06.04.2026 13:48
Uśmiecham się przelotnie na ten wytrzeszcz oczny; jest zabawny, nawet jeżeli nie wiem, co konkretnie go wywołało. Ale zaraz nasze role mogłyby się odwrócić, gdybym tylko miała w zwyczaju reagować równie wyraziście, bo słowa Rzeczniaka wprawiają mnie w konsternację.
– Ja szczekałam – mówię tonem, jakby dopiero co posądził mnie o bycie psem i jakbym chciała, by absurd tego oskarżenia odpowiednio wybrzmiał. Wilcza Góra nie posunął się aż tak daleko, mimo to nie czaję, skąd mu się to wzięło. Może zdarza mu się mieć halucynacje – wolę tę opcję niż ewentualność, że mój głos brzmi do tego stopnia dziwacznie.
To całe szkło bardzo łatwo się niszczy, zanotować. Wcale jej nie chcę – przecież nie będę na serio rozważać zbierania przedmiotów dwunożnych – a jednak przychodzi do mnie nieproszona myśl, że dałoby się tę upierdliwą właściwość wykorzystać do własnych celów. Cóż, w zależności, jak wygodnie dałoby się posłużyć taką butelką.
– O wiele cenniejszy – z kamiennym wyrazem pyska odpowiadam na pytanie. – Wtedy stanowią całość. To różnica pokroju: znaleźć pióro jastrzębia a zabić jastrzębia. Co za tym idzie, pióro wyrwane zabitemu przez siebie jastrzębiowi ma większą wartość, mimo że nie zabiera się sobie do legowiska całego ciała.
Prościzna.
Znacznie bardziej niż relacje międzykocie. Przydałby mi się tutaj ktoś bardziej obeznany, kto wytłumaczyłby mi, czy wyłapywane przeze mnie niuanse rzeczywiście są tak dziwne, jak mi się wydają. To, że na krótki moment wracam do rangi terminatora to nic, ale dlaczego w opisie telewizora pojawia się zabezpieczenie w formie zastępczego porównania, w razie gdybym nie lubiła kamieni? Co w ogóle ma do rzeczy mój stosunek do kamieni? Nieodpowiedni dobór słów sprawi, że odwrócę się na pięcie i pójdę?
Chyba za bardzo to analizuję.
Jego wina, to ciągłe zaznaczanie obu opcji jest osobliwe.
– Hmm, teraz też chcę to zobaczyć – stwierdzam szczerze. Kamień (lub tafla lodu, oczywiście) pokazujący realistyczne, ale nie realne obrazy... I w zasadzie po co? Tak czy inaczej brzmi jak coś, co może się spodobać. – Czemu miałoby się nie dać go zabrać?
W namyśle przekrzywiam głowę. Nie myślałam akurat o Grzmiącej Ścieżce – każde zielone (wliczając te zaśnieżone) tereny wydają się lepsze, zresztą z tego co słyszałam, tamtejsze największe skupiska przedmiotów widywane są bliżej Topiołek; kto wie, czy nie ominie nas przechadzka na drugą stronę. Jednocześnie to prawdopodobnie najbliższy wspólny punkt, a chyba żadne z nas nie jest na tyle głupie, żeby dać się przetrącić. Raczej.
– Spory kawałek dalej, dłuższa droga – oceniam lakonicznie, tym samym dyskwalifikując tereny bliższe Wichrowi. – Może być jezdnia. Byłeś tam już kiedyś?
W oczekiwaniu na odpowiedź powoli zaczynam iść wzdłuż granicy. Mam nadzieję, że Wilcza Góra podłapie. Możemy rozmawiać w drodze.
Przy okazji zrobimy mały test jego przywiązania do zasad. Wygląda na to, że jednak będzie musiał do mnie wpaść, o ile nie interesuje go cofanie się, przedostawanie na drugą stronę rzeki i przekrzykiwanie się przez szum wody, dopóki któreś z nas nie dołączy do drugiego za linią drzew. Ale kto powiedział, że najmniejszy kocięcy krok Podmokłego Brzegu nie jest do użytku Klanu Rzeki? Na pewno nie ja.
z.t.
– Ja szczekałam – mówię tonem, jakby dopiero co posądził mnie o bycie psem i jakbym chciała, by absurd tego oskarżenia odpowiednio wybrzmiał. Wilcza Góra nie posunął się aż tak daleko, mimo to nie czaję, skąd mu się to wzięło. Może zdarza mu się mieć halucynacje – wolę tę opcję niż ewentualność, że mój głos brzmi do tego stopnia dziwacznie.
To całe szkło bardzo łatwo się niszczy, zanotować. Wcale jej nie chcę – przecież nie będę na serio rozważać zbierania przedmiotów dwunożnych – a jednak przychodzi do mnie nieproszona myśl, że dałoby się tę upierdliwą właściwość wykorzystać do własnych celów. Cóż, w zależności, jak wygodnie dałoby się posłużyć taką butelką.
– O wiele cenniejszy – z kamiennym wyrazem pyska odpowiadam na pytanie. – Wtedy stanowią całość. To różnica pokroju: znaleźć pióro jastrzębia a zabić jastrzębia. Co za tym idzie, pióro wyrwane zabitemu przez siebie jastrzębiowi ma większą wartość, mimo że nie zabiera się sobie do legowiska całego ciała.
Prościzna.
Znacznie bardziej niż relacje międzykocie. Przydałby mi się tutaj ktoś bardziej obeznany, kto wytłumaczyłby mi, czy wyłapywane przeze mnie niuanse rzeczywiście są tak dziwne, jak mi się wydają. To, że na krótki moment wracam do rangi terminatora to nic, ale dlaczego w opisie telewizora pojawia się zabezpieczenie w formie zastępczego porównania, w razie gdybym nie lubiła kamieni? Co w ogóle ma do rzeczy mój stosunek do kamieni? Nieodpowiedni dobór słów sprawi, że odwrócę się na pięcie i pójdę?
Chyba za bardzo to analizuję.
Jego wina, to ciągłe zaznaczanie obu opcji jest osobliwe.
– Hmm, teraz też chcę to zobaczyć – stwierdzam szczerze. Kamień (lub tafla lodu, oczywiście) pokazujący realistyczne, ale nie realne obrazy... I w zasadzie po co? Tak czy inaczej brzmi jak coś, co może się spodobać. – Czemu miałoby się nie dać go zabrać?
W namyśle przekrzywiam głowę. Nie myślałam akurat o Grzmiącej Ścieżce – każde zielone (wliczając te zaśnieżone) tereny wydają się lepsze, zresztą z tego co słyszałam, tamtejsze największe skupiska przedmiotów widywane są bliżej Topiołek; kto wie, czy nie ominie nas przechadzka na drugą stronę. Jednocześnie to prawdopodobnie najbliższy wspólny punkt, a chyba żadne z nas nie jest na tyle głupie, żeby dać się przetrącić. Raczej.
– Spory kawałek dalej, dłuższa droga – oceniam lakonicznie, tym samym dyskwalifikując tereny bliższe Wichrowi. – Może być jezdnia. Byłeś tam już kiedyś?
W oczekiwaniu na odpowiedź powoli zaczynam iść wzdłuż granicy. Mam nadzieję, że Wilcza Góra podłapie. Możemy rozmawiać w drodze.
Przy okazji zrobimy mały test jego przywiązania do zasad. Wygląda na to, że jednak będzie musiał do mnie wpaść, o ile nie interesuje go cofanie się, przedostawanie na drugą stronę rzeki i przekrzykiwanie się przez szum wody, dopóki któreś z nas nie dołączy do drugiego za linią drzew. Ale kto powiedział, że najmniejszy kocięcy krok Podmokłego Brzegu nie jest do użytku Klanu Rzeki? Na pewno nie ja.
z.t.
【 EVERY DAY IS EXACTLY THE SAME 】 – there is [no love] here and there is [no pain] – | |
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I can see the future 'Cause I [repeat] the same routine I think. I used to have [a voice] Now I .n e v e r. make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i still pretend | ![]() |
| ↻ I can't remember h o w this got started ↺ ╰┈➤ Oh, but I can tell. you [exactly how] it will end | |
14
Siła
S
15
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: pEU8A9I.png]](https://i.imgur.com/pEU8A9I.png)