#57
Poecie zrobiło się przykro. Po prostu przykro.
Otworzył i natychmiast zamknął pysk, zastanawiając się, co w zasadzie powinienem powiedzieć. Czuł się rozczarowany. Naprawdę spore nadzieje pokładał w Ważce, która była przecież tak bardzo zbliżona do niego: pozaklanowe pochodzenie, ścieżka medyka, przeciwności losu... A jednak. Jednak w niej też było to samo wypaczenie mózgowe, którym grzeszyła reszta Rzeczniaków.
Wcześniej agresywność Ważki wydawała mu się być wyśmienitą cechą kotki - i chyba się na tym przejechał.
- Musisz zrozumieć, że Klan jest mną rozczarowany. - Miauknął, bez większego entuzjazmu. Odwrócił wzrok w przestrzeń między drzewami, gdzie daleko syczała grzmiąca ścieżka i dalej, tereny Nowego Świtu. - Nie jestem jak oni i nie dążę do tego, by nimi być. Ciągle dostaję pytania, dlaczego akurat Poeta, a gdy już spędzę parę minut wyjaśniając, dlaczego tak się nazywam, wszyscy zlewają to i kompletnie ignorują prośbę, bo przecież zgodnie z tradycją jestem Sennym Świtem. Mało tego, znam koty, które celowo używają klanowego, by tylko mi dopiec -skrzywił się na myśl o Kałuży. - Mówią, że brakuje mi empatii, choć rzadko kiedy słyszę dziękuję za wyleczoną chorobę. Dzień po śmierci mojego mistrza, przyszywanego ojca, miałem kandydatów na jego miejsce i jeszcze byli zdziwieni, gdy nie chciałem z nimi rozmawiać. Mało brakowało, a dostałbym pytania nad jego truchłem po tym, jak nażarł się cisu. Każdy kot na mnie narzeka choćby dlatego, że nie witam ich codziennie uśmiechem. Starają się im wepchnąć w gardło wierzenia, które są masowym urojeniem. - Wziął głębszy oddech siląc się na to, by głos mu nie zadrgał. Odwrócił się do Ważki. - Gdy wyruszymy na wyprawę, pokażę ci, gdzie jest ta cała Szepcząca Sadzawka. Pewnie coś w naturze sprawia, nie wiem, może są tam blisko składy kocimiętki, że łyk wody z tego stawu dajcie ci fantastyczne syn. Nie wierzę w nie. To bujda. Ci cali Gwiezdni to jedno wielkie kłamstwo. Gdy mój dom płonął, żaden świecący kot nie zszedł z księżyca i nie powstrzymał płomieni trawiących koty - czuł, że nie mógł się zatrzymać. - A nawet jeśli istnieją, to mają mnie, mieszańca, gdzieś. Nie będę cię do tego zmuszać, ale radziłbym ci nie ulegać tym urojeniom. Klany będą uznawać ich za świętość, nawet jeśli nie kiwnął łapą, by pomóc.
Kocur wstał, robiąc parę niewygodnych kroków. Zaorał pazurami ziemię, bardziej po to, by rozładować emocje.
- Nocny Szkwał, on jest moim kochankiem - to akurat długa historia - wydaje mi się, że mnie rozumie. Choć ciężko mi z nim flirtować, gdy mówi ciągle o obowiązku wobec Klanu, nawet jak staram się z nim rozmawiać o naszych uczuciach. Mam nadzieję, że po tym, jak zostanie przywódcą, sytuacja się nieco wyklaruje. Wtedy raczej wezmę terminatora, dla świętego spokoju. Noc stanie w mojej obronie, jeśli coś się stanie. A obawiam się, że Klan tak bardzo mnie nienawidzi, że jeśli mieliby kogoś innego na moje zastępstwo, sami zaciągnęliby mnie na granicę.
No. I to byłoby tyle.
- Czy to cię zadowala, gdy mówiłaś, o byciu traktowanym poważnie? Może i jesteś dorosła, ale w moich oczach, jesteś dla mnie słońcem, kimś, kogo nauczyłem medycyny od podstaw. Naprawdę się lubię, młoda. I niektóre rzeczy lepiej zostawić w zamknięciu, ale może się mylę.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W