafiłam i jeśli miałam szansę dzięki temu przekazać jej więcej to zamierzałam to zrobić. Zastanawiałam się przy okazji, czy ogólny zamysł historii jej się podobał, och!
|
Hearts will xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again Lungs will ﴾ breathe in ﴿ Wash away the sins It's where it begins
Feet won'txfail you nowArms won'txlet you down Wash away the sins |
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?Why do we jump in? ![]() |
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/b31b31a9-1df1-47e2-956b-fb699352719a/dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb8065.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiIvZi9iMzFiMzFhOS0xZGYxLTQ3ZTItOTU2Yi1mYjY5OTM1MjcxOWEvZGJocHZkaC0zOWY2NTA3OC1hNjEyLTRjNDctYTRhOC1hN2VjMjJlYjgwNjUucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.KTillsE2agQDp0I7DsBZGwLnwBudDvqRicXSGlBxnyQ)