27.09.2026 01:41
Moje słowa zawisły między nami, a sytuacja niewiele się zmieniła; wydawało się jakby Szałwia starała się coś powiedzieć, może nawet wykrzyczeć coś, odważyć się wszystkiego co między nami zawisło, ale zarazem? Blokada wygrywała. Najgorsze w tym jednak było, że nie wiedziałam czy to ja byłam tą blokadą czy to konkretnie ja byłam problemem, zdecydowałam się nie brać tego do siebie, czemu bym miała? Mimo wszystko ciężko było widzieć niepewność, smutek i niezręczność w relacji, która miała zapewnić jej bezpieczeństwo i stabilność; zastanawiałam się czy powinnam jeszcze kogoś brać pod swoje skrzydła kiedykolwiek? Czy byłam zdolna? Czy może po prostu nie nadawałam się konkretnie do nauczania młodych głów? Bezsenne Zaćmienie też się nie nadawał, Uśpione Echo w ogóle nie brała terminatorów… może też powinnam? Niby ocenianie moich zdolności po jednej nieudanej interakcji, nie robiło ze mnie niezdolnego do nauki innych kota, ale też kiedy wszyscy patrzą mi na łapy… ciężko nie obawiać się, że skończy się to tylko gorzej.
I wtedy niebieskie oczka zwróciły się na moją osobę z największym żalem, smutkiem i błagalnością w nich; serce lekko mnie zakuło, a powietrze ugrzęzło w płucach - och. Nie wiedziałam jak to skomentować, jak to ugryźć i czy w ogóle powinnam, nie wiedziałam, że dla kogoś rozmowa może być tak ciężka; szczególnie patrząc na okoliczności, które najwyraźniej dla mnie były tylko kupką piachu, gdy dla Szałwii pagórkiem nie do przeskoczenia w jednym susie. Westchnęłam słysząc następne pytanie, a moja głowa bezwiednie pomachała w górę i w dół, zaakceptowałam przegraną w tym momencie, nie było innego wyjścia.
– Jutro spotkamy na skraju lasu przy Leśnej Sadzawce, pokażesz mi jak polujesz na innym terenie – poinformowałam spokojnie i wstałam z miejsca. – Weźmy piszczki i możemy wracać do obozu na dzisiaj. Niedługo będziesz mogła iść na pierwszy patrol polujący, dobrze ci idzie, tak trzymaj – powiedziałam już lżej i z odrobiną nutką wesołości, chcąc mimo wszystko podnieść ją na duchu, a następnie ruszyłam w kierunku pierwszej piszczki, którą zakopała.
Powiedziałam Szałwii, że dzisiaj chciałabym spotkać się z nią na Wyjących Wzgórzach żeby powtórzyć z nią walkę, jako że już jakiś czas temu widziałam jak sobie radziła i nie wydawała się wtedy jeszcze jej pewna; dzisiaj na dodatek był ładny dzień to nie trzeba było się martwić nagłą burzą, błotem czy brakiem widoczności co do drapieżników. Usiadłam na jednym z pagórków i z daleka obserwowałam jak Roześmiany Wąs radził sobie z Wróblową Łapą, z tej odległości nie wiedziałam co przerabiali, ale nie wystarczyło mi to - lubiłam to robić; być obecną, a tak naprawdę nie, nie chciałabym zamienić tego na nic innego. Niedługo powinna pojawić się za mną młoda terminatorka, więc posiedzenie w samotności brzmiało jak coś przyjemnego, spokojnego, rzadko teraz miałam czas na pobycie samą; kiedyś spędzałam tak całe dnie, teraz nie miałam takiej możliwości - nawet po tylu księżycach było to dla mnie dziwne, tęskniłam odrobinę za wolnością.
I wtedy niebieskie oczka zwróciły się na moją osobę z największym żalem, smutkiem i błagalnością w nich; serce lekko mnie zakuło, a powietrze ugrzęzło w płucach - och. Nie wiedziałam jak to skomentować, jak to ugryźć i czy w ogóle powinnam, nie wiedziałam, że dla kogoś rozmowa może być tak ciężka; szczególnie patrząc na okoliczności, które najwyraźniej dla mnie były tylko kupką piachu, gdy dla Szałwii pagórkiem nie do przeskoczenia w jednym susie. Westchnęłam słysząc następne pytanie, a moja głowa bezwiednie pomachała w górę i w dół, zaakceptowałam przegraną w tym momencie, nie było innego wyjścia.
– Jutro spotkamy na skraju lasu przy Leśnej Sadzawce, pokażesz mi jak polujesz na innym terenie – poinformowałam spokojnie i wstałam z miejsca. – Weźmy piszczki i możemy wracać do obozu na dzisiaj. Niedługo będziesz mogła iść na pierwszy patrol polujący, dobrze ci idzie, tak trzymaj – powiedziałam już lżej i z odrobiną nutką wesołości, chcąc mimo wszystko podnieść ją na duchu, a następnie ruszyłam w kierunku pierwszej piszczki, którą zakopała.
❀❀❀
Przed pogrzebem Iskry i wyprawą
Przed pogrzebem Iskry i wyprawą
Powiedziałam Szałwii, że dzisiaj chciałabym spotkać się z nią na Wyjących Wzgórzach żeby powtórzyć z nią walkę, jako że już jakiś czas temu widziałam jak sobie radziła i nie wydawała się wtedy jeszcze jej pewna; dzisiaj na dodatek był ładny dzień to nie trzeba było się martwić nagłą burzą, błotem czy brakiem widoczności co do drapieżników. Usiadłam na jednym z pagórków i z daleka obserwowałam jak Roześmiany Wąs radził sobie z Wróblową Łapą, z tej odległości nie wiedziałam co przerabiali, ale nie wystarczyło mi to - lubiłam to robić; być obecną, a tak naprawdę nie, nie chciałabym zamienić tego na nic innego. Niedługo powinna pojawić się za mną młoda terminatorka, więc posiedzenie w samotności brzmiało jak coś przyjemnego, spokojnego, rzadko teraz miałam czas na pobycie samą; kiedyś spędzałam tak całe dnie, teraz nie miałam takiej możliwości - nawet po tylu księżycach było to dla mnie dziwne, tęskniłam odrobinę za wolnością.
|
Hearts will xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again Lungs will ﴾ breathe in ﴿ Wash away the sins It's where it begins
Feet won'txfail you nowArms won'txlet you down Wash away the sins |
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?Why do we jump in? ![]() |
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
![[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/b31b31a9-1df1-47e2-956b-fb699352719a/dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb8065.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiIvZi9iMzFiMzFhOS0xZGYxLTQ3ZTItOTU2Yi1mYjY5OTM1MjcxOWEvZGJocHZkaC0zOWY2NTA3OC1hNjEyLTRjNDctYTRhOC1hN2VjMjJlYjgwNjUucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.KTillsE2agQDp0I7DsBZGwLnwBudDvqRicXSGlBxnyQ)