#3
Nie musiała się obawiać aż tak. Jasne, ojciec był zawiedziony, że wymknęła się z obozu i że aż tak ryzykowała swoim życiem, być może mając je w poważaniu, by tylko przeżyć jakąś przygodę, ale nie zamierzał na nią krzyczeć ani reagować jakoś impulsywnie. Wierzył, i w zasadzie widział, gdy tylko się pojawiła w jego polu widzenia, że sama żałuje za swój czyn i zrozumiała już, że zrobiła źle. On tylko chciał wiedzieć dlaczego to się stało.
- Cześć Łabądku. Chodź, wyjdziemy z obozu - miauknął ciepło, przejeżdżając nosem po jej uchu, mając nadzieję, że doda jej w ten sposób otuchy. Naprawdę nie zamierzał krzyczeć, co miał zamiar udowodnić, gdy tylko opuszczą ciemny szlak i wyjdą na tereny klanu Rzeki.
A gdy tylko to zrobili...
- Powiesz mi proszę, czemu opuściłaś obóz mimo zakazu? Nie chcę na ciebie krzyczeć, nie chcę ci mówić, że źle zrobiłaś, bo na pewno to wiesz, ale interesuje mnie co tobą kierowało? By wyjść, mimo wiedzy, że to niebezpieczne. Wiesz, że mogło ci się stać coś bardzo poważnego, prawda? - zagadnął. Nie miał zamiaru czekać, chciał odbębnić to jako pierwsze, by potem, być może, przejść do ważniejszych czynności.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W