#3
Nigdy nie nazwałabym Czarnego Konia przyjaciółką. Ani nawet dobrą znajomą. To niepohamowana gaduła, która pcha nos w nieswoje sprawy, a potem robi z nich sprawy wszystkich. Nic dziwnego, że nasze kontakty ograniczają się do okazjonalnego wspólnego marszu podczas patrolów, a i wtedy jej uwaga skupiona jest raczej na tym drugim towarzyszącym nam nieszczęśniku – dzięki swojemu wrodzonemu instynktowi prędko wyłapała, że marne ze mnie źródło plotek.
Jakie jest więc moje zdziwienie, gdy widzę ją łapiącą ze mną kontakt wzrokowy już od wejścia do Obozu. W jej oczach czai się jakiś dziwny wyraz, coś w rodzaju podekscytowanego triumfu. Nie podoba mi się to, ale czekam, aż kotka podejdzie, wzdychając w duchu. A nie, westchnienie wyrwało mi się naprawdę, z lekka ostentacyjnie. Chyba nawet tego nie zauważa, zbyt zaaferowana rzucaniem wwiercających się we mnie, ciekawskich spojrzeń, podczas uprzejmego informowania o jakimś Rzeczniaku czekającym na granicy. Kto to? Po co? Dlaczego? – na te pytania to ja powinnam móc oczekiwać odpowiedzi, nie byłam tą, która ledwo co miała do czynienia z tajemniczą postacią. Nieco mniej tajemniczą po udzieleniu konkretniejszych informacji odnośnie jego wyglądu oraz przekazaniu, hm... wiadomości.
Zostawiam Czarnego Konia z zagadką i bez słowa wychodzę na tereny. Zmierzam ku granicy niespiesznym krokiem; skoro coś jest tak ważnego, by (nie)znajomy wyciągał mnie z Obozu, musi być warte oczekiwania, aż przepłynę przez rzekę śniegu. To i tak łaska z mojej strony, że tam idę. Nie powinnam spełniać jego żądań za samo wepchnięcie mi na kark największej plotkary, jaką Wicher widział.
Nieco urósł. Zmieniły się rysy pyska, proporcje nabrały więcej sensu. Minęło co najmniej kilka księżyców. Trochę za późno na zażalenia, że sposób nauki łowienia nie przypadł mu do gustu. A nie kojarzę, bym od tamtej pory widziała go ponownie. Skąd mu się nagle wzięło to bycie wiernym uczniem? Jeżeli to żart, musiał przelecieć mi nad głową.
– Czego chcesz? – pytam beznamiętnie, stanąwszy w oddaleniu sugerującym, że liczę na krótką wymianę zdań i grzeczne rozejście się w swoje strony. Chociaż nie jestem pewna, czy od poprzedniego razu nauczył się wyłapywać takie sygnały.
Krótko odwracam się za siebie. Nie żebym była paranoiczką, która spodziewa się ujrzeć ciekawskie uszy wystające zza zaspy śniegu... Ale nie mogę powiedzieć, by taki widok miał mnie zdziwić.

【 EVERY DAY IS EXACTLY THE SAME 】
– there is [no love] here and there is [no pain] –

┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑
I believe I can see the future
'Cause I [repeat] the same routine
I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r. make a sound
┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙
sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . sometimes, yet i still pretend


[Obrazek: pEU8A9I.png]
↻ I can't remember h o w this got started ↺
╰┈➤ Oh, but I can tell. you [exactly how] it will end
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
15
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W