10.05.2026 21:25
Oh, jak bardzo się mylił. Gdyby tylko młodzik wcześniej zrozumiał koncepcję rozmawiania o swoich uczuciach, jego dotychczasowe życie stałoby się znacznie spokojniejsze, zapewne. Na pewno nie musiałby w przyszłości bać się o kolejne wspólne posiłki z Wilczą Górą, w których, jak zresztą i w wyniku odwiedzin w kociarni Karpiego Strumienia, będzie w stanie jedynie stroić dobrą minę do złej gry, jednocześnie umierając w środku. To ci los.
Czy powinien powiedzieć mistrzowi o swojej terapeutycznej relacji z Poetą? Nie potrafił zrozumieć jednego - skąd u lekarza taka wybiórcza niechęć? Jeżeli postawiono mu zarzuty w oparciu o ogólnie oschłe relacje z resztą członków Rzeki, to dlaczego jego i Wilka spotkało zupełnie odmienne traktowanie? Równie dobrze medyk mógł zarzucić zasmarkanemu kociakowi i jego mamie upierdliwość, i wrócić do swoich obowiązków, a jednak znalazł dłuższą chwilę, a nawet wykrzesał z siebie nieco mądrych słów, żeby pocieszyć dwójkę. Oczernił Wierzbownicę, siostrę wojownika? Jaki miał w tym cel, jeśli rzekomo mógł grać emocjami pacjentów tylko po to, żeby schlebić sobie u nich i przywódcy, zaskarbić przychylność, co mu się, koniec końców, nie udało? Nie wiedział, nie rozumiał, a ponadto - chyba nie chciał. Chyba wolał schować głowę w piasek, uciec, dać sobie spokój - to znacznie prostsze, niż konfrontować się z sytuacją, która zwyczajnie rujnuje jego światopogląd. – Po p- prostu. Trudno mi t- to wszystko z- zrozumieć... – miauknął rzeczywiście zdołowany. Być może był zbyt młody i zbyt naiwny, żeby to zrozumieć. Tak już się dzieje wśród kotów, relacje między nimi są bardzo zniuansowanym zjawiskiem, które nie mieści się Szynce w głowie. Przytaknął na dalsze słowa Wilka.
Teraz przyszła pora na obiecany spacer. Różowej Łapie nieśpiesznie było do podniecania się wojowniczym treningiem, natomiast wizja legalnego opuszczenia Obozu wydawała się być przyjemna. Co prawda w gęstwinie wokół czai się mnóstwo drapieżników, groźnych kotów oraz innych niebezpieczeństw, jakie tylko czyhają na skarlałego terminatora, ale też bogactwo flory i fauny Pory Młodych Liści było kuszące. Mógł odpocząć od ciągłego zgiełku, i w końcu miał znacznie większą połać terenu do odkrycia. Być może znajdzie dla siebie miejsce, w którym będzie się w stanie ukoić. Gdy zobaczył, jak jego mistrz powoli się przeciąga, zerwał się błyskawicznie na równe łapy, co odczuł boleśnie, ale cieszył się, że wspólny posiłek mają już za sobą. – D- dobrze – miauknął cicho, a następnie zaczął stawiać niemrawe kroki za mistrzem.
Czy powinien powiedzieć mistrzowi o swojej terapeutycznej relacji z Poetą? Nie potrafił zrozumieć jednego - skąd u lekarza taka wybiórcza niechęć? Jeżeli postawiono mu zarzuty w oparciu o ogólnie oschłe relacje z resztą członków Rzeki, to dlaczego jego i Wilka spotkało zupełnie odmienne traktowanie? Równie dobrze medyk mógł zarzucić zasmarkanemu kociakowi i jego mamie upierdliwość, i wrócić do swoich obowiązków, a jednak znalazł dłuższą chwilę, a nawet wykrzesał z siebie nieco mądrych słów, żeby pocieszyć dwójkę. Oczernił Wierzbownicę, siostrę wojownika? Jaki miał w tym cel, jeśli rzekomo mógł grać emocjami pacjentów tylko po to, żeby schlebić sobie u nich i przywódcy, zaskarbić przychylność, co mu się, koniec końców, nie udało? Nie wiedział, nie rozumiał, a ponadto - chyba nie chciał. Chyba wolał schować głowę w piasek, uciec, dać sobie spokój - to znacznie prostsze, niż konfrontować się z sytuacją, która zwyczajnie rujnuje jego światopogląd. – Po p- prostu. Trudno mi t- to wszystko z- zrozumieć... – miauknął rzeczywiście zdołowany. Być może był zbyt młody i zbyt naiwny, żeby to zrozumieć. Tak już się dzieje wśród kotów, relacje między nimi są bardzo zniuansowanym zjawiskiem, które nie mieści się Szynce w głowie. Przytaknął na dalsze słowa Wilka.
Teraz przyszła pora na obiecany spacer. Różowej Łapie nieśpiesznie było do podniecania się wojowniczym treningiem, natomiast wizja legalnego opuszczenia Obozu wydawała się być przyjemna. Co prawda w gęstwinie wokół czai się mnóstwo drapieżników, groźnych kotów oraz innych niebezpieczeństw, jakie tylko czyhają na skarlałego terminatora, ale też bogactwo flory i fauny Pory Młodych Liści było kuszące. Mógł odpocząć od ciągłego zgiełku, i w końcu miał znacznie większą połać terenu do odkrycia. Być może znajdzie dla siebie miejsce, w którym będzie się w stanie ukoić. Gdy zobaczył, jak jego mistrz powoli się przeciąga, zerwał się błyskawicznie na równe łapy, co odczuł boleśnie, ale cieszył się, że wspólny posiłek mają już za sobą. – D- dobrze – miauknął cicho, a następnie zaczął stawiać niemrawe kroki za mistrzem.
![[Obrazek: vzn9SqR.png]](https://i.imgur.com/vzn9SqR.png)
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W