05.05.2026 22:55
Ciężko powiedzieć. Różowej Łapie natomiast wydawało się, że to, że koty nie mają dostępu do jego myśli odbiera im zmartwień dotyczących jego dziurawego stanu psychicznego, i jest mu to bardzo na łapę. Sam natomiast często... słyszy, zdaje się, w swojej szylkretowej główce, opinie współklanowiczów o sobie. Zazwyczaj są cięte, nieprzyjemne, zgryźliwe. Choćby bardzo się starał, tego głosu nie potrafił w sobie wyciszyć, i z trudem przychodziło mu mierzenie się z własnym ego. Sam bowiem postrzega świat w krzywym zwierciadle, a im dłużej żyje, tym jest jedynie gorzej. Ciężki orzech do zgryzienia dla dydaktycznego umysłu Wilczej Góry.
Po tym jak wziął się do roboty, aby zjeść choćby i taki drobiazg, licząc na to, że jego dolegliwości nie sprawią, że będzie musiał tą marną strawę, z trudem upolowaną przez starszych terminatorów czy wojowników, zwrócić. Tak należało założyć, i tego założenia się trzymał. Poradził sobie z gryzoniem prędko, gdyż raczej nie przepadał za wspólnym jedzeniem, i wolał mieć tą przykrą konieczność za sobą. Zastrzygł uszami na słowa Wilczej Góry.
– Oh... j- ja... – miauknął po kilku uderzeniach serca. Nie przygotował sobie żadnego monologu. Jego i Poetę dzieliła... skądinąd, relacja. Raczej profesjonalna, terapeutyczna, jednak wygnanie kocura z Klanu wywołało... mocne emocje u młodej Szynki. Jak to ugryźć? W jego głowie, gdy o tym myślał, czuł jedynie gęstą jak mleko mgłę. – Uh... jest... m- mi przykro... – powiedział, zresztą zgodnie z prawdą. Mógł przytoczyć tutaj wiele sformułowań - czuł zdruzgotanie, bezsilność, poczucie bezwartościowości, niesprawiedliwości. Krótko mówiąc, czuł się z tym źle. – T- to... n- nie zgadzałem się, a- ale... – westchnął, i zmrużył ciężko powieki – N- nic nie można... już z- zrobić – podsumował zrezygnowany. Poczuł jak uwiera go własne futro.
Po tym jak wziął się do roboty, aby zjeść choćby i taki drobiazg, licząc na to, że jego dolegliwości nie sprawią, że będzie musiał tą marną strawę, z trudem upolowaną przez starszych terminatorów czy wojowników, zwrócić. Tak należało założyć, i tego założenia się trzymał. Poradził sobie z gryzoniem prędko, gdyż raczej nie przepadał za wspólnym jedzeniem, i wolał mieć tą przykrą konieczność za sobą. Zastrzygł uszami na słowa Wilczej Góry.
– Oh... j- ja... – miauknął po kilku uderzeniach serca. Nie przygotował sobie żadnego monologu. Jego i Poetę dzieliła... skądinąd, relacja. Raczej profesjonalna, terapeutyczna, jednak wygnanie kocura z Klanu wywołało... mocne emocje u młodej Szynki. Jak to ugryźć? W jego głowie, gdy o tym myślał, czuł jedynie gęstą jak mleko mgłę. – Uh... jest... m- mi przykro... – powiedział, zresztą zgodnie z prawdą. Mógł przytoczyć tutaj wiele sformułowań - czuł zdruzgotanie, bezsilność, poczucie bezwartościowości, niesprawiedliwości. Krótko mówiąc, czuł się z tym źle. – T- to... n- nie zgadzałem się, a- ale... – westchnął, i zmrużył ciężko powieki – N- nic nie można... już z- zrobić – podsumował zrezygnowany. Poczuł jak uwiera go własne futro.
![[Obrazek: vzn9SqR.png]](https://i.imgur.com/vzn9SqR.png)
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W