Logo Artemidy
Jeżynowy Zagajnik
#1
Na skraju terenów Klanu Rzeki znajduje się niezwykle urokliwe i spokojne miejsce. Jeżynowe krzewy porastają pokaźne połacie ziemi, oplatając niższe gałęzie drzew i tym samym tworząc zwieszające się baldachimy, kryjące kocie sylwetki przed słońcem. Owoce roślin są kwaśno-gorzkie, głównie z racji na niewielki dostęp do życiodajnych promieni, jednakże to nie przeszkadza ptakom, ochoczo odwiedzającym tę spokojną ustroń.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Świetlik nie miał co ukrywać, że Tonące Słońce faktycznie pomógł mu z nauką panowania nad własnym ciałem. Co prawda przywódca był przekonany, że doszedłby do tego sam, prędzej czy później, niestety nie miał na to wystarczająco czasu. Wyprawa wymusiła na dumnym Królewiczu zaciśnięcie zębów i skorzystanie z oferowanej przez wojownika pomocy, dzięki czemu dotarł na nowe tereny cały i zdrowy. Nie mógł jednak ukryć pełnych zazdrości spojrzeń w stronę Kruka, Toni oraz pewnej wojowniczki z Klanu Rzeki (Zawilec zdecydowanie nie zazdrościł niczego), którzy zachowywali się tak, jak gdyby problem braku ogona w ogóle ich nie dotyczył. Czarny kocur zwalał to jednak na fakt, iż każde z nich miało przynajmniej namiastkę tej części ciała, natomiast on... cóż, nie miał nawet tego. Na propozycję Tonącego Słońca, by ponownie wybrali się na tereny zobaczyć jakie postępy poczynił przywódca, z początku zareagował niechętnym spojrzeniem i cichym mamrotaniem pod nosem, ostatecznie jednak wiedział, że nadal nie czuje się całkowicie pewnie a z tego co miał okazję zaobserwować, od skakania po tych terenach nie ucieknie. Z ciężkim westchnieniem ostatecznie zgodził się, informując Czerwię że przy okazji sprawdzą z Tonącym granicę przy Kłującym Gąszczu.

//Toń :3
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Toń wiedział, że Świetlik nie jest wcale zachwycony z jego obecności, z jego propozycji i z tego, że się dookoła niego kręci. I chociaż nie zgadzał się z nim w wielu kwestiach, to przecież nie zostawia się spragnionego na pustyni. Być może śmiesznouchy kocur miał za dobre serce. A może po prostu nie umiał postrzegać życia, otaczającego go świata i problemów, jakie temu wszystkiemu towarzyszyły w taki sposób, jak czynili to inni. Kto wie? Sam nie umiał tego określić. I nawet się nad tym zbyt głęboko nie zastanawiał, bo nie miał takiej potrzeby. Skupiał się na czymś zupełnie innym. Teraz chociażby na otaczających go krzewach, zakamarkach, dolinach i krzakach, które były nowe i wciąż jeszcze nie do końca nasycone zapachem Rzeki, co powodowało, że młody wojownik grał sam z sobą w grę w zgadywanie, by dowiedzieć się, gdzie dokładnie przebiega granica. Uśmiechał się lekko. Był tym typem, który zawsze idzie na przód i nie zastanawia się nad problemami. Przynajmniej nazbyt długo. Albo stara się je rozwiązywać w nieco niekonwencjonalne sposoby.
- Świetliku? – odezwał się całkiem spokojnie chwilę po tym, jak wsadził nos w najbliższy krzak, by potem go oznaczyć. – Myślisz, że na tamę kiedyś wrócą bobry? – spytał nieco niepewnie, bo na wspomnienie tych drapieżników nadal czuł lekki dreszcz przebiegający przez grzbiet. Nie był szczególnie strachliwy, ale ten koszmar, jaki sam przeżył, był swoistym piętnem. Nie chciał, żeby ktokolwiek inny doświadczył tego, co on, a już na pewno nie ktoś słaby, młody, czy coś podobnego.
- Jak się czujesz po całej drodze? Wydaje ci się, że wpracowałeś już sobie wygodniejszy sposób poruszania się? – dodał po chwili przyglądając się uważnie przywódcy i krocząc obok niego nieco chybotliwie niczym kaczka. To wcale mu nie przeszkadzało. I nie ujmowało dumy. Honoru. Ani nic.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
- Mam nadzieję, że nie. - odparł czarny, lustrując wzrokiem tamę. - Teraz jednak w obozie Klanu Rzeki nie ma wody, sądzę więc że szanse na pojawienie się niespodziewanych drapieżników są znacznie mniejsze. - dodał po chwili. - Nikomu też nie przyjdzie do głowy próbować swoich sił w polowaniu czy łowieniu ryb w środku obozu. Zwierzyna w obozie to drapieżniki w obozie. Zarówno koty, jak i jastrzębie, bobry czy lisy. Nie potrzebujemy takich atrakcji. - rzucił jeszcze, krzywiąc się lekko. Szukając miejsca na obóz specjalnie zwracał uwagę na to, by w pobliżu nie było żadnych zbiorników wodnych, w których najpierw pojawiłyby się ryby, a następnie drapieżniki nimi zainteresowane.
- Nie wiem. - odpowiedział zgodnie z prawdą. - Staram się nadal chodzić prosto. Nie jestem jednak w stanie poruszać się tak jak dawniej, zakładając łapę za łapę. - mruknął pod nosem, na próbę starając się przejść kawałek w taki sposób. Niestety, już przy drugim kroku zachwiał się i musiał gwałtownie się zatrzymać. Cóż, dawny arystokratyczny chód będzie musiał zostać zastąpiony czymś innym. Świetlikowa Gwiazda jednak prędzej połamałby sobie łapy, niż chodził w taki sposób jak Tonące Słońce. Póki co zupełnie nieświadomie starał się naśladować... Czerwony Mak. Siostra chodziła niczym pantera - prosto, ale zdecydowanie. Zawsze coś.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Toń poruszył lekko uszami. Miał wrażenie, że wypowiedź Świetlika odnosiła się również do niego i jego próby zapolowania na ryby w obozie, w efekcie której stracił ogon, ale nie zamierzał tego poruszać, ani się z nim kłócić, czy robić cokolwiek takiego. Przyjął to do wiadomości, skinął lekko łbem zna znak, że rozumie jego wyjaśnienia i właściwie zgadzał się z nimi, bo nie było w nich niczego złego. Im dalej od drapieżników, tym lepiej. Chociaż gdzieś tam w głębi serca Toń nadal marzył, że pewnego dnia uda mu się pokonać bobra i tym samym udowodnić, że to on jest górą. To było coś, za czym w jakimś stopniu pragnął podążać. Wiedział jednak, że na razie jest za mały. Zbyt mało sprawny. Nie tak silny. Ale był również młody i miał czas na to, by się odpowiednio przygotować na takie wyzwanie.
- Słyszałem, że ponoć widziano gdzieś w pobliżu lisa? - zapytał jeszcze, bo taka informacja faktycznie obiła mu się o uszy, chociaż nie miał pojęcia, skąd dokładnie pochodziła i kto tego drapieżnika widział w pobliżu. Właśnie dlatego wolał zapytać o całą sprawę Świetlika, bo uważał, że ten jest najlepiej powiadomionym kotem w okolicy.
- To właściwie zrozumiałe. Gdybyś dalej tak chodził, byłoby ci bardzo trudno utrzymywać równowagę. Czy tak jak chodzisz teraz jest nieco lepiej? Próbowałeś od naszego ostatniego spotkania skakać albo walczyć? Czy mniej bolą cię łapy, czy nadal nie jest najlepiej? - zapytał po chwili przyglądając się z uwagą przywódcy. Nie chciał być nachalny, ale to wszystko było naprawdę ważne i nie chciał tego w żaden sposób pomijać. Chciał pomóc, na ile umiał. Wiedział, jak to jest stracić ogon. I dla niego liczyło się to, żeby w ogóle móc chodzić, biegać, skakać i robić to wszystko, co takie ważne. Nie interesowało go jakieś specjalne, eleganckie chodzenie, bo to nic nie zmieniało w jego życiu. Pod tym względem zatem nie zrozumiałby w ogóle Świetlika.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
- Tak, Perłowa Muszla o tym doniosła. - potwierdził czarny kocur, zatrzymując się na chwilę i węsząc, czy w pobliżu nie ma żadnych śladów jego obecności. - Byłem później na polowaniu, ale go nie znalazłem. Jednak jeśli w istocie kręci się po naszych terenach, patrole prędzej czy później na pewno go zlokalizują. - zapewnił, w pełni ufając kompetencjom siostry. Mogli sobie ją opluwać w myślach, skoro tak im było wygodniej, ale Świetlikowa Gwiazda uważał, że równie zaangażowanego w swoją funkcję Zastępcy to naprawdę ze świecą szukać. Mógł spać spokojnie wiedząc, że w razie czego może liczyć na jej wsparcie i pomoc w nawet najbardziej kryzysowych sytuacjach - i jeśli miał za to płacić dramami wywołanymi zwykle przez jej cięty język, to była to cena na którą godził się bez mrugnięcia okiem. Duma kazała mu uważać, że ma znacznie lepszego Zastępcę niż Przywódcy innych Klanów i chociaż nie mógł o tym wiedzieć, to stwierdzenie to nie było wcale dalekie od prawdy.
- Jest lepiej. - potwierdził. - Nie mogę trzymać się tak wysoko, jak kiedyś. - dodał z cichym pomrukiem niezadowolenia. Lubił swój wzrost i garbienie się nie było w jego stylu. Ale albo to, albo kołysanie się na boki jak... jak Toń. - Próbowałem, szczególnie podczas polowań. Z każdym skokiem jest coraz lepiej, ale nigdy nie będzie tak dobrze, jak było. - dodał z ciężkim westchnięciem. Mógł skakać całymi dniami, a i tak będzie to robił gorzej niż koty z ogonami. - Przynajmniej nie muszę już wskakiwać na Wilgotną Skałę. - zawsze coś. - Nie jest najlepiej, ale boli coraz mniej. Może gdybym wybrał jakiś inny sposób poruszania się, bolałoby mniej. - kocur wzruszył lekko barkami. Niemniej jednak nie chodziło przecież o to, by poruszał się jakkolwiek. Fakt, iż został okaleczony działał głównie na jego psychikę i opatentowanie najprostszego sposobu chodu wcale nie załatwiłoby Świetlikowego problemu. Szedł przez chwilę w ciszy, po czym nabrał głęboko tchu. - Przydzieliłem Ci ostatnio terminatora. - rzucił, wcale nie zamierzając ukrywać faktu, że wcześniej Tonący celowo nikogo nie dostawał. - Jak Ci idzie z Wysoką Łapą?
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
- Nie spodziewałem się, że będziemy tutaj całkiem sami, ale to i tak nieprzyjemne odkrycie, a już w ogóle tak wczas. Zastanawia mnie tylko, czy są tutaj inne koty i czy kiedyś się do nas… zwrócą – stwierdził kiwając lekko łbem po słowach przywódcy, które uznał za jasną, pełną i wyczerpującą odpowiedź. Skoro do tej pory lis się nie znalazł, pewnego dnia wpadną na jego trop i już na pewno mu nie popuszczą. Odnotował sobie jednak, by zapytać Muszlę, gdzie dokładnie spotkała tego przebrzydłego stwora. I żeby bardzo uważać, bo mimo wszystko nie chciałby się z nim spotkać sam w ciemnym zagajniku. Wolałby też, żeby Wysoka przypadkiem na niego nie wpadła, w końcu nie zaczęli jeszcze poważnie zajmować się walką.
- Masz chęć potrenować ze mną? Może byłbym w stanie udzielić ci jakiś rad patrząc na to, jak sobie teraz radzisz. Nie powinieneś też za bardzo obciążać ciała, mimo wszystko, nie wiem, czy potem nie pojawią się jakieś inne problemy, musiałbyś zapytać dla pewności Łosoś, ale to raczej niedobrze, jeśli do tej pory odczuwasz jeszcze ból przy chodzeniu. Mnie mijał dość długo, ale bardziej z uwagi na niegojącą się ranę, więc to inna kwestia – powiedział przyglądając się przywódcy dość uważnie. Chciał przekonać się, czy Świetlik łapie już równowagę, czy nie, czy powoli odzyskuje potrzebną mu do życia stabilność. Zastanawiał się, czy nie powinien szturchnąć go z zaskoczenia, by to przetestować, ale ostatecznie doszedł do wniosku, że przywódca poczułby się pewnie urażony. Albo uznał to za niebezpieczeństwo. Podobne zagrywki należało zatem zostawić komuś innemu.
- Słucham? – rzucił wyrwany ze swych rozważań i poruszył nieznacznie uszami. – Martwię się stanem Wysokiej, wydaje się, że jest w bardzo głębokiej żałobie i jej trening musi postępować powoli, żeby była w stanie złapać oddech, bo chyba teraz bardzo wiele rzeczy po prostu ją przeraża. Nie wiem, czy w Klanie jest ktoś, komu ufa tak, jak ufała mamie i czy ten ktoś mógłby również ją jakąś wspomóc. Myślę, że sobie poradzimy. Tak jak Jeżyna miała dużo cierpliwości, kiedy ledwie chodziłem, po prostu muszę się nauczyć, jak z nią rozmawiać i będzie dobrze – stwierdził w końcu z namysłem przesuwając lekko językiem po nosie, a później po piersi, kiedy skupiał się na myśleniu o swojej terminatorce. Nie wymyślił jeszcze ostatecznie, jak dokładnie do niej dotrzeć, ale był przekonany, że mu się to uda. Nie od parady był optymistą.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
- Lepsze to niż rysie, dwunogi, stada szczurów czy włóczące się wszędzie psy. - skwitował Świetlik, wzruszając lekko barkami. Logiczne, że żadne tereny nie dawały gwarancji całkowitego bezpieczeństwa, ale i tak zapowiadało się na to, że przynajmniej przez jakiś czas faktycznie będzie bezpieczniej. - Pewnie są. Jak ta... Krzywucha? - rzucił, starając sobie przypomnieć imię samotniczki. - Ta, która pokazała Medykom nowe zioła. - dodał, licząc na to, że Tonący załapie kogo przywódca miał na myśli.
- Możemy póżniej spróbować. - odpowiedział kocur, chociaż bez większego entuzjazmu w głosie. Domyślał się, że pewnie nie pójdzie mu zbyt dobrze, ale z drugiej strony nie sądził, by nieudaną walką był w stanie zmienić zdanie wojownika na swój temat, które zapewne i tak nie było szczególnie przychylne. Niemniej jednak dobrze będzie sprawdzić jak sobie radzi na Tonącym, zamiast od razu na jakimś wybitnie groźnym przeciwniku. - Ból wynika z tego, że staram się chodzić w konkretny sposób. W jaki nigdy nie chodziłem. Kwestia... przyzwyczajenia. - dodał, zbywając tę kwestię. Owszem, pobolewało, ale w dużej mierze mogło to być jedynie wrażenie, wywołane frustracją, kiedy chód nie był taki, jaki sobie Królewicz wymarzył.
- Zapewne masz rację. Każdy inaczej przeżywa żałobę, ale... sam bywasz na pogrzebach, więc pewnie doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. - odpowiedział kocur w spokojnym tonie, wystarczająco lekkim by nie zwiastował żadnych ukrytych intencji i wystarczająco opanowanym, by nie zrobić wrażenia, że do tematu śmierci podchodzi zbyt swobodnie. - Nie przejmuj się zbytnio tempem. Czasem terminatorzy potrzebują więcej czasu - lepiej im go dać, niż potem mianować kogoś, kto nie jest na to gotowy. - dodał, kiwając lekko głową. - Trening Karasiowego Kła trwał niemal cały obieg pór. - mruknął, uśmiechając się lekko na wspomnienie dni spędzonych z siostrzenicą na Szorstkich Trawach. - Chabrowy Pąk również potrzebowała na początku treningu dodatkowego czasu. - chociaż uśmiech Świetlika nie zmienił się w jakiś szczególny sposób, kąciki jego warg drgnęły lekko, jak gdyby przez fakt iż wspomnienia treningu z kuzynką należały do zupełnie innej kategorii niż te, które wiązały się z Dymką.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
- Krzywucha? Ach, tak, tak! Zastanawiam się po prostu, czy nie czeka nas jakiś… odwet. W końcu pojawiliśmy się dość niespodziewanie na tych ziemiach i na pewno ostatnie czego teraz byśmy chcieli, to jakiejś szarpaniny – stwierdził Toń poruszając uszami, bo naprawdę nie uśmiechało mu się bicie z innymi kotami. Wiedział, że tutaj są bezpieczni, że po to wędrowali do tego miejsca, ale jednocześnie czuł, że okoliczni mieszkańcy mogą niezbyt przychylnie przyjąć do wiadomości fakt, że te ziemie już do nich nie należą. Mimo wszystko nie chciałby, żeby ktoś zaatakował młodsze i słabsze koty. To nie o to w tym wszystkim chodziło.
- To wymaga czasu, prawda. I dużo cierpliwości, której po prostu czasami brakuje – odparł skinąwszy łbem na pierwsze słowa Świetlika. Co prawda wolałby może powalczyć już teraz, ale mimo wszystko nie mógł narzucać swojej woli przywódcy. Który nie wiadomo jak właściwie zareagowałby na inne propozycje ze strony młodego wojownika, a mimo wszystko Toń starał się jakoś do niego dotrzeć. Pomóc mu w trudnym czasie, bo na pewno nie czuł się komfortowo bez ogona. I próbował pewne rzeczy zrozumieć, ale to prawda, że nie miał nazbyt pochlebnej opinii o kocurze, nie po tym wszystkim co widział i słyszał. Nie pozwalał jednak już na to, żeby gniew nim kierował.
- Myślę, że Wysoka będzie potrzebowała sporo czasu. Najpierw, żeby oswoić się ze stratą mamy, a później z całą nową sytuacją. Wydaje mi się, że jest dość delikatna i nie chcę jej popędzać, bo wtedy wszystko może pójść źle – odpowiedział po chwili przyglądając się Świetlikowi z nieodgadnioną miną. Zastanawiał się, ile czasu potrzebowała Chaber, żeby naprawdę zdecydować, czego pragnie. I jak bardzo z tego powodu znienawidzili ją inni. Co im zrobiła? Nie był w stanie tego pojąć. Na razie jednak nie zamierzał o to pytać, a jeśli przywódca chciał go sprowokować – nic z tego nie wyszło. – Chcę nauczyć ją przede wszystkim jak polować, jak wyczuwać zagrożenie. Myślę, że gdybyśmy z miejsca zajęli się walką, Wysoka zamknęłaby się w sobie. Chyba potrzebuje czasu na… Hm, na myślenie. O sobie. O przyszłości? – dodał jeszcze z namysłem oblizując nos i na moment spoglądając w stronę nieba.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
- Być może. Zarówno ja, jak i inni przywódcy sprawdzaliśmy te tereny przed podjęciem ostatecznej decyzji, ale nic i nikt nie da nam żadnej gwarancji. - odpowiedział Świetlik, spoglądając na Tonące Słońce. - Nie ma terenów pozbawionych zagrożeń. Zwyczajnie takie nie istnieją. - dodał, wzruszając lekko barkami. - Osobiście mam jedynie nadzieję, że bez względu na to co będzie naszym przeciwnikiem tutaj, będzie możliwe do pokonania. W przeciwieństwie do dwunogów, z którymi nie mieliśmy żadnych szans. - w geście desperacji koty były w stanie walczyć nawet z obecnością rysia, ale ludzka inwazja nie dawała żadnych możliwości przeżycia. I tak oto znaleźliśmy się tutaj.
- Hmpf. - prychnął cicho czarny, słysząc o cierpliwości, której po prostu czasem brakuje. Czy to była aluzja? I czy to była aluzja do niego? Posłał wojownikowi krótkie spojrzenie, nie skomentował jednak jego słów. Nie chodziło jedynie o to, że chciał odwlec w czasie swoją (zapewne nieuchronną) porażkę w starciu. Chociaż o to też. Świetlikowa Gwiazda nie chciał przerywać rozmowy z Tonią, która stanowiła dla przywódcy pewną formę... rozrywki? Tak jakby obaj balansowali na delikatnej lince, stojąc naprzeciwko siebie i tańcząc, raz idąc w jedną, raz w drugą stronę i czekając na chwilę, w której druga strona zareaguje źle. Zburzy iluzję ładu, obnażając to, co nas najgorsze. Pomimo niechęci, jaką do siebie pałali, rozmawiali jak NPC z NPC, w niemal mistrzowski sposób odgrywając cały ten taniec wyższych konieczności. Świetlik odbywał już kiedyś podobne rozmowy - chociażby z przywódcą Klanu Cienia, podczas ostatnich spotkań.
- Mhm. - przywódca skinął lekko głową, na znak że zgadza się z osądem Tonącego dotyczącego Wysokiej Łapy. - Najważniejsze, by się rozwijała. By pracowała nad sobą. Nawet w niesamowicie wolnym tempie. - odpowiedział Świetlik, ponownie zerkając na idącego obok wojownika. - Najgorsze jest pozostać w miejscu. Z takiego stanu bardzo ciężko wyjść. - dodał z ciężkim westchnieniem, przypominając sobie Migoczące Niebo, kryptydę Klanu Rzeki, która po śmierci Mroźnego Nosa zatrzymała się na stanowczo zbyt długo. I chociaż Świetlik łudził się, że wojowniczka ostatecznie ruszała do przodu, z perspektywy czasu nie miał już takiej pewności. Pozostała tam, gdzie zostawił ją Mróz. - Może czas bym i ja wrócił do roli Mistrza... - rzucił w pewnym momencie, ot tak, w przestrzeń. Niczym kolejną wędkę.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
- Wiem, po prostu po tym, co spotkało wszystkie Klany zanim wyruszyliśmy i w drodze, pewnie spora część kotów marzy o tym, by to miejsce było pozbawione wszystkich zagrożeń. Też by mi się coś takiego uśmiechało, ale na to nic nie poradzimy. Wydaje się jednak, że jest tutaj względnie bezpiecznie, a do Dwunożnych jest nam dość daleko - stwierdził również na to uśmiechając się po prostu i tak samo jak Świetlik wzruszył nieznacznie barkami, bo wiele nie mógł poradzić na to, co ich czekało. Trochę obawiał się, że pewnego dnia obudzą się z lisem w obozie, czy czymś podobnym, ale zdawał sobie sprawę z tego, że świat to nie tylko doskonałość i radość. Starał się oglądać życie przez różowe okulary, ale nawet takiemu optymiście, jakim był Toń, spadały one czasem z nosa zmuszając go tym samym do oglądania czerni, jaka go otaczała.
Czy to była aluzja? Trudno stwierdzić. Toń próbował po prostu rozmawiać, próbował dostrzec to, co w Świetliku było dobre, starał się pokonać fakt, że nie przepadał za przywódcą, a jego ostatnie decyzje uważał za co najmniej chybione. Walczył ze sobą. W jego wypadku był jeszcze w stanie to robić, ale zastanawiał się, kiedy struna ponownie napnie się niebezpiecznie odsłaniając wszystko to, co powinno zostać ukryte. Ile czasu potrzebowali? Ile rozmowy? Ilu słów? Ilu spojrzeń? To była również z jego strony ważna lekcja. Pokazywała, jak wiele jest w stanie znieść i na jakie wyżyny może się wznieść, by prowadzić kulturalną dyskusję bez obrzucania się mięsem czy jakiś oskarżeń. Coś na kształt gry towarzyskiej na spotkaniu, do którego nie powinno nigdy dojść.
- Myślę, że powoli idziemy na przód. Nie jakoś szybko, ale jednak. Trochę jak kocięta, które dopiero uczą się chodzić - stwierdził spoglądając w niebo z namysłem i mając nadzieję, że nie oszukuje kocura. Tak jednak interpretował to, jak obecnie postępowała Wysoka, która chociaż wciąż wycofana, zdawała się zaczynać mu ufać. A to, w jej wypadku, był NIESAMOWITY postęp, ot co. - Brakuje ci tego? - zapytał więc z całkowicie obojętną miną, bez słowa komentarza. Przynajmniej na razie.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Świetlikowa Gwiazda pozbył się złudzeń, że Klan ufa mu tak, jak powinien mu ufać. Nawet nie zgadzając się z jego decyzjami, przyjmować je, bo nigdy nie doprowadziły Klanu do zguby. Ten punkt jednak wypadł z Kodeksu Wojownika już dawno temu i teraz jeśli mówił coś, co komuś się nie podobało - stawał się złym przywódcą, w którym na nowo trzeba szukać jakichś dobrych stron, bo przecież całe jego dotychczasowe życie świadczy o nim w najgorszy możliwy sposób. Zdawał sobie też sprawę, co myśli o nim Tonące Słońce - znajda w jasny i wyraźny sposób dała już upust swojej frustracji życiowej, wygarniając mu, ile rzeczy robi źle. I chociaż kocur zaczął się normalnie zachowywać, zamiast pluć się przy każdej możliwej okazji, przywódca nie sądził, by chodziło o zmianę całego nastawienia. Raczej refleksję, że absolutnie na nic zda obrzucanie Świetlika oskarżeniami. Za pierwszym razem podwinął ogon i szukał wsparcia wśród przodków, ale teraz? Skóra zrobiła się znacznie grubsza. To, czego nie potrafił jeszcze zrozumieć, to jaki cel miał w tym przygarnięty do Klan Rzeki kocur.
- Mówisz teraz o swojej relacji z Wysoką Łapą, czy o tym, jaki MY mamy do siebie stosunek? - spytał szybko, pewnym ruchem stawiając łapę na tym pozornie cienkim lodzie. Obrócił głowę w stronę Tonącego, spoglądając na niego spokojnym, acz zdecydowanym wzrokiem. Miał trochę dość podchodów, jakie uskuteczniał z niektórymi klanowiczami - do niczego nie prowadziły. Skoro faktycznie miał nauczyć się chodzić, to musi wiedzieć na czym stoi we własnym Klanie. - Bycia Mistrzem? Czasem. - odpowiedział, lekko wzruszając barkami. Miał powody, dla których wiele księżyców temu musiał oddać trening Bławatek. Miał powody, dla których zdecydował się zawiesić na jakiś czas rolę nauczyciela. Ale czy był gotowy, by do niej wrócić? Odkąd na świecie pojawiły się dzieci jego siostry, myślał o tym coraz częściej. Na własnej skórze przekonał się, jak cudowną i głęboką więź można stworzyć z terminatorem i na własnej skórze przekonał się, jak bardzo boli kiedy twój własny uczeń staje przeciwko własnemu Mistrzowi.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Cel? Cóż, Toń po prostu uważał, że Świetlik powinien wiedzieć, że nie wszystkie jego zachowania są wspaniałe, a postępowanie względem jego kuzynki młody wojownik uważał za karygodne. I brak oficjalnego temperowania własnej siostry, która mogła mówić, co chciała. Odkrył jednak, że strzępi sobie tylko język po próżnicy, bo wyraźnie wysoko postawione koty puszczały uwagi koło ucha, on zaś uznał, że lepiej edukować młodsze pokolenie, bo to przynajmniej miało więcej sensu. Zamierzał obdarzać ich po prostu swoim optymizmem i radością mając nadzieję, że to chociaż trochę postawi ich na łapy i pokaże, że świat może być piękny. Ponieważ zaś Świetlik stracił ogon, a Toń wiedział jak to jest, pomimo całej niechęci, jaką odczuwał w stosunku do przywódcy, postanowił mu pomóc i jakoś o niego zadbać, tak jak Klan Rzeki zadbał o niego wcześniej. To, bez wątpienia, był mu winien.
- Hm? – mruknął wyrwany nieco z zamyślenia i musiał postawić uszy na sztorc, by pojąć to, co kocur miał mu do powiedzenia. – Mówiłem o mnie i o Wysokiej, zastanawiam się, czy kiedyś zdoła mi na tyle zaufać, że nie będzie obawiała się wszystkiego na każdym kroku – wyjaśnił prosto nie mając pojęcia, dlaczego miałby poruszać temat własnych relacji z przywódcą, skoro obaj doskonale wiedzieli, jakie były, a to wszystko stanowiło raczej kurtuazję, niż coś więcej.
- Zawsze możesz przy kolejnym mianowaniu zdecydować, że kimś się zajmiesz, w końcu chyba masz najlepsze rozeznanie w liczbie kociąt i tym, z kim powinny trenować – stwierdził prosto, bez żadnej złośliwości. Nie wiedział, na jakich zasadach przydzielani są mistrzowie, czy Świetlik poświęca czas na jakieś analizy, czy po prostu decyduje, że ten z tym, a ten z tamtym i to wszystko.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
- Może mieć po prostu taki charakter. - odparł czarny, siląc się na dyplomację. - Są koty, które nie boją się niczego, są koty które boją się wszystkiego. Grunt, to nie popadać w skrajność bo w obu przypadkach może się źle skończyć. W wyleczeniu obaw na pewno pomoże znalezienie ich przyczyny. Czego konkretnie się boi. - dodał, zerkając na idącego obok wojownika i zastanawiając się, czy ten wie o co chodzi przywódcy. Mimo wszystko trenował u Jeżyny, a ta nie należała do najłagodniejszych w Klanie. Z drugiej strony sam Tonące Słońce potrafił być równie niewinny jak dziecko i równie roszczeniowy jak dziecko, więc może uda mu się zrozumieć naturę Wysokiej Łapy, która najwidoczniej była równie przerażona, jak dziecko. Którym w sumie była, bo mimo wszystko dopiero niedawno została terminatorką. - Daj mi znać, jeśli byłyby jakieś problemy. Pamiętaj, że ty również nie jesteś tutaj sam i możesz radzić się innych. To twój pierwszy terminator - jeśli masz jakieś wątpliwości, pytaj. - Świetlikowa Gwiazda ponownie odwrócił głowę, przyglądając się badawczo wojownikowi. To nie tak, że mu nie ufał. Mimo wszystko wierzył, że uczeń Jeżyny jest na tyle mądry, by nie wpajać terminatorom że mają się sprzeciwiać władzy, bo władza jest fe. Nie wiedział natomiast jak całą tą zabawę w uczenie postrzega Toń i czy jest świadom, że pytanie o rady czy wskazówki to nie jest przyznanie się do błędu albo braku kompetencji. I że lepiej pytać, niż potem wstydzić się za własnego ucznia.
- Zgadza się. - odparł krótko kocur, rezygnując z dodania, iż doskonale zdaje sobie sprawę, że "zawsze może sobie kogoś przydzielić". Problem w tym, że nie był pewien, czy jest na to gotów. Nie chciał ryzykować edukacją jakiegoś terminatora w sytuacji, w której sam nie był wystarczająco stabilny. Westchnął ciężko. Będzie musiał o tym jeszcze pomyśleć. - Czas wracać do obozu. - dodał po chwili, orientując się iż dochodzą do końca granicy. - Wieczorem będzie nieco chłodniej, może wtedy poćwiczymy? - zaproponował, chociaż ton jego głosu raczej nie pozostawiał zbyt dużo miejsca na dyskusję. Po odpowiedzi Tonącego, ruszył wraz z wojownikiem w stronę obozowiska.

//zt
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Toń zrobił bardzo zamyśloną minę i widać było, że faktycznie zastanawia się nad tym, co powiedział mu przywódca. To, że za nim nie przepadał i miał co do niego uwagi nie oznaczało, że nie zamierza słuchać tego, co kocur ma do powiedzenia. Był jednak starszy i doświadczony, toteż warto było chociaż zastanowić się nad jego propozycjami, by później nie wyjść na markotnego mysiego bobka, który narzeka, ale sam nic nie robi i nic nie zmienia. Wiedział, że mistrzowie zachowują się różnie, obierają mnóstwo technik nauczania i próbują wydobyć coś ze swego ucznia, jak chociażby Jeżyna, która bez gadania, w brutalny sposób zmusiła go, żeby wyłowił rybę i wszedł do wody. Tylko, że pomimo wszystko Toń miał dość twardy tyłek. Gdyby zachował się podobnie wobec Wysokiej pewnie nie tylko straciłby jej zaufanie, ale również doprowadził do jakiejś tragedii.
- Czego się boi… – mruknął do siebie strzygąc uszami, nadal rozważając to, co przekazał mu Świetlik. Szczera rozmowa z reguły była dobrym pomysłem, należało ją jednak odpowiednio przeprowadzić, zachować się jak należy, wybrać dobry moment i tego nie spartolić. Da się zrobić. – Dziękuję za radę. W razie wątpliwości na pewno porozmawiam z innymi mistrzami, wtedy będę mógł lepiej zająć się Wysoką – odparł całkiem prosto, nie miał z tym żadnych problemów, natomiast trudno było powiedzieć, czy uważał się za osobę odpowiedzialną za to, jakim wojownikiem będzie kocica. Być może w ogóle jeszcze nie brał tego pod uwagę i skupiał się na tym, by wydobyć ją z dołka, w jakim się znajdowała. Może traktował to jak zabawę. Spotkanie towarzyskie? Kto wie! Bo na pewno na razie nie on sam.
- Oczywiście, poczekam przed twoim legowiskiem – zadeklarował wiedząc doskonale, że nie ma sensu i szans prowadzić żadnej dyskusji. Po prostu trzeba było dostosować swój plan dnia do tego, co planował przywódca. Nie było to, tak naprawdę, jakoś szczególnie trudne, a poza tym miał Świetlikowi pomagać. Dlatego więc po prostu wraz z nim zawrócił i skierował się do obozu, by nieco odpocząć i naszykować się na starcie, jakie miało nadejść.

//zt
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości